Dobry panie który w barwie trwasz w struny trącasz
rzuć mi
grosz szczęścia jakiś promyk martwieję nie ma
mnie z lustra
nie wyglądam
niczego we mnie tylko obawa że słowo
splątam z manifestem jesieni
jesieni która już bez końca
osaczy
nie widzę
dalszych osobistych dni darczyńco płomienia
jak płonąć skrą
którą lada podmuch
dobry panie dałeś ból jesiennej
miłości bez widoku
z dala
od najmiejszej szansy ale mnie oślepia
już samo domniemanie
niepewność
że mogę potrafię i chcę kochać
starszy bracie dowcipie młodsza siostro
opończo melancholii
jak żyć
Kadmon , Serafinsky



Komentarze
Pokaż komentarze (4)