Serafinsky Serafinsky
113
BLOG

Chimeria. Pointa na deser.

Serafinsky Serafinsky Kultura Obserwuj notkę 1

                                                       Oczywiście  TOBIE


CHIMERY - ADAM  KADMON

NIECH będzie jak jest
nikt nigdy nigdzie
tylko ty w tej bajce
póki umysł pokąd
pamięć trwa
słowa są pyłki na wietrze

************************

świat ma niezbywalne znaczenie
przestrzeń czas pamięć
to co nazwane ostatecznie jedyne

wszędzie tam gdzie konstelacje
taniec i miłość szał bersekerów
muzyka płomień i dym

słowa jak posmak zmierzchu
cóż że kamień woda i tlen
mają czułą formę  w nich
jesteśmy najdrobniejszą cząstką

czym byłaby modlitwa
gdyby zabrakło nadziei
jak prawdziwemu kwiatu
słońca troski i gleby

chcę ten nasz świat
ujrzeć w oczach twoich
tylko popatrz szerzej
najszerzej

***********************

nie wiadomo czy spłyniesz
falą uderzając o brzeg
czy utrzymasz grzywę
wodnej narowistej bestii
jeśli jednak zawirują                                                         
tempo i piasek u mych stóp
tam będę w podziwie
zastygły
                                                                    

 

**************************

oryginał zasnął u pana
Szekspira a ten jak wiadomo
wesołym był kmotrem
takim zapamiętać gościa
tego postać
stojąc w Veronie pod
balkonem Julci
w Veronie zielonej
smak morza obmywa*
jej biegnące stopy

................

* tylko mi nie krzycz
  dla ciebie zmieniłem
nurt rzeki Adygi
w szmaragd Adriatyku
 zresztą jest Verona
w prowincji weneckiej

***************************

czas abyś dojrzał
przyjacielu Ewy
zerknij w zwierciadło
jak ono cię szpeci
z wszystkiego szydząc
kim właśnie się stajesz
infantylny głupcze
melancholie szepty 
unisona zachwyt
nie pociągniesz długo
u schyłku wypada
sprzątać wkoło siebie
aż dopełni finisz
smak i zapach  coraz
bliższej gleby

****************************

a gdy nareszcie przemienią
mnie w obłok
nie ważne będą czyny
i rozmowy
ciepłem promieni otoczę
cię całą popatrz już teraz
      jesteś jak heliotrop    

***************************** 

 

Na deser : EWA LIPSKA


SIEDEMNAŚCIE RUDYCH WIEWIÓREK

Wyszedł z łazienki w długim frotowym dialogu.
Starannie zwinął dywan:przystrzyżony trawnik.
Zapytał czy zostanę jego żoną.Szklanki
napełnił odpowiedzią.

Powiedział że donosi.
Powiedział że podsłuchuje.
Powiedział że zbawi świat.
Wrzeszczał nade mną rudą brodą.

To widocznie jakiś król-pomyślałam 

A kiedy się obudziłam
przez pokój
przeleciało siedemnaście rudych wiewiórek
trzęsąc się ze śmiechu.

Serafinsky
O mnie Serafinsky

Jestem istotą czującą , która swoje przeżyła.

Nowości od blogera

Komentarze

Pokaż komentarze (1)

Inne tematy w dziale Kultura