Oczywiście TOBIE
CHIMERY - ADAM KADMON
NIECH będzie jak jest
nikt nigdy nigdzie
tylko ty w tej bajce
póki umysł pokąd
pamięć trwa
słowa są pyłki na wietrze
************************
świat ma niezbywalne znaczenie
przestrzeń czas pamięć
to co nazwane ostatecznie jedyne
wszędzie tam gdzie konstelacje
taniec i miłość szał bersekerów
muzyka płomień i dym
słowa jak posmak zmierzchu
cóż że kamień woda i tlen
mają czułą formę w nich
jesteśmy najdrobniejszą cząstką
czym byłaby modlitwa
gdyby zabrakło nadziei
jak prawdziwemu kwiatu
słońca troski i gleby
chcę ten nasz świat
ujrzeć w oczach twoich
tylko popatrz szerzej
najszerzej
***********************
nie wiadomo czy spłyniesz
falą uderzając o brzeg
czy utrzymasz grzywę
wodnej narowistej bestii
jeśli jednak zawirują
tempo i piasek u mych stóp
tam będę w podziwie
zastygły
**************************
oryginał zasnął u pana
Szekspira a ten jak wiadomo
wesołym był kmotrem
takim zapamiętać gościa
tego postać
stojąc w Veronie pod
balkonem Julci
w Veronie zielonej
smak morza obmywa*
jej biegnące stopy
................
* tylko mi nie krzycz
dla ciebie zmieniłem
nurt rzeki Adygi
w szmaragd Adriatyku
zresztą jest Verona
w prowincji weneckiej
***************************
czas abyś dojrzał
przyjacielu Ewy
zerknij w zwierciadło
jak ono cię szpeci
z wszystkiego szydząc
kim właśnie się stajesz
infantylny głupcze
melancholie szepty
unisona zachwyt
nie pociągniesz długo
u schyłku wypada
sprzątać wkoło siebie
aż dopełni finisz
smak i zapach coraz
bliższej gleby
****************************
a gdy nareszcie przemienią
mnie w obłok
nie ważne będą czyny
i rozmowy
ciepłem promieni otoczę
cię całą popatrz już teraz
jesteś jak heliotrop
*****************************
Na deser : EWA LIPSKA
SIEDEMNAŚCIE RUDYCH WIEWIÓREK
Wyszedł z łazienki w długim frotowym dialogu.
Starannie zwinął dywan:przystrzyżony trawnik.
Zapytał czy zostanę jego żoną.Szklanki
napełnił odpowiedzią.
Powiedział że donosi.
Powiedział że podsłuchuje.
Powiedział że zbawi świat.
Wrzeszczał nade mną rudą brodą.
To widocznie jakiś król-pomyślałam
A kiedy się obudziłam
przez pokój
przeleciało siedemnaście rudych wiewiórek
trzęsąc się ze śmiechu.



Komentarze
Pokaż komentarze (1)