Zawrzało, jeszcze się nie gotuje, ale już widać gołym okiem, że pokrywka wkrótce spadnie z kotła pod nazwą III RP czyli II Japonio- Irlandia ćwierć i pół.
Jesteśmy w przededniu powtórki Sierpnia 1980. Wadza dalej bawi się na salonach, lecz zabawa ta odbywa się w rytm marszów pogrzebowych. Gawiedź jest nabuzowana i zdezorientowana niepewną przyszłością. Wystarczy jedna iskierka, by lawa wylała się na ulice. A tego już nikt nie poskleja do kupy.
Media na postronkach, sondażownice i upaprane autorytety, to ostatni żołnierze, którzy podtrzymują przy życiu ten domek z poznaczonych kart. Wszystko się chwieje i trzeszczy, państwo wygłada jak turysta na kampingu, który po ostro zakrapianej nocy szuka w koszach na śmieci coś co da się wychlać i uleczyć kaca. Kaca, który przyszedł tak nagle, a przecież jeszcze wczoraj wieczór, było tak fajnie i przyjemnie.
Jesteśmy przed katastrofą finansów publicznych, tzn już jesteśmy umoczeni po pędzącego królika uszy, ale oficjałka ciągle ściemnia, to pozwala przedłużyć zapaść, za którą jest tylko jedno słowo " Argentina"
Żałosne i pozoranckie próby łatania deficytu poprzez podwyżkę Vat ( uderzy w średniaków i biednych) wskazują na to, że ta ekipa kompletnie nie panuje już nad niczym( a kiedy panowała?, to zbieranina)
Chciałoby się w tym miejscu wykrzyknąć "Donaldu Tusku nie idzcie tą droga", ale to nie ma sensu, beton jest tak zabetonowany, ze nic nie usłyszy.
Czekając z stoickim spokojem, na to co musi nadejść, mówię Wszystkiego Dobrego. I pamiętajmy, po nocy przychodzi dzień a po burzy spokój.
I tym optymistycznym akcentem nie żegnam się, choć jestem wierzący.
P.S. Możemy żyć super w naszej Polsce, lepiej niż żyje brat Niemiec czy kuzyn Francuz, trzeba tylko wymienić zarząd, ale o tym inną razą.
Inne tematy w dziale Polityka