Dzisiaj trochę o czym innym; otarłem właśnie oko o doniesienia z Afganistanu. Ostrzelano polski patrol. W kierunku polskich żołnierzy wystrzelono kilka pocisków z granatnika przeciwpancernego. Trafiony został transporter opancerzony, ale pancerz Rosomaka wytrzymał i o własnych siłach wrócił bazy. Nikomu nic się nie stało.
To mi przypomniało, że jakiś czas temu fiński koncern zbrojeniowy Patria Oyj wyraził ochotę odkupienia od państwa Wojskowych Zakładów Mechanicznych w Siemianowicach Śląskich, producenta Kołowego Transportera Opancerzonego (KTO) Rosomak. Finowie zainteresowani są „nawet mniejszościowym” pakietem udziałów.
Jak napisała „Rz”, Problemem może być jednak stanowisko rządu. – Gdyby to ode mnie zależało, natychmiast włączyłbym zakłady w Siemianowicach do Bumaru, który od dawna wspiera produkcję śląskiej firmy – mówił „Rz” Paweł Poncyljusz, wiceminister gospodarki odpowiedzialny za przemysłowy sektor obronny.
„Wsparcie” produkcji KTO to eufemizm; gdyby nie pomoc Bumaru, program mógłby się w zeszłym roku załamać, ponieważ WZM nie radziło sobie z restrukturyzacją, niezbędną do pełnoskalowej produkcji Rosomaków. Wszystko wychodzi jednak na prostą, produkcja trwa, Rosomaki pojechały do Afganistanu i nie okazały się jeżdżącymi trumnami, jak sugerowały wcześniej niektóre media. Bumar odpowiedzialny jest za marketing KTO na rynkach międzynarodowych, ponieważ pakiet umów licencyjno-offsetowych gwarantuje Polsce prawo sprzedaży Rosomaka odbiorcom trzecim. Pozyskanie kontraktów wydaje się prawdopodobne, ponieważ Bumarowi udało się jak do tej pory pozyskać dla polskiego przemysłu obronnego kontrakty w Malezji (czołgi), w Iraku (m. in. samochody opancerzone). W dodatku budowanie narodowego koncernu zbrojeniowego (odpukać) wydaje się jak na razie wolne od politycznych zawirowań.
Pojawia się zatem pytanie: po co sprzedawać WZM firmie zagranicznej? Dotychczasowe doświadczenia z prywatyzacji polskiego przemysłu obronnego – wliczając zakłady lotnicze - są delikatnie mówiąc mieszane. Są przykłady pozytywne, zarówno jeżeli chodzi o prywatyzację z udziałem kapitału polskiego (np. Prexer, producent amunicji) i zagranicznego (WSK Rzeszów), jednak pamiętać należy o katastrofalnych skutkach sprzedaży PZL w Warszawie (upadek szans na samodzielną produkcję lotniczą) i niedawnym skandalu z prywatyzacją PZL Mielec.
Stanowisko Patrii wydaje się zrozumiałe. Niedawno serwis www.defenseindustrydaily.com – bardzo wiarygodne źródło, jeżeli chodzi o rynek zbrojeniowy na świecie – doniósł o udziale Patrii w konkursie na nowy KTO dla Piechoty Morskiej USA.
Amerykanie postanowili zastąpić dotychczas używane LAV-25, pojazd o skomplikowanej, szwajcarsko-kanadyjsko-amerykańskiej proweniencji, nowym modelem ośmiokołowego transportera opancerzonego. Zaproszenia do składania ofert spodziewane są pod koniec pierwszego kwartału 2008 r. Patria zamierza zaoferować swój pojazd AMV, pierwowzór naszego Rosomaka. Ewentualne zamówienie może dotyczyć nawet kilku tysięcy pojazdów. Oczywiście linie produkcyjne zostałyby uruchomione w USA, a lwia część zysków przypadnie w udziale amerykańskiemu partnerowi (w przypadku Patrii, jest to Lockheed Martin). W amerykańskim konkursie AMV będzie rywalizować najpewniej z KTO Pandur oraz Piranha – dokładnie tak, jak w Polsce. Ciekawostką jest, że choć Marines do operacji amfibijnych używają innego typu pojazdów, to dzięki dostosowywaniu swojego pojazdu do polskich wymagań Patria ma pojazd najlepiej pływający ze wszystkich konkurentów, i w dodatku – jak udowodniły polskie ćwiczenia nad Bałtykiem – również nadający się do desantowania z okrętu na brzeg. Zawsze jakiś mały plusik w przetargu...
I tutaj wracamy do sprawy WZM. Finowie nie ukrywają, że według nich koniunktura na sprzedaż KTO potrwa jeszcze 10 lat. Kontrakt dla Marines jest oczywiście jednym z większych kawałków tortu, jednak nawet dokończenie kontraktu z Polską (690 pojazdów) oraz późniejszej obsługi, remontów i modernizacji pojazdów dla WP (co najmniej 30 lat) oznacza ogromne zyski. Nic więc dziwnego, że Finowie chętnie kupią WZM, z jednej strony zwiększając swoje moce produkcyjne, a z drugiej strony pozbywając się ewentualnej konkurencji, nawet tak skromnej i z ograniczonymi kontaktami, jaką może stanowić Bumar. Dodajmy jeszcze, że dzięki wygranemu przetargowi w Polsce, Patria może pochwalić się transporterem sprawdzonym w warunkach bojowych.
Spodziewajcie się zatem Państwo w najbliższym czasie lobbingowej ofensywy. Ciekawe, który z tzw. opiniotwórczych tygodników wywali w najbliższych tygodniach, miesiącach sążnisty artykuł popierający prywatyzację polskiego przemysłu zbrojeniowego, a który da mu natychmiast odpór...
Po informacje merytoryczne zapraszam do „Nowej Techniki Wojskowej”, „Raportu – WTO” i „Poligonu”.


Komentarze
Pokaż komentarze (8)