Sharpson Sharpson
71
BLOG

Gdzie trzech się bije, tam czwarty korzysta

Sharpson Sharpson Polityka Obserwuj notkę 1
No i mamy Ministra Sprawiedliwości. Żadnego z 3 kandydatów, o których naskrobałem wcześniej – widać poszli jako zające albo balon próbny. Pana profesora Ćwiąkalskiego ostatnio w mediach całkiem sporo. Starałem się śledzić, co JE Pan Minister rzekł był ostatnio, ale nie jestem pewien, czy czegoś nie przeoczyłem; jak na razie uczucia mam mieszane. Przepraszam z góry, jeżeli cytuję niedosłownie, ale p. minister mówił to samo, lecz nie tak samo, w różnych wywiadach i wypowiedziach - „Rz”, „GW”, „TVN24”, „GP” i tak dalej. Najpierw to, co mi się spodobało (proszę z góry wybaczyć, że zaraz te same wypowiedzi będę krytykował – no ale mówiłem, że wrażenie niejednoznaczne). Przede wszystkim, nie wywalamy z góry do kosza pomysłów poprzedniej ekipy. Kłania się przede wszystkim instytucja sądów 24-godzinnych: p. Ćwiąkalski pomysłem nie jest zachwycony, ale powiada, że należy mu się przyjrzeć pod kątem praktyki, w jakich poszły – a to mi się podoba. Stąd nowy minister nie przewiduje ich likwidacji, a raczej myśli, w jaki sposób je usprawnić. Pomysły, które na razie rzuca, są dwa: wprowadzenie możliwości dobrowolnego poddania się karze oraz rezygnacja z obligatoryjnej obrony. Jedno i drugie rozszerza możliwość użycia procedury, która jak dotąd sprowadza się do karania pijanych kierowców, powiada kąśliwie Ćwiąkalski. No, ale zdaje się dopowiadać minister, skoro przyspieszone sądy już są... Co do pracy nad projektami poprzedniej ekipy, w szczególności zmian w prawie karnym – easy, man – Ćwiąkalski zapowiada dalsze prace i przegląd legislacyjnych propozycji. I to dobrze, choć może się zdarzyć, że prędzej nadejdą greckie kalendy, niż doczekamy się wyników. Tym bardziej, że ze współpracy z nowym ministrem zrezygnował prof. Mącior. Pobudki były jak najbardziej osobiste, ale z drugiej strony – czy oznacza to, że zaplecze min. Ziobry schowa głowy w piasek i nie podejmie rękawicy? Nie będzie bronić pomysłów dawnego szefa, które pomogli opracowywać? Zobaczymy. Poprawę działania sądów p. min. Ćwiąkalski chce zacząć od zapytania samych sędziów, co przeszkadza im w sprawnym i szybkim orzekaniu. Boże! Leją mi miód na duszę takie słowa. Wreszcie ktoś gada z sensem. Gołym okiem widać, że jest źle. Ja tam odradzam klientom sądzenie się, nawet kosztem znacznych ustępstw – ale co można innego rzec? Wytoczenie sprawy spornej przed sądem oznacza, że można spokojnie na dwa lata o niej zapomnieć. Niedawno w sprawie przed Sądem Okręgowym w Warszawie skromne półtora roku po wniesieniu pozwu udało mi się przesłuchać jednego świadka. Niestety, po dwóch pytaniach pani sędzi wiedziałem już, że kompletnie nie ma ona pojęcia o co chodzi w sporze... Więc pomysł, by po prostu zapytać u źródła, dlaczego jest tak źle, okazuje się genialny w swojej prostocie. Teraz o negatywach. Z jednej strony min. Ćwiąkalski zapowiedział, że nie będzie tolerował lizusostwa i zamierza ukrócić przecieki, chce odpolitycznić prokuraturę, ale na jednym tchu dodaje, że nie będzie kontynuował kilku wszczętych przez poprzednika postępowań. Których? Może wobec p. Krauze? Czy przeciw p. Stokłosie? Przepraszam bardzo, ale w naiwności mojej wydawało mi się, że poszanowanie dla prawa powinno polegać na tym, że prokuratorowi daje ię w spokoju czas na ocenę, czy istnieją przesłanki ku kontynuowania śledztwa, czy nie – w tym przede wszystkim, czy mamy do czynienia z czynem zabronionym. Jakoś mi się nie wydaje, żeby p. Prokurator Generalny sam dokonywał czynności procesowych. Więc? Panie Ministrze? Będzie jednak telefonik? A może odważy się Pan sporządzić nawet pisemną notatkę? Bo jak na razie nie wiadomo o które śledztwa chodzi... Chyba, że wystarczy dyskretna sugestia do najbliższych współpracowników, a oni już zatroszczą się, by doszła do właściwych uszu? Więc jak to jest – zrywamy z ziobryzmem - czy nie? Cieszę się że p. minister zamierza pytać sędziów, jak ma usprawnić i umilić im pracę, ale to jak pytanie wilka, w co ma być ubrany Czerwony Kapturek, żeby biedny wilkuś nie dostał niestrawności. Druga strona też powinna zostać wysłuchana. Bez dowiedzenia się, jak sytuacja wygląda ze strony adwokatów, radców prawnych, rzeczników patentowych itd. Ministerstwo nie będzie miało prawdziwego obrazu spraw. Co do roli korporacji prawniczych i pozycji asesorów – prof. Ćwiąkalski nie ma do powiedzenia żadnych konkretów, poza ogólnymi stwierdzeniami, że owszem, dostęp do porad prawnych należy rozszerzyć, a asesorom znaleźć nowe miejsce. Nic specjalnego. Reasumując: p. min. Ćwiąkalski wygląda mi na pragmatyka, z czego należy raczej się cieszyć. Jednakże nie ulega dla mnie wątpliwości, że obóz rządzący organów ścigania nie zamierza z łapek wypuścić; będzie tak samo, ale dyskretniej. Pożyjemy, zobaczymy. PS. O Stokłosie: mecenas Ćwiąkalski zrobił jeden błąd. Tłumaczą się winni. Ich obrońcy są od walki o ich interes prawny jak pewna część ciała od defekacji. PS2. Po namyśle odwołuję. Błąd polegający na tłumaczeniu się, nie podjęcie obrony. Poziom kultury prawnej sporej części dziennikarzy (w tym, niestety, pisujących na Salonie) jest tak mierny, że chyba było trzeba.
Sharpson
O mnie Sharpson

Nowości od blogera

Komentarze

Pokaż komentarze (1)

Inne tematy w dziale Polityka