będę warował nocą pod okienkiem twoim
czekając ruchu firanki zbawienia
czy to cień, czy tęsknota żarty sobie stroi
w hałasie gwiazd szukam śladu twojego milczenia
może dłoń twoja pieści bukietu czuprynę
kwiaty wyrwane sprzed pyska psa-kata
wczoraj nie byłem, zmażę katarem swoją winę
niech wszyscy widzą, że cierpię przed obliczem świata
małym kamykiem rzucę, niech przypomni stukiem
i serca werble, i pierwsze motyle
spojrzenia skrzyżowane pod sklepienia łukiem
odbite na źrenicach ukochane chwile
ogrzej mnie chociaż myślą, zdrętwiała mi szyja
deszcz coraz cięższy zamyka powieki
zgasło światło. Sylwetka. Niech już czas nie mija
wiem że patrzysz, ja czekam, tak będę na wieki



Komentarze
Pokaż komentarze