dotarła do mnie myśl, jak martwa ćma lekka
otoczyła zmysłowo, uwiodła, urzekła
rozkwitła w krajobrazy pól żółtych i lasów
na stałe zielonych, mimo łzawych czasów
jak wachlarz rozpostarta, do ucha się przędzie
a co jak mimo wszystko zima nie przybędzie ?
jak długo można znosić suchych liści kupy
zapach mokrego wrzosu, kasztanowe łupy.
oglądać zwiędłe trawy w sznurach wodnej strugi
fastrygą mdłego słońca chmury zszytych smugi
rozczochrane nieładnie nicie pajęczyny
mchy w brązie suszone, kulki jarzębiny.
zbrzydną w końcu i grzyby, i jagód korale,
brak motyli i ptaki milczące już stale
niech już zaśnie, niech wreszcie biel wszystko przykryje
niech zaśnie, jest zmęczona, na wiosnę odżyje.



Komentarze
Pokaż komentarze