przyjdę, przyjdę dostałem
zaproszenie
schody, drzwi, zmarzłej klamki
łbem skinienie
poczekam sobie w sieni
tak postoję
poznasz po czapce zmiętej
w garści mojej
druga garść pełna gwoździ
zaciśnięta
wina dławi, pamięć blednie
strach pęta
knoty zgasłe nie chcą krzesić
łzom blasku
nie ma desek, klęknę cicho
na piasku
zaraz wejdę, nie ponaglaj
mnie jeszcze
tu jest sucho, daszek chroni
przed deszczem
lampka zgasła, stuła wpełza
w ciemności
może jutro... kiedy będzie
mniej gości.



Komentarze
Pokaż komentarze (3)