17 obserwujących
386 notek
243k odsłony
297 odsłon

Wszystkie grzechy Jagny

Wykop Skomentuj2

image

- Jagna, a pójdziesz za Borynę? - Pyta stara Paczesiowa swoją córkę?

- A bo jo matka wim? - Błąd, Jagno, pierwszy i brzemienny w skutki, który na samym końcu doprowadzi Cię na życiowe bezdroża. Bo matka to chociaż wie, Jagna jest urodna, wdowiec Boryna napalony i okazja na zapisanie tylu mórg ziemi może się już nie powtórzyć. Stara Paczesiowa wydaje się sama sobie bardzo praktyczna życiowo, nie będzie i jak się wydaje, nie o dobro córki jej chodzi, ale o zabezpieczenie własnej starości.

Przede wszystkim, małżeństwo to poważna sprawa i trzeba wiedzieć, taka decyzja nie może być nieprzemyślana. Tyle że lekkomyślna Jagna w ten sposób nie myśli, po prostu ulega matce. A matka też wcale mądrze nie myśli. Mówią, że uroda w przypadku mężczyzny nieważna i byleby ładniejszy był od diabła. Może to i prawda, ale Boryna tego minimalnego warunku nie spełnia, bo jest stary i budzi w młodej kobiecie wstręt fizyczny, co szybko doprowadzi do romansu z Antkiem, synem Boryny: jeden błąd rodzi następne. A ponieważ Antek jest żonaty to i on będzie grzesznikiem, a cierpieć będzie Hanka, żona Antka. No i stary Boryna: ojciec i syn staną przeciw sobie z powodu kobiety, ale to jeszcze nie koniec nieszczęść.

Konflikt z dworem o prawo do korzystania z lasu zakończy się śmiercią Boryny, ale także pojednaniem ojca z synem i całkowicie popsuje romans Jagny z Antkiem. Ten ostatni bowiem znajdzie się w pudle i podczas tego pobytu dostrzeże zalety żony, osoby poważnej i silnej, czego o Jagnie nie da się powiedzieć. Antek wyjdzie z pudła, nadal będzie z Jagną romansować, ale już nic nie będzie tak słodkie, jak wcześniej ich miłość będzie skończona; mało tego umierający Boryna powierzy wszystkie oszczędności Hance, bo Maciej Boryna – jak to chłop – napalił się na młodą, smaczną dziewczynę, ale w głębi duszy pozostał poważnym gospodarzem i zrozumie, że po jego śmierci rodziną najlepiej zarządzi pogardzana synowa, która w posagu wniosła dwie morgi piachu.

 Konflikt wsi z dworem o las uświadomi Czytelnikowi bardzo ważną rzecz: stosunek ultrakatolickiego chłopstwa do Kościoła: stojący między młotem a kowadłem proboszcz poprze w końcu dworskich, ale wieś go zignoruje. Polska wieś nigdy nie klęczała przed księdzem, klęczała przed Bogiem, okazywała księdzu szacunek, bo bez tego szacunku nie jest możliwe pełnienie posługi kapłańskiej, ale kiedy ksiądz wszedł na nie swoje podwórko: kłótnia o prawo do drewna z lasu, to wieś uzna, że to jest sprawa między nią a dworem i dobrodzieja oleje. Dramatyczne: „parafianie!” nic nie pomoże. Ten spór należy do porządku ziemskiego, nie boskiego i Kościołowi nic do tego.

Mieszkańcy Lipec doskonale będą umieli odróżnić to, co boskie, od tego, co cesarskie. Ponadto parafia zawsze wie, co się dzieje na plebanii, a pleban po to chodzi z kolędą, by też wiedział, co się dzieje w parafii, symbioza doskonała. Ten fakt i ta scena z „Chłopów” powinna być pokazywana wszystkim lewakom aż do skończenia świata: nie ma czegoś takiego jak „pokorny, katolicki, nieuświadomiony lud”, to jest lewacka propaganda. Ponadto autor tej powieści jako syn organisty z Kobiel Wielkich k. Radomska musiał być z tą tematyką obeznany.

 Jagna owdowieje, odsunie się od niej Antek, zagubiona i zdezorientowana będzie miała okazję do popełnienia następnych głupstw i skwapliwie z niej skorzysta. Romans z knurowatym wójtem („aferzystą z Samoobrony”) nie będzie miał wpływu na życie uczuciowe żadnego z nich, ale dla obojga będzie źródłem kłopotów. Jagna skutecznie popsuje sobie opinię, atmosfera wokół niej zrobi się niebezpieczna. A ponieważ jest lekkomyślna, kompletnie nie zauważy, że właśnie przepuszcza okazję, by się z tej sytuacji wyplątać. Koło niej zacznie się bowiem kręcić niejaki Mateusz, taki trochę wolny strzelec i kowboj, który właśnie wszedł w taki wiek, że czas mu się ustatkować i uderzy do Jagny. Ze wszystkich kręcących się wokół urodziwej wdowy abśtyfikantów, właśnie on zostanie potraktowany najgorzej, zostanie wykpiony. To święte prawo urodziwej kobiety, ale czy aby Jagna nie mogłaby być dla niego bardziej łaskawa? Taki mężczyzna jest wbrew pozorom urządzeniem prostym w obsłudze, atrakcyjnej kobiecie łatwo nad nim zapanować. Przecież byłby dumny z samego faktu, że wybrała właśnie jego, inni by zazdrościli, ale też i szanowali. A do czasu, gdy mu się urodnica znudzi, obarczyłaby go nowymi obowiązkami jako ojca rodziny. Przyszłość pokaże, że kiedy wieś urządzi sąd nad Jagną, Mateusz jako jedyny stanie w jej obronie. Niestety, będzie za późno. Jest tylko jeden warunek: wierność, niewysoka cena za w sumie korzystny deal, bo taki kowboj za zdradę (co uznałby zapewne za dowód braku miłości) to i zabić potrafi. Ale czy żyjącą afektami Jagnę stać na wierność? Pewnie nawet tego nie rozważała, bo jest lekkomyślna. A natura życia już taka jest, że rzadko karze, a często nagradza za wredność, zawsze karze za lekkomyślność.

Upodlona przez wójta, szuka następnej przygody i popełnia grzech niewybaczalny: bierze się za dziecko, to znaczy za młodego wikarego. Nawet nie chce go specjalnie uwieść, bo uwiedzenie dziecka jest dziecinnie proste, szuka nowej miłości, nowego doznania. Tyle że znowu (podobnie jak rodzona matka) myśli tylko o sobie i o swoich doznaniach. Wikary buja się w Jagnie, ale wszyscy wiedzą, że ten związek nie ma przyszłości. To niebezpieczna przygoda. Teraz już mniej dziwimy się, że matka wikarego, organiścina bije na alarm: jeśli ten romans będzie trwał, to wikary jako przyszły ksiądz jest skończony. W porozumieniu z proboszczem, wysyła wikarego na pielgrzymkę, a sama postanawia przerwać tę idyllę. Syna można jeszcze uratować, pochodzi 3 miesiące struty i zapomni o Jagnie pod warunkiem, że kiedy wróci z pielgrzymki, jej już we wsi nie będzie.

Wszyscy wiemy, co stało się w końcówce powieści. Pamiętać jednak należy, że Reymont Lipce odrealnił. Przez prawdziwą wieś Lipce już wówczas przebiegała kolej wiedeńska i był przystanek. Wygnana Jagna mogła wsiąść w pociąg i na przykład w mieście rozpocząć nowe życie. W powieściowych Lipcach kolei nie ma, Jagna kończy jakby na bezdrożu lub ślepej uliczce. Ale to nie ma znaczenia. Nawet jeśli dotarła pociągiem do jakiejś nowej życiowej przystani, to i tak wiemy, że nic dobrego jej się nie przytrafiło. Uroda jest bardzo niebezpiecznym darem dla lekkomyślnych kobiet.




Wykop Skomentuj2
Ciekawi nas Twoje zdanie! Napisz notkę Zgłoś nadużycie

Więcej na ten temat

Salon24 news

Co o tym sądzisz?

Inne tematy w dziale Rozmaitości