Kiedy w 1979 roku NATO podjęło decyzję o rozmieszczeniu w Zachodniej Europie 572 rakiet Pershing II, urzędujący wówczas sekretarz Andropow nakazał KGB nasilić działania dezinformacyjne w celu pokrzyżowania tych planów.
Znakomitą rolę w przedsięwzięciu KGB miał – jak się później okazało - odegrać projekt Zima nuklearna. Akcja polegała na rozpowszechnieniu apokaliptycznego scenariusza zmian, jakie wg tej teorii nastąpiłyby w przypadku, gdyby doszło do nawet ograniczonej wojny z użyciem broni atomowej. Mówiąc w skrócie: pyły wyniesione do stratosfery miałyby spowodować ograniczenie promieniowania słonecznego, docierającego do Ziemi, a w efekcie – spadek temperatury do -25 °C, a w niektórych wersjach dezinformacji nawet -70 °C.
Dlaczego oznaczyłem ostatnie słowo kursywą? Ponieważ prace tej grupy cechowały jedynie pozory naukowości, w istocie jednak stanowiły wyłącznie pro-rosyjską propagandę. Analizy TTAPS nigdy nie zostały poddane tzw. peer review (analiza innych naukowców w oparciu o publikację opracowania w naukowym periodyku), która jest w świecie naukowym uznawaną metodą weryfikacji metodologii – a w efekcie także wyników – badań. Co prawda 1983 r. częściowo opublikowano opracowanie TTAPS w Science, jednak bez kluczowych 136 stron, stanowiących właśnie naukowy fundament. Nie przeszkadzało to jednak KGB wspierać popularności swej własnej wymyślonej opowieści w popularno-naukowych programach, artykułach i audycjach. Przy szerokim wsparciu, do którego należy zaliczyć opublikowanie zbieżnych opinii także ze strony sowieckiej (sowieccy naukowcy od dawna…), efekt wspomagany był jeszcze przez wypowiedzi pożytecznych idiotów, którzy przyjęli bezkrytycznie tezy lansowane przez sowiecki wywiad, pragnący nie dopuścić do zwiększenia przez Zachód przewagi militarnej w europejskim TDW.
Nie? To zacznijmy od podstaw. Teoria GO wywodzi się z opracowań IPCC. Organizacja ta działa od roku 1988, kiedy przepaść rozwojowa między Zachodem a Blokiem Wschodnim stała się oczywista, a pierwsze opracowanie wydała w 1990 r. Powszechnie sądzi się, że jest ona gremium naukowym. Nic bardziej błędnego. Zacytuję tu prezydenta Klausa, stwierdzającego rzecz oczywistą: „IPCC nie jest ciałem naukowym: jest to instytucja polityczna, rodzaj poza-rządowej organizacji o zielonym zabarwieniu. Nie jest to forum neutralnych uczonych lub zrównoważona grupa naukowców. Jego członkami są upolitycznieni naukowcy, ... z jednostronnymi poglądami i jednostronnymi zadaniami”. (Polecam też link do strony Senatu USA:http://epw.senate.gov/public/index.cfm?FuseAction=Minority.Blogs&ContentRecord_id=37ae6e96-802a-23ad-
Trudno w notce na blogu wykazywać wszystkie kłamstwa i manipulacje zwolenników teorii GO, ale warto na pewno wspomnieć, że wykres temperatur w kształcie sławnego kija hokejowego, pochodzący z danych NASA i amerykańskiego Instytutu Meteorologii to fałsz. Wynikł on ze zmiany metod pomiarowych i błędów w rozmieszczeniu pomiarów, a obie instytucje się z tych danych wycofały; tym razem nie organizując konferencji prasowej ;-)
Nawiasem mówiąc, nie przeszkadza to szeregowi kolejnych naukowców jeszcze dziś występować na konferencjach i panelach z prezentacjami zawierającymi dane, które wycofano jako fałszywe. To samo dotyczy modelowania: Mimo wiedzy, że oparte jest na czystej fantazji, prezentuje się je jako mające jakiekolwiek oparcie na doświadczeniu. I to co gorsza, mimo że wyniki pomiarów z ostatniej dekady wyraźnie obalają tezę o słuszności użytych modeli prognozowania.
Przyjęto porozumienia międzynarodowe, jak to z Kioto i wynikowo – porozumienie o handlu prawami do emisji CO2.
Dla potrzeb handlu emisjami ustalono przydziały praw do emisji, które zależą od wcześniejszych emisji w tzw. latach referencyjnych.
Rosja w swoim okresie referencyjnym produkowała znacznie więcej CO2 niż obecnie, co daje jej prawo do odsprzedawania papierków na emisje np. krajom UE.
Te z kolei będą płacić za nie miliardy, i to obok kolejnych miliardów, wydawanych na redukcję emisji u siebie, w tym na fantastyczny pomysł pompowania dwutlenku pod ziemię.



Komentarze
Pokaż komentarze (4)