Pewien rzymski senator uznał kiedyś, że wolni Rzymianie – o ileprzecież przewyższający zwykłych niewolników (W. Frasyniuk: my, jako intelektualiści…) – powinni być na pierwszy rzut oka rozpoznawalni jako wolni Rzymianie.
Zaproponował więc wprowadzenie obowiązkowego noszenia specjalnego stroju przez niewolników.
Pomysł upadł w jednej chwili, gdy mu zwrócono uwagę, że w takiej sytuacji niewolnicy natychmiast zorientują się jak wielu ich jest, a to spowoduje upadek rzymskiego systemu politycznego, opartego na tej nierówności.
Liczą się w kolejkach do ksiąg kondolencyjnych, do trumien, do miejsc, w których składają wieńce i zapalają znicze.
I wychodzi im dużo więcej niż procenty uchwalane przez Faryzeuszy ITI RP.



Komentarze
Pokaż komentarze (6)