Dzisiejsza wypowiedź Rafała Grupińskiego to deklaracja dalej idąca niż się posłowi wydaje, niesie bowiem niedwuznacznie treść, że Platforma nie jest obywatelska, lecz – jak właśnie wykazał pt. Grupińśki - totalitarna.
I już. To partyjnemu towarzyszowi Grupińskiemu wystarczy, by uznać, że a) Ewa Stankiewicz dziennikarką nie jest oraz – i już jest najbardziej przytłaczający dowód na ich totalitarną wizję państwa – b) zasługuje na traktowanie, jakiego dopuścił się wobec niej jeden z bardziej agresywnych członków PO, pt. Niesiołowski.
Nie pisanie nieprawdy, nie żadne oszczerstwa, a sama tylko współpraca z pismem, którego Partia i jej poczynania nie zachwycają, ba! waży się je krytykować. Możemy być pewni, znając szereg pozwów przeciw czy to krytykom Adama Michnika czy to Bronisława Komorowskiego, że to towarzycho nie wahałoby się ni sekundy, gdyby było w stanie dowieść Gazecie Polskiej albo Ewie Stankiewicz osobiście dziennikarskiej nierzetelności.
Ale najwyraźniej nie jest w stanie tego dowieść i metodami prawa nie pozbędzie się głosu ich sprzeciwu.
Rzeczywistego dziennikarstwa jednak nie znosi; za dziennikarstwo uważa (całkiem na poważnie) to, co uprawiają pt. Lis, Kuczyński, Paradowska, Kolenda-Zaleska... tę wstydliwą listę długo można by ciągnąć.
A co różni ostatnio wymienionych od „niedziennikarki” Ewy Stankiewicz czy zwalczanej telewizji Trwam?
Jedno: spolegliwość wobec Partii.
Czy będzie miała tyle samo szczęścia kolejnym razem, jeśli w pobliżu nie będzie tylu świadków?



Komentarze
Pokaż komentarze (11)