Sir Winston Sir Winston
412
BLOG

Moje, SUWERENA prawo: WIEDZIEĆ

Sir Winston Sir Winston Polityka Obserwuj notkę 4

Podejmuję moje decyzje o państwie, jako suweren Rzeczypospolitej (a ściślej, należąc do ciała suwerena zbiorowego; pars pro toto świadomie), opierając się na informacjach, które są mi niezbędne dla określenia mojego stanowiska.

Utrzymuję w tym celu wyspecjalizowane jednostki, które finansuję z mojej osobistej szkatuły, a których podstawowym udzielonym im przeze mnie zadaniem jest wyszukiwanie i przekazywanie mi informacji: środki masowego przekazu.
Wykonywanie tego zadania związałem (znowu - jako suweren itd.) ze szczególną ochroną osób pracujących w tej służbie: dziennikarzy.  
Stwierdzam niestety, że ww. jednostki, a także ww. osoby nie tylko, że nie wywiązują się rzetelnie z obowiązku dostarczania mi wszelkich informacji, lecz - co gorsza - uzurpują sobie prawo wpływania na moje decyzje poprzez pomijanie lub zniekształcanie informacji. Nie jestem już Delfinem.
Sprzeniewierzają się w ten sposób służbie, w której pozostają, myląc się całkowicie co do swojej pozycji. Towarzyszą tej niewierności wywody krnąbrnych sług na temat kolejnych uzurpowanych praw, które jako takie stanowią MOJĄ domenę suwerena: w tym w szczególności - prawa do rzetelnej oceny informacji. Przybiera to zarówno formę ukrywania informacji, jak też fałszowania jej znaczenia (na przykład przez kierowanie mojej uwagi na nieprzyzwoicie eksponowane bagatele) lub podszywanie pod informację komentarzy. Fałszywa informacja to także ukrycie informacji w formie przemilczenie osobistych powiązań dziennikarza w zakresie przedstawianych przez niego informacji.
(Podobnie, z gruntu niesprawiedliwym sądzeniem jest sądzenie przez sędziego uwikłanego osobistym powiązaniem w zakresie rzeczy osądzanej. Widzę tu analogię do sytuacji, w której na polskie Święto Niepodległości sprowadzono bojówki, by oduczyły Polaków „faszyzmu”. Tylko czekać, że będą nas ludzie sowieccy odzwyczajać od komunizmu, tak jak dzieci czekistów oceniają (potajemnie) kolaborację z polskim ramieniem CzKa...!)
Sprzeniewierzenia te stały się w pewnej części mediów tak powszechne, że wyzwoliły tupet publicznego wzywania do uznania patologii za słuszne prawo.
Zaczęto również wywodzić o niedopuszczalności informowania o nich! A także - zwalczać tę część służby informacyjnej, która nie godzi się na rolę współwinowajców.  Zdarzyło się także posiadaczom wstydliwego tła żądać ustawowej ochrony przed ustalaniem faktów obracających w pusty śmiech ich mniemaną bezstronność...!  
Moja (j.w.) pierwsza– a będzie tego więcej, i to dużo więcej – reakcja już częściowo nastąpiła: wzmacniam[i] tę część służby informacyjnej, która nie poszła na łatwy chleb[ii], ograniczam środki wydawane na oddziały zbuntowane[iii]. Uzyskuję informacje także poza kanałami formalnymi, dzięki współpracy współobywateli poirytowanych (m.in.) stanem informacji[iv].
Oburza mnie wyzuta z wszelkiej przyzwoitości seria prób przeciwdziałania moim decyzjom, na przykład - usiłowanie zmuszenia do zamilknięcia wzmacnianych przeze mnie kanałów informacyjnych[v]. Oburza tym bardziej, że poza indywidualną nieuczciwością w służbie dochodzi do jawnego szkodzenia ustrojowi Rzeczypospolitej i jej instytucjom.
Nieprzystojna ta praktyka może i powinna odejść w niesławie razem ze swymi kadrami.
W najbliższym czasie powinny zniknąć wskutek braku finansowania kanały informacyjne najaktywniej uzurpujące sobie prawa suwerenne. Nadal zamierzam wzmacniać źródła uczciwe i konsekwentnie ignorować krnąbrne, być może służące obcym suwerenom? i apeluję do wszystkich o to samo.
I to powinno wystarczyć wszystkim tym Lisom, Stokrotkom, ketmanom, dzieciom, wnukom i prawnukom Lucyn i innych sprawdzonych towarzyszy z polskiej odnogi CzKa, Politbiura, Radiokomitetu czy poprzedniczki tej gazety z czerwonym sztandarem przy tytule.
To jest pierwsza dla was dobra wiadomość: Nikt wam, panie i panowie, nie myśli odbierać prawa wykonywania zawodu, choć dobrze by wam pewnie zrobiło zapoznanie się ze skutkami decyzji, jakie podejmowali swego czasu wasi kochani rodzice i dziadkowie na sowieckiej służbie.
Piszta, co chceta.
Zła wiadomość jest taka, że pieniędzy z tego nie będzie.
Status za to – owszem, stosowny do faktów. Domyślam się, że nie o taki wam chodziło, ale cóż... my już o was wiemy. 

Ale jest i druga, naprawdę dobra dla was wiadomość: co się już raz wydało, to się już więcej nie wyda :-)) Spieszcie się więc informować o sobie ludzi, a na wyprzódki! bo sprawy tak szybko wychodzą... A prawda was wyswobodzi. 
 
Informacji, na podstawie której ja, SUWEREN, podejmuję moje wyborcze decyzje, może się to wszystko jedynie dobrze przysłużyć.
 


[i] Badania czytelnictwa dowodzą skuteczności.
[ii] Kupuję Gazetę Polską, Nowe Państwo, zamierzam dodawać kolejne pozycje
[iii] Nie kupuję, a nawet nie dotykam i nie wchodzę na strony GW, przejętego Wprost, przejętego URze, przejętej Rzeczpospolitej, TVN, TVN24, onet itp. Częściowo także rządowa telewizja nazywana bałamutnie publiczną
[iv] Portale salon24, wpolityce, blogmedia24 (z ich akcjami w realu), niepokorni z ich radiem, strony wybranych autorów
[v] Jakże inaczej postrzegać próby zmarginalizowania TV Trwam?
Sir Winston
O mnie Sir Winston

Large Visitor Map Wszystkie wypowiedzi w tym blogu stanowią osobistą i subiektywną opinię autora, który nawet sam uznaje się w POlskiej rzeczywistości za osobę spoza kręgu rozumnych. Młodym, wykształconym, z wielkich miast zaleca się niezwłoczne przełączenie na onet lub serwis informacyjny rządu - przynajmniej będzie się można poczuć jak jedna wielka rodzina. "Człowiek, który przypisuje sobie prawo posiadania własnego zdania na jakiś temat, nie zadając sobie uprzednio trudu, by go przemyśleć, jest doskonałym przykładem owego niezmiennego i absurdalnego sposobu bycia człowiekiem, który nazwałem masą"

Nowości od blogera

Komentarze

Pokaż komentarze (4)

Inne tematy w dziale Polityka