To będzie bardzo krótka notka.
Chciabym po prostu zauważyć, że w Kijowie z jednej strony rozmawiał przez swych przedstawicieli naród ukraiński, a drugiej strony paru żentełmienów, których afiliację można dostrzec na pierwszy rzut oka:
Chciabym po prostu zauważyć, że w Kijowie z jednej strony rozmawiał przez swych przedstawicieli naród ukraiński, a drugiej strony paru żentełmienów, których afiliację można dostrzec na pierwszy rzut oka:
|
Przedstawiciele Majdanu
|
1. przedstawiciele prosowieckiego reżimu Janukowycza,
2. Frank-Walter Steinmeier, niemiecki socjalista z zasługami,
3. Laurent Fabius, francuski socjalista (obaj zachodni fundamentaliści Ojczyzny Światowego Proletariatu, secundo voto: postępowego świata, obaj bardziej rosyjscy od Rosjan),
4. znany z uzależnienia od Rosji co najmniej od Zamachu Prezydenckiego Radosław Sikorski i jakby tego było mało –
5. specjalny wysłannik Putina, Władimir Łukin
|
Można by sobie zadać pytanie o to, co tam robił ten ostatni, skoro odmawiając podpisu pod porozumieniem zdemaskował się jako strona rozmów, a nie negocjator? (To samo można powiedzieć o Steinmaierze, który zażądał rozmów wyłącznie z udziałem Rosj.)
W każdy razie mnie wychodzi stosunek PIĘCIU NA JEDNEGO.
A sprawa w istocie dotyczy tylko tego jednego, który jako jedyny może powiedzieć:
WE PEOPLE!
WE PEOPLE!
Monachium, to mało powiedziane... Raczej: „Słabyś, sam i w lesie”.



Komentarze
Pokaż komentarze (7)