223 obserwujących
2262 notki
4042k odsłony
  2938   11

Za parawanem Adama Michnika

image

Czuć już powiew Bałtyku. Ostatnia kawa w ruchu

image

Rzadko bywam zwolennikiem " odgrzewania notek " Uważam bowiem, że póki - my blogerzy oddani prawdzie...etc - nie jestesmy pacjentami kliniki doktora Alzheimera to potrafimy jeszcze coś z siebie wykrzesać, by napisać coś świeżego, coś nowego, coś co zainteresuje czytelnika. Coś, co nie będzie owym przysłowiowym " odsmażaniem kotletów " Niestety, ja dotarłem do punktu, z którego wyjść trudno, a temat wykrzesać jeszcze trudniej. Nie mówiąc już o skłonieniu siebie do napisania czegokolwiek świeżego. Tak mnie to urlopowanie zmęczyło. Żeby dobrze wypocząć trzeba naprawdę się namęczyć. Zanim odczepię ciagnik siodłowy i ustawię naczepę, to już jestem zmęczony jak kierowca Tira. Potem ustawianie łapek, ta korba taka nieprzyjemna w dotyku. Następnie podkręcenie " dżokeja " i wyjazd beczkowozem po wodę. Dalej idzie podpięcie kanalizacji i tanku na ścieki komunalne. Kolejna rzecz to elektryka, tu też trzeba się znać, który bolec, w którą dziurkę. Te angielskie inne, trzeba kombinować na " krótko " z obejściem. Nie można się pomylić, bo pozabijasz namiociarzy biwakujących obok. Leżaki, stoliki, naczynia, odpalenie lodówki, ciepłej wody w kranach. Wcześniej rozpięcie przystawki do naczepy. Huk roboty, że trudno znaleźć w tym bałaganie otwieracz do butelek. A bez tego ani rusz. Zaprawdę powiadam wam: posiadanie mobilnej nieruchomości ( jak widać może istnieć taki twór jak nieruchomość mobilna ) to ciężki kawałek chleba.

image

Na posesji, wśród nadbałtyckich sosenek

Dobrze, że zimy nie ma, bo doszłoby jeszcze odśnieżanie posesji. Dlatego ja od pewnego czasu wykrzesać z siebie nic nie mogę i zdecydowałem się na odsmażenie notki z przeszłości. Choć przyznacie uczciwie, że temat jest wakacyjny, bardzo pasujacy do warunków mnie otaczających, bo obcuję z parawanami, które ani chwili mi nie przeszkadzają. Ja je wykorzystuję w sposób praktyczny i sprytny. Gniazduję za cudzym parawanem, oszczędzając 40 PLN, bo tyle kosztuje w Jantarze, najtańszy 4 m parawan. No ale skoro sotnia Michnika znowu odpaliła temat parawanów, a i salon24 próbował temat pociagnąć, to i mnie nie pozostaje nic innego jak ów temat odgrzać. Parawany - ekwiwalent brytyjskiego potwora z Loch Ness. 

image


Ludowa psychiatria na podobne stany umysłu znajduje dziesiątki określeń. Mówi się o paranoi, natręctwach, nerwicach, szajbie, obłędzie, opętaniu, fobiach, schizach, amokach, a niektórzy używają nawet określenia pierdolec. Niektóre z tych terminów znajdziemy i w podręcznikach psychiatrii, gdzie oznaczają różne, nieraz bardzo poważne, chorobowe stany umysłu i różne problemy duszy. Ja używam określenia zajob i w dalszej częsci notki - jeśli zajdzie potrzeba - używał będę tego określenia. Chodzi o stany umysłowe kolegium redakcyjnego Gazety Wyborczej. Tego ich brania nieszczęsnego, przysłowiowego Polaka na redakcyjny skaner i zdejmowanie z niego - niczym z cebuli - warstw ksenofobii, rasizmu, nacjonalizmu, homofobii, wstecznictwa, zacofania, nijakości, braku kultury, prostactwa, obskurantyzmu itd, itd. Życie Grażyn i Januszów w czerskich kazamatach naprawdę do lekkich nie należy. Mamy schyłek sezonu urlopowego, więc tematem wiodącym w publikacjach tego redakcyjnego panopticum są oczywiście urlopowe zachowania Polaków. Czegóż tam nie ma ?

image

Czy to gdanskie Stogi ? 

Od sławnych popisów Agaty Młynarskiej upłynęło już tyle czasu, a nauk żadnych nie pobrano i wniosków nie wyciągnięto. W srebrnych bucikach czerskich elit dalej słoma jeszcze z czasów PKWN.

image

Biarritz, wyższa kultura wypoczynku, tu nie ma chamstwa polskich parawaniuszy

Polacy na wczasach zachowują się skandalicznie. Na wyprzódki biegają do stolika, są hałaśliwi, siorbią, żrą 3 x więcej niż wynosi koszt all inclusive. Piją 6 x więcej. Osobny rozdział to zachowanie w samolotach, sławne klaskanie. Horror. A jak jest naprawdę. Polacy stali się bardzo rozpodróżowanym narodem. Z wielkim zdziwieniem napotykałem na Wyspach Kanaryjskich, w miejscach publicznych, napisy informacyjne nie tylko w angielskim, francuskim, niemieckim, ale również polskim, co mnie dość mocno zaskoczyło i sprawiło przyjemność. Zachowanie Polaków nie odbiega od zachowań innych Europejczyków, a jeśli odbiega to na plus. By sprawdzić jak zachowują się np. Anglicy to należałoby się z nimi przelecieć na jakiś turnus na Baleary. Też klaszczą, ale to jeszcze nie jest najgorsze. Przecież to nie z powodu Polaków awaryjnie lądował w Bordeaux samolot brytyjski i to nie Polacy stoczyli regularną bitwę z francuskimi antyterorystami na płycie lotniska, tylko pijani Anglicy. To nie z powodu dwóch pijanych Polek lądował w Dusseldorfie brytyjski samolot, tylko z powodu dwóch pijanych Angielek, które z powodu duszności chciały otworzyć drzwi na wysokości 30 tysiecy stóp. Duszność wzięła się z tego, że obu paniom zabroniono przeniesienia przez kontrolę bezpieczeństwa litrowej butelki whisky, więc wypiły ją duszkiem. Whisky nie piorun, nie razi od razu, ale swoją moc wywoływania duszności posiada. Czy angielskie gazety piszą o tym, że Angielki to bydło i chamstwo ? Nic podobnego. Wszystko obrócono w żart i po 10 - dniowym pobycie w niemieckim areszcie, pisano, że dwie spóźnione Angielki wróciły z niemieckiego oflagu. Przy okazji witane triumfalnie przez sobie podobnych, z jakiegoś osiedla beneficiarzy. To przecież nie Polka w obecności konsumentów robiła sex competition w pubie w Magaluf, zaliczając 17 zawodników, tylko Angielka. To nie dla Polaków brytyjska policja - w porozumieniu z hiszpańską policją - uruchamia w Palma de Mallorca sezonowy, brytyjski komisariat policji. O wczasowych zachowaniach Anglików możnaby prowadzić interesującą kronikę, tylko po co ? Nikt nie ma zajoba by to robić i nikt nie ma jakichś ukrytych, niepojętych celów by to robić.

Lubię to! Skomentuj142 Napisz notkę Zgłoś nadużycie

Więcej na ten temat

Komentarze

Inne tematy w dziale Rozmaitości