846
BLOG
Skróty myślowe blogera Starego
Nasz faworytalny bloger Stary, popełnił dziś dość frywolytalną - myślowo - notkę, jak zwykle z resztą. Nie odsyłam do notki, bo ani myśli w niej głębszej, ani rzetelnej publicystyki, prawdopodobnie dlatego, że młotek służy do wbijania gwoździ. Mnie dodatkowo notka rozaczarowała, bowiem pisze bloger Stary " ... że w faworytalnych restauracjach polskich polityków, podsłuchują aż huczy " Jutro będę w Warszawie, takie niedopowiedzenia trochę mnie bulwersują, rzetelny publicysta objaśnia czytelnikowi świat od początku do końca, a tak ja nie wiem, które restauracje są faworytalne, w których mogę zamówić potrawę bigosalną lub faworytalne flaki, a w której restauracji nagrają moje siorbanie. Aliści jedna rzecz zwróciła moją uwagę, bowiem pisze w bloger Stary kolejnym swoim ustępie, że " Donald Tusk się nie przyczyni do tego aby w Polsce rząd był obalany w wyniku przestępstwa. " Otóż blogerze Stary, czy to było przestępstwo czy nie, jest sprawą drugorzędną, nas interesuje dotarcie do prawdy, a prawda jest taka, że dwóch szemranych dżentelmenów namawiało się jakie są możliwości odwołania konstytucyjnego ministra, mianowanego - pośrednio - przez obywateli w wyborach powszechnych. Czy to nie pachnie jakimś zamachem stanu, na razie, w skali mikro ? Dwóch szemranych gości zastanawiało się również w jaki sposób zapobiec uczciwej grze wyborczej, tak by wymiksować przeciwnika. To jest już wstęp do tego, by przyszła frekwencja wyborcza wynosiła 98 % i byśmy głosowali na przedstawicieli Frontu Jedności Narodu. Wszak zgoda buduje. Czy wobec takich faktów, zatroskany stanem swojego kraju obywatel przechodzi do porządku dziennego ? Czy uczciwy obywatel może godzić się na to, aby dwóch najważniejszych urzędników państwowych zastanawiało się nad usprawnieniem tresury " tłustych miśków " i nad metodami ich skuteczniejszego " strzyżenia " Blogerze Stary, publicysto ekonomiczny, biznesmeni to sól gospodarki, to faceci, którzy, ryzykując więcej niż ministrowie, stawiając swój kapitał do dyspozycji państwa, często decydują o pomyślności kraju i jego obywateli. Minister to z etymologii " sługa " nikt więcej. Czytelników " Washington Post " nie interesowalo skąd Woodward i Bernstein mają informację i czy zdobywają ją legalnie, ich interesowało dotarcie do prawdy. Oczywiście każdy " rozgrzany sędzia " skazałby Marka Felta [ Głębokie gardło ] na karę więzienia za udostępnianie poufnych materiałów FBI, tak się jednak nie stało i dziś o aferze " Watergate " uczą w szkołach dziennikarstwa. O polskiej aferze podsłuchowej będą pewnie uczyć na kursach organizowanych przez MSW dla funkcjonariuszy - akustyków. Wypada jeszcze dodać, by bloger Stary miał szerszy ogląd spraw, że są kraje w których minister spraw wewnętrznych musi się gęsto tłumaczyć, bowiem małżonek pani minister skorzystał ze służbowej karty i wydał 17 funtów publicznych pieniędzy, w rezultacie czego pani minister traci parlamentarny fotel. Są też kraje, gdzie premier podaje się do dymisji z powodu katastrofy promu, choć ani nie stał na mostku, ani tym bardziej nie był armatorem. Takie są w egzotycznym, dalekim świecie standardy, blogerze Stary. Aliści jedna rzecz jest interesująca, uleganie - przez blogera Starego - sugestiom mediów i natychmiastowe zaakceptowanie takiej oto prawdy, że wszystko co powiedzieli dwaj szemrani panowie to " skrót myślowy " Bowiem tytuł dzisiejszej notki brzmiał " Nic " Jeśli polityka skrótow myślowych rozpowszechni się w polskiej polityce, tytuł kolejnej notki powinien brzemieć " i ...? "



Komentarze
Pokaż komentarze (117)