Sytuacja w tzw. krakowskiej PO ma wymiar precendensu, który - niewykluczone, niewykluczone! - stanowić może kamień milowy, niestety, nie wiadomo jak na razie na drodze do czego.
Jak doniosła jakiś czas temu prasa pracowity poseł Platofmy ma kłopoty z komunikacją i relacjami społecznymi.
- To dla nas prawdziwy szok - mówi się w wielokątach zbliżonych do PO - Poseł Gibała jest przecież filozofem. Filozofowie zaś znani są z tego, że wysławiają się w sposób przejrzysty dla każdego i wspaniale dogadują się z otoczeniem, a już zwłaszcza z politykami demokratycznymi.
Rozgoryczenia nie kryją też profesorowie The University of Notre Dame, którzy chcieliby pozostać anonimowi.
- Nic z tego nie rozumiem, przecież nasza szkoła słynie z klarowności wypowiedzi. Łukasz przesyła mi projekt każdej swojej rozmowy ze współpracownikami rozpisany na formalne szlaczki, nigdy nie dopatrzyłem się w nich żadnych uchybień - mówi nasz rozmówca, drapiąc się po amiszowskiej niemal brodzie i grzebiąc paluchem pod archaicznymi brylami.
Środowisko filozofów obawia się także, że przez Gibałę filozof niedługo stanie się symbolem niezrozumialstwa i trudnych kontaktów.
- Będą się z nas śmiali - mówią.
- No i bierz się tu, filozofie, za naprawianie państwa. Jeszcze ci jaką krzywdę zrobią.


Komentarze
Pokaż komentarze