Aleksander Kwaśniewski znowu nas nie zawiódł.
Okazuje się , że jego fundacja Amicus (ta która została ostatnio zasilona drobną kwotą przez ukraińskiego oligarchę) otrzymywała także państwowe pieniądze - tym razem od NBP. Wszystko jest zgodne z prawem , bo NBP może przekazywać fundacjom pieniądze. Fundacja Amicus dostała od NBP w 2005r. 25 tys. zł. Na pytanie dziennikarzy czy fundacja otrzymywała państwowe pieniądze , szef fundacji Ireneusz Bil stanowczo zaprzeczył. Potem gdy sprawa wyszła na jaw (fundacja zwróciła NBP niewykorzystane 10 tys. zł) , tłumaczył że nie wie o co chodzi i musi to wyjaśnić. Po konsultacjach z księgową z którą wystąpił na konferencji prasowej , wyjaśnił, że grantu od NBP nie było. Wedlług tłumaczeń Bila, 10 tys. zł miał wpłacić na konto fundacji jej były prezes Marek Słęcki. A ponieważ miał konto w NBP, wpłata została zapisana jako "NBP (Marek Słęcki)". Według wyjaśnień dyrektora i księgowej, kiedy Słęcki przestał być prezesem zwrócono mu honorowo te 10 tysięcy i zaksięgowano w sprawozdaniu finansowym za rok 2006 jako „zwrot dotacji NBP".
Było to oczywiste kłamstwo , ponieważ NBP prowadzi rachunki bankowe osób prawnych i państwowych jednostek organizacyjnych a nie osób prywatnych.
Ostatecznie biuro prasowe NBP poinformowało , że w 2005r. dokonało na rzecz fundacji wpłaty w wys. 25 zł.
Jak Kwaśniewski tłumaczy swojego zaufanego człowieka , który w imieniu fundacji przyjmuje 1 mln złotych od ukraińskiego oligarchy ? Za TVN24 : Bil podczas konferencji prasowej z księgową "nie miał w pamięci" wszystkich informacji , a i samo pytanie go zaskoczyło.
Ciekawe jakich jeszcze informacji szef fundacji "nie ma w pamięci".
Panowie Bil i Kwaśniewski mają do siebie dużo zaufania. Muszą mieć. Właściwy człowiek na właściwym miejscu.




Komentarze
Pokaż komentarze (3)