Tak jakoś w ostatnim tygodniu czy dwóch parę historyjek prasowych przykuło moja uwagę.
Pierwsza to historia pewnej emerytki, której komornik zajął oszczędności życia (28tys PLN). Zrobił to przez "pomyłkę" - ta pani miała to nieszczęście, ze nazywała się tak samo jak ktoś, kto był prawdziwym dłużnikiem.
Myślałby kto - pomyłki się zdarzają, prawda? Komornik powinien oddać pieniądze, wysłać bukiet kwiatów, przeprosić i tyle.
Jest inaczej. Komornik przyznał się do błędu, ale oddał tylko swoją prowizję (150PLN). Reszty nie oddał, bo powiedział, ze nie ma. Prokuratura dwukrotnie odmawiała wszęcia postępowania z powodu "braku znamion przestępstwa". Okręgowa izba komornicza potwierdziła, że komornik postępował zgodnie z prawem. Sąd poinstruował, że pokrzywdzona może się domagać odszkodowania w procesie cywilnym od prawdziwej dłużniczki, albo od wierzyciela.
Ta pani jest chora na raka. A podobno tego typu sprawy ciągną się dekadami. Raczej nie ma widoków na to, że kiedykolwiek zwrócą jej pieniądze.
Dodatkowy smaczek jest taki, że podobno komornicy dosyć często stosują tę sztuczkę.
----
Druga historia to sprawa rolników z Pomorza. W 6 założyli spółdzielnie i produkowali marchew. Zatrudniali 150 ludzi. Dostawali dotacje. Ale okazało się, że ktoś napisał na nich anonimowy donos. Prokuratura wszczęła postępowanie przygotowawcze. Na tej podstawie wstrzymano im dotacje, więc nie mieli na spłatę kredytów. Dodatkowo Urząd Skarbowy zajął im majatek warty 30mln. Rolnicy musieli więc zaprzestać działalności, zwolnić ludzi i wizja bankructwa zajrzała im w oczy.
A teraz dwa smaczki:
- Prokuratura prowadzi to "postępowanie wstępne" od którego wszystko się zaczęło już pół roku. Jak na razie nikomu nie postawiono zarzutów, nikt nie wie o co właściwie ci rolnicy są podejrzani. I nie wiadomo ile czasu to jeszcze potrwa.
- Urząd skarbowy odmówił poinformowania rolników o tym jakie sa ich zaległości podatkowe. Ale linie produkcyjne zajął "w poczet zabezpieczenia".
Czy to jest wojna zo Obywatelami? Okupacja? Jak to nazwać?
----
Trzecia historia to porwanie trojga dzieci pewnej rodziny i umieszczenie ich w sierocińcu.
Winą rodziców jest to, że "samowolnie" przerwali terapię psychologiczną.
Ci rodzice sami z własnej woli zgłosili sie do psychologa, aby pomógł im rozwiązać problemy wychowawcze. Po jakimś czasie stwierdzili, że terapia jest mało pomocna i zrezygnowali.
W efekcie - ich dzieci zostały zgarnięte przez policję ze szkoły i umieszczone w domu dziecka.
---
Inna historia - Uniwesytet Ślaski uruchomił kilka lat temu nowe kierunki kształcenia. Kształcili się na nich przyszli operatorzy aparatury medycznej - czyli ludzie, którzy mieli obsługiwać rentgeny, skanery magnetyczne itp. Studia były na wysokim poziomie. Absolwenci sa wszechstronnie wykształconymi specjalistami.
Jest tylko jeden problem: Nie mają uprawnień do pracy z pacjentem!
Mogą obsługiwać te urządzenia pod warunkiem, że pacjent nie jest do nich podłączony.
W skrócie - młodzi ludzie stracili kilka lat życia aby zdobyć totalnie bezużyteczny dyplom.
Państwo opłaciło studia (po to państwowy uniwersytet), które nie przyniosły państwu żadnego pożytku.
A MEN w odpowiedzi na list zawiedzionych absolwentów odpisał, że to oni sami powinni sprawdzić jakie kierunki wybierają. MEN nie widzi w w tym problemu.
---
Co te sprawy mają wspólnego ze sobą?
Z jednej strony jest człowiek. Obywatel.
Z drugiej strony aparat państwowy. Sedziowie, prokuratorzy, policjanci, politycy, profesorowie. Elity.
I te elity mogą zrobić z obywatelem, co chcą. I robią.
A odwołac można sie do Pana Boga.
"Polska jest Matką.
Matką Madzi."



Komentarze
Pokaż komentarze (2)