''Albo finansowanie z budżetu, albo korupcja na wielką skalę'' - mówił kiedyś Jarosław Kaczyński, protestując przeciwko zniesieniu państwowych subwencji dla partii politycznych. Szef klubu PiS Mariusz Błaszczak przekonywał, że pozbawione pieniędzy partie zwrócą się o pomoc do biznesu: ''Biznesmeni nie są altruistami, jeżeli fundują kampanie partiom politycznym, to oczekują czegoś w zamian. A więc jest to korupcja''.
http://wyborcza.pl/magazyn/1,126715,14921243,Uklad_finansowy_PiS_u.html
Znamienne jest to, że współpraca z biznesem, słuchanie głosu wyborców, którzy utrzymują budżet to dla pana Błaszczaka korupcja. Nie widzi on tego, że władza, która jest przeciwna biznesowi, która jest od niego całkowicie niezależna doprowadzi w końcu do ruiny państwa. Biznes to gospodarka. A dobra gospodarka to dobrobyt.
Ale pan Błaszczak nie chce się z nikim dogadywać ani nikogo słuchać. On z przyjemnością podpaliłby Polskę gdyby tylko miał gwarancję, że Prezes zostanie niekwestionowanym i jedynym królem popiołów.
---
Mówi się ostatnio o ograniczeniu finansowania z budżetu. Ja w te bajki nie wierzę.
Pomyślmy przez chwilę, co może zrobić partia, która sama się utrzymuje?
Ano proste - taka partia musi dbać o to, aby mieć jak najwięcej członków, którzy bedą płacić składki. Musi dbać o to, aby być partią powszechną. Partia, która miałaby np milion członków - nie miałaby żadnych problemów z finansowaniem swoich kampanii.
Ale jest niebezpieczeństwo. Milion członków to milion przypadkowych ludzi. Nie sposób takiej masy zdyscyplinować. Nie sposób załatwić wszystkim pracy w państwowych firmach. Nie sposób mieć aż tyle kijków i aż tyle marchewki. Mogłoby sie okazać, że bez finansowania z budżetu - partie musiałby otworzyć się na Naród i stać się demokratyczne. A demokracji żadna z obecnych partii nie lubi. Co myślą o demokracji (czyli rządach motłochu) pokazali ostatnio odrzucając prośbę miliona obywateli o referendum.
Finansowanie partii z budzetu daje partii niezależność od Narodu i obywateli.
Dzięki finansowaniu partyjki mogą być małe, kadrowe, Mogą mieć po kilka-kilkanascie tysiecy członków, którzy pracują dla partii, któży żyją z partii. Lepiej mieć tysiąc wiernych towarzyszy i trzymać władzę niż mieć milion członków i być od nich uzależnionym.
Zniesienie finansowania partii z budżetu mogłoby doprowadzić do powstania społeczeństwa obywatelskiego. A tego każda z obecnie rządzących partii boi się jak czarnej zarazy. Dla partyjnych oligarchów, dla nowej arystokracji, dla mafii, która ma Polskę we władaniu nie ma nic gorszego niż konieczność proszenia Narodu o pieniądze, nież konieczność dogadywania się z narodem (czyli ciemnym ludem vel motłochem).



Komentarze
Pokaż komentarze (4)