Ciągle czytam o zamieszkach.
Byłem w Londynie w 2011 roku, gdy płonęły całe kwartały domów a ograbionych sklepów czy spalonych samochodów nikt nie był w stanie się doliczyć.
http://en.wikipedia.org/wiki/2011_England_riots
W innych angielskich miastach sytuacja wyglądała podobnie.
To były prawdziwe zamieszki. Przez duże Zet. W porównaniu z tym - awantura w Warszawie wypada blado. Marnie.
Wcale nie twierdzę, że powinno być w Warszawie tak jak w Londynie. To nie wyścig.
Chciałbym tylko, aby nasza prasa zachowała proporcje i przestała pisać o "bezprecedensowej fali przemocy", która przewaliła się rzekomo przez Warszawę i aby przestali użalać się nad "straconym wizerunkiem Polski".
Powiedzmy sobie szczerze - ilu z Was dowiedziało się o skali zamieszek w Anglii? Czy zburzyło to Wasze wyobrażenia o tym kraju? Zakładam, że raczej nie - i dokładnie tak samo świat nie interesuje się tym, co zdarzyło się wczoraj w Warszawie.
Marzę o tym, aby prasa napisała uczciwie o tym, co się stało naprawdę.
Spalono tęczę, która jest widziana jako symbol ruchu LGBT ( lesbian, gay, bisexual, and transgender). Zupełnie przypadkiem ta tęcza znalazła się na trasie marszu zatwierdzonego przez władzę. Zupełnie przypadkiem ta tęcza została wyremontowana w zeszły piątek kosztem 65000 PLN z publicznych pieniędzy i udekorowana tysiącami łatwopalnych papierowych kwiatków. Kto wydał tę decyzję? Dlaczego akurat w takim terminie? Dlaczego z publicznych pieniędzy?
Piękne pole do popisu dla prawdziwego żurnalisty. Piękne pole do zadawania niewygodnych pytań. A tych pól jest więcej: Kto zdecydował o tym, że ambasada Rosji została bez ochrony? Kim są ludzie w Przychodni?
Jeżeli wśród szanownych czytelników są dziennikarze - chciałbym przypomnieć im podstawowe zasady rzemiosła, cztery pytania na które powinien odpowiedzieć dobry artykuł:
1) CO?
2) GDZIE?
3) KTO?
4) DLACZEGO?
Nie ma wśród tych pytań "Jaka jest Twoja prywatna opinia?".
Pod rozwagę polecam i tym z prawej i tym z lewej.
Bo ani jedni, ani drudzy nie spisali się.



Komentarze
Pokaż komentarze (6)