33 obserwujących
594 notki
671k odsłon
448 odsłon

PiS przestrzega Konstytucji a totalni nie

Wykop Skomentuj29

Obserwatorzy wyboru nowego Pierwszego Prezesa Sądu Najwyższego przeoczyli pewną przykrą okoliczność: sędziowie próbowali zmieniać prawo swoimi głosowaniami: ustawę, regulamin a i konstytucję chyba też. Jak orzekają tak jak głosują to mamy przerąbane, bo do prawa się nie stosują. W każdym razie to dygresja jest:

Nieuświadomionym problemem totalnych jest nieszczerość deklaracji afektu do konstytucji. Że ściemniają a tak naprawdę mają ją gdzieś to było oczywiste, a teraz są dowody, np. pomysły Budki na przeniesienie wyborów na maj przyszłego roku stanem wyjątkowym. Sąd Najwyższy ponoć przyjął taką uchwałę, że konstytucja to kiszka i TSUE jest ważniejszy od konstytucji. Wszystko Unijne ważniejsze jest? Tak wywodzi Redaktor Ziemkiewicz.

Przy okazji wyborów 1 Prezesa totalni prześcigają się w robieniu z siebie gupków, którzy trzech zdań na krzyż nie są w stanie pojąć. I tak:

Prezydent wybiera 1 prezesa spośród kandydatur, co oznacza, że Zgromadzenie Ogólne musi przedstawić co najmniej dwóch kandydatów, z których prezydent wybierze tego, którego powoła. Kandydatów może być nawet i dwustu. Nie rozumie tego Borys Budka, bo jest radcą prawnym z wykształcenia. Nie może być jeden kandydat. Inny, pomniejszy geniusz nie rozumie, że powołanie jednego prezesa spośród dwóch kandydatów to jest wybór. W każdym razie konstytucja powołanie prezesa opisuje w artykule 183 punkcie 3:

Pierwszego Prezesa Sądu Najwyższego powołuje Prezydent Rzeczypospolitej na sześcioletnią kadencję spośród kandydatów przedstawionych przez Zgromadzenie Ogólne Sędziów Sądu Najwyższego.

image


I teraz przechodzimy do rzekomej większości. Ogólnie żeby być wybranym nie potrzeba większości. Żeby zostać senatorem nie trzeba większości: Krzysztof Brejza     zdobył 45,76 i został. Posłowie mają jeszcze mniejsze poparcie:

Borys Budka zdobył 99 550 głosów i to nie jest większość. To jest 21% i jakoś mandatu nie składa, bo nie ma większości.

Sposób wyboru kandydatów na prezesa jest taki, że każdy sędzia oddaje głos na jednego kandydata. Przy tym sposobie głosowanie tylko jeden kandydat może mieć większość. Może też tak być, że żaden nie będzie miał większości. Naród to rozumie bo jest tu analogia z wyborami sejmowymi: głosujesz na jednego kandydata dlateto wchodzą posłowie bez większości, a z mniejszością. Konstytucjonaliści nie pojmują tej prostej  arytmetyki.

I w końcu mamy problem uchwały, której konieczność jest rzekomą i nie popartą niczym. Pomysł ten jest dziwny bo robisz to co robisz i nie potrzebujesz do tego uchwały. Jak jem pizzę to jem pizzę i nie muszę do tego podejmować żadnej uchwały. Pomysł, że jeśli jem pizzę to jej nie jem bo nie przegłosowałem uchwały to jest typowy talmudyzm. Jest to chyba oczywiste? Zgromadzenie głosuje i w ten sposób wybiera kandydatów. Pomysł, że potrzeba do tego jeszcze uchwały jest absurdalny. Nie ma tej uchwały ani w konstytucji ani w ustawie. Sposób powiadamiania prezydenta o wyborze jest opisany natomiast w sposób pisoski, czyli mętny:

W myśl art. 13 § 7 ustawy o SN, „niezwłocznie po wybraniu kandydatów na stanowisko Pierwszego Prezesa Sądu Najwyższego, przewodniczący Zgromadzenia Ogólnego Sędziów Sądu Najwyższego albo inna osoba wskazana przez Zgromadzenie Ogólne Sędziów Sądu Najwyższego przekazuje Prezydentowi Rzeczypospolitej Polskiej listę kandydatów na stanowisko Pierwszego Prezesa Sądu Najwyższego”. Wbrew twierdzeniom grupy sędziów Sądu Najwyższego przepis ten bynajmniej nie ustanawia obowiązku poddania pod głosowanie tego, kto przedstawia Prezydentowi RP listę kandydatów, choć dopuszcza, by była to inna osoba niż przewodniczący Zgromadzenia. Skoro przewodniczący Zgromadzenia Ogólnego mógł osobiście przekazać listę kandydatów Prezydentowi RP, jak również z uwagi na konieczność uczynienia tego w sposób niezwłoczny, nie było podstaw do zarządzenia głosowania w przedmiocie tego wniosku.

http://www.sn.pl/aktualnosci/SitePages/Wydarzenia.aspx?ItemSID=667-0dc69815-3ade-42fa-bbb8-549c3c6969c5&ListName=Wydarzenia

Dlaczego to jest chyba oczywiste: powinno być napisane, że jak przewodniczący nie może to Zgromadzenie wybiera innego powiadamiającego. A tak to mają.

Egzegeza taka, że trzeba jakieś uchwały podejmować, że większość jest potrzebna jest śmieszna. Nie ma takich sformułowań.

Zdajecie sobie sprawę, że teoretycznie ugrupowanie które zdobywa 6% procent głosów może zdobyć sto procent mandatów w sejmie? I teoretycznie można zdobyć 2 głosy i zostać posłem? Oczywiście przy odpowiednim rozkładzie głosów. To tak a'propo większości.

Na koniec została nam kwestia bombowców, czyli Matczak z Sadurskim dali się wkręcić jakiemuś trolowi, że prawo lotnicze prezydent naruszył. Nie ma to żadnego merytorycznego znaczenia dla sprawy. I jeszcze mamy politykę: oczywiście pisiory tak przygotowały ustawę, żeby ich grupa mogła zagłosować solidarnie na swojego kandydata, którego wybierze prezydent, 5 kandydatów, platformersom nie uda się tak rozłożyć głosów aby pisiorów zablokować. Płacz  totalnych, że pisiory ich pykają jak chcą jest niedorzeczny. A co, mają się podkładać?

image

Podobnie niedorzeczne i nieszczere są biadolenia, że nie dobrze jest jeśli jedna opcja obsadza wszystko. W 2011 roku trzeba było o to dbać i oddać Sąd Najwyższy pisiorom, żeby różne opcje obsadzały. Jakoś nie przyszło to wtedy do głowy jednemu z drugim.


Wykop Skomentuj29
Ciekawi nas Twoje zdanie! Napisz notkę Zgłoś nadużycie

Więcej na ten temat

Salon24 news

Co o tym sądzisz?

Inne tematy w dziale Polityka