Nieszczęśnika musiano zastrzelić. Karol Estreicher napisał, że uczynił to znany krakowski księgarz i właściciel drukarni Wacław Anczyc, który dla spopularyzowania tej smoczej sensacji wypreparował gada i wystawił go na widok publiczny w sklepie Fischerów na rynku (zob. K. Estreicher, Z powodu ikonografii smoka wawelskiego, „Rocznik Krakowski”, t. 42., 1971, s. 89 ).
Historia smoka wawelskiego jest wielce złożona, a w wielu miejscach nawet tajemnicza, podobnie jak cała smocza materia. Mit smoka sięga odległych tysiącleci i należy do najstarszych tworów ludzkiej wyobraźni religijnej. Krakowskie opowieści o smoku ulegały różnym przemianom. W początkowych wersjach mamy tu do czynienia nie ze smokiem, lecz potworem. Nie każdy potwór musiał być smokiem i odwrotnie.
Taki stan rzeczy spowodowały względy natury religijnej, a mianowicie traktowanie smoka jako realnej istoty, ale będącej objawieniem szatana, a także wiedza przyrodnicza, smoki bowiem uważano za prawdziwe istoty ze świata zwierząt. Paradoksem całej smoczej wawelskiej historii jest fakt, że pogański mit o potworze został utożsamiony z pochodzącym z kręgu religijnego smokiem jako biblijnym uosobieniem zła. Doszło do utożsamienia wszelkiego rodzaju potworów, w tym smoka, z diabelskimi siłami.
Smocza historia to przykład nie tylko traktowania tematu w kategoriach bajek i fantazji, lecz dosłownej na miarę człowieka średniowiecza wiary w szatańskie smocze objawienia. Człowiek średniowieczny i czasów późniejszych, aż do epoki oświecenia, wierzył w istnienie smoków, a to, co współcześnie nazywa się bajecznymi elementami w historiografii, było kiedyś traktowane na równi z realnymi zdarzeniami.
Dzisiejsza smocza bajka lub legenda była przed stuleciami traktowana jako prawdziwa historia i znalazła swoje miejsce w europejskich traktatach o smokach, bo takie kiedyś pisano.
Świat smoków jest potężny, bardziej niż by się wydawało. To składnik historii kultury od Dalekiego Wschodu do chrześcijańskiej Europy, a nawet zaistniał w kulturze prekolumbijskiej.
Wiara w istnienie smoków w Europie to dziedzictwo antyku czy innych pogańskich światów kulturowych, ale też skutek chrześcijańskiego myślenia o sprawach ostatecznych, szatanie i apokalipsie (np. w Biblii jest mowa o smokach oraz niektorzy teologowie i filozofowie jak np. Augustyn czy Albert Wielki pisali o smokach jako ucieleśnieniach szatana).
Dopiero w epoce oświecenia, kiedy krytyczniej spoglądano na historię i treści religijne, podważono prawdziwość wielu wydarzeń, w tym smoczych dziejów. Sprowadzono je do rangi mitów, a nawet uznano za mistyfikację. Dziś nikt nie wierzy w istnienie smoków, ale siła tego mitu jest olbrzymia. Trudno wyliczyć, w ilu miejscach można się z tym motywem spotkać. Od filmów, poprzez literaturę, bajki, do różnych dzieł sztuki i reklamy natrafiamy na wizerunki smoka. W odróżnieniu od strasznego stwora z poprzednich stuleci stał się on postacią przyjazną i najczęściej zabawną.
Podobnie jest z naszym smokiem wawelskim. Z groźnego potwora, uosobienia zła, w którego istnienie wierzono, stał się on tematem bajek i różnych miłych produktów. Przemiana nastąpiła dzięki naukowemu odrzuceniu tego mitu. Historyk Joachim Lelewel w 1824 roku napisał: „Dziś już nikt w smoki nie wierzy” (zob. J. Lelewel, Dzieje Polski potocznym sposobem opowiedział.., Warszawa 1829, s. 16-17).
dr Marek Sikorski
Opracowano na podstawie książki:
Marek Sikorski, Smok wawelski w kręgu mitu i historii, Sativa Studio 2012.
Na temat autora zob. stronę interntową:
www.marek-sikorski-autor.blog.pl
Na temat tek książki zob. strone interntowa:
www.smok-wawelski-ksiazka.blogujacy.pl





Komentarze
Pokaż komentarze (4)