SMOKOBÓJSTWO.Mit walki ze złem
"I nastąpiła walka na niebie: Michał i jego aniołowie mieli walczyć ze Smokiem" Ap 12, 7.
0 obserwujących
52 notki
22k odsłony
498 odsłon

O kamieniu smoczym trochę więcej

Kamień smoczy, ilustracja z dzieła 
J.J.Scheuchzera,  Natur-Geschichte des Schweizerlandes..., Zürich 1746
Kamień smoczy, ilustracja z dzieła J.J.Scheuchzera, Natur-Geschichte des Schweizerlandes..., Zürich 1746
Wykop Skomentuj5

W dawnych czasach uczeni, przyrodnicy i lekarze wierzyli, że ciało smoka, mimo że uważano go za wcielenie diabła, posiada własności lecznicze. Podkreślano, że krew smoka, jego sadło i kości oraz kamień smoczy mogą uzdrowić człowieka – to paradoks i jedna z mistyfikacji medycznych.

Smok to dzieło szatana, to stwór istniejący poza bożym porządkiem przyrody – tak sądzili przez stulecia różni teologowie[1] i , co ciekawe, wielcy przyrodnicy badający świat gadów, czyli tzw. smokoznawcy, np. Konrad Gesner, Ulisses Aldrovandi  i wielu innych[2]. Od czasów starożytnych aż do połowy XVIII wieku powstało wiele dzieł z zakresu wiedzy o przyrodzie, w których jednoznacznie stwierdzono, że smoki to realne istoty świata fauny, lecz diabelskiego pochodzenia. „Draco assimilatur  diabolo” - tak bowiem czytamy we słynnym traktacie o smokach napisanym przez Ulissesa Aldrovandiego[3], a dzieło otrzymało kościelną aprobację[4].

Uważano, że smok należał (obok demonów i diabłów) do istot rzeczywistych, a w jego istnienie wierzono aż do epoki oświecenia. Dopiero wielka Encyklopedia Francuska stanowczo odrzuciła przekonanie o istnieniu  smoków nazywając je bajecznymi postaciami[5]. O tego czasu nastąpił wręcz gwałtowny upadek wiary w istnienie tych rzekomych zwierząt.

Smoki należały do istot ze świata religii i dawnej, religią przesiąkniętej wiedzy o przyrodzie. Były one źródłem strachu podobnie jak wiele innych składników religii, np. szatan i piekło. Współcześnie uczyniono z motywu smoka źródło zabawy i rozrywki oraz temat bajek dla dzieci, lecz przed stuleciami drżeli przed nim ludzie i czynili wszystko, aby go pokonać i mieć korzyść ze je pokonania. Jak bardzo obawiano się smoków, ale też wierzono w ich pokonanie, poświadczają różne, oczywiście legendarne, życiorysy postaci świętych zawarte w dziełach hagiograficznych lub literackie opowieści o rycerzach smokobójcach[6]. Naliczono kilkadziesiąt przykładów postaci zwyciężających smoki[7].

Jednakże ze smokami łączy się pewna paradoksalna sprawa. Otóż, te rzekome zwierzęta, uważane za uosobienie diabła, posiadały własności szkodliwe dla zdrowia ludzkiego, ale też i pożyteczne. Z jednej strony mówiono o szkodliwym działaniu smoków, np. że rozsiewają choroby, ale też doceniano rzekome własności lecznicze pochodzące z niektórych części ich ciała.
W dawnych czasach medycy nawet udzielali porad dotyczących leczenia obrażeń spowodowanych przez smoki. W ówczesnej medycynie mówiono i to poważnie o pożytecznych oraz leczniczych właściwościach niektórych części ciała smoka. O tym można przeczytać w wielu historycznych poradnikach lekarskich i zielarskich. W naszym kraju znanych jest kilku dawnych lekarzy i zielarzy, np. Hieronim Spiczyński (zm. 1550 r.)[8], Stefan Falimirz (żył w I. poł. XVI w.)[9] i Marcin Siennik (zm. 1588 r.)[10].

Byli oni autorami poradników medycznych, a w nich tekstów o smokach i o zagrożeniach z ich strony oraz o sposobach wykorzystywania niektórych części ich ciała do celów leczniczych. Cechą wspólną tych dzieł jest to, że zawierały one podobne teksty i ilustracje. Z tego wynika, że miały one zwykły komercyjny charakter. Te poradniki cieszyły się powodzeniem. W dużej mierze opierały się na pewnym niemieckim poradniku zielarskim, a mianowicie na często wydawanym od końca XV wieku dziele  Gart der Gesundheit[11]. W tych poradnikach lekarskich czytamy o smokach i różnych potworach oraz o leczniczych własnościach niektórych części ich ciała i o leczeniu skutków smoczych ataków, takich jak pogryzienie. Autorzy ci uważali, że smoki są jadowite i gryzą oraz atakują, uderzając ogonem, a jak uderzą nim, zarażają chorobą. A rany spowodowane przez smoki należy opatrywać okładem z piołunu lub spożywać to gorzkie zielsko. Rana zadana przez smoka morskiego powinna być leczona przez posmarowanie siarką i octem. Dobrym środkiem leczącym ukąszenia smoka jest sadło krokodyla – znany i ceniony lek w dawnych czasach. Jednakże skuteczną metodą jest okładanie rany mięsem smoka, według starej metody leczenia tego samego przez to samo: „Tenże Avicenna i Solienus tegoz smoka mieso gdy go rozetnie i przilozi na rane tedy sie goi. Sok piołunowy gdy go pusci na rane od smoka uczynioną tedy i goi. Gdy smok zagrizie tedy trzeba naskrobac i nasypać na rane, a będzie zdrow od bolesci i od jadu” (wg oryg. - przyp. autora.)[12].

Wszelka wiedza o dobroczynnych skutkach wykorzystywania smoczego ciała sięga czasów starożytnych. Pliniusz Starszy (23-79), na którego autorytet powoływali się też wspomniani medycy, w swojej Naturalis historiae sporo miejsca poświęcił wykorzystywaniu smoczych organów do przeróżnych celów, w tym leczniczych i innych praktycznych w życiu[13].

Pliniusz Starszy  twierdził, że jak położy się głowę smoka pod próg domu i modląc, poleci się bogom, to dom stanie się szczęśliwszy. Jak zmiesza się wydzielinę z oczu smoczych z miodem, a potem się tym posmaruje, to nawet najbojaźliwsi nie będą mieć w nocy żadnej zjawy. To jednak nie wszystko z tych smoczych bzdur Pliniusza Starszego, bo napisał, że tłuszcz z serca smoka zawiązany w skórę sarny i przywiązany do ciała żyłą jelenia pozwalał wygrywać procesy. Kości smocze powodują, że można żyć na równi z bogatymi, a zęby smocze zapakowane w skóry kozie i przywiązane żyłami jeleni łagodzą srogich władców. W tym dziele czytamy też, że przed tłuszczem smoków uciekają jadowite stworzenia.

Wykop Skomentuj5
Ciekawi nas Twoje zdanie! Napisz notkę Zgłoś nadużycie

Więcej na ten temat

Salon24 news

Co o tym sądzisz?

Inne tematy w dziale Kultura