Już po wyborach, więc czas na małe posumowanie. Ostatnie cztery lata był dla Polski szczególnie dramatyczne. Wystarczyłoby wymienić śmierć prezydenta i jego otoczenia, światowy kryzys w roku 2008r. Do tego trzeba dodać wyjątkowo niekompetentne przez swoje kunktatorstwo rządy Siły Przewodniej oraz porażającą pychę umiłowanego Przywódcy. Te wszystkie nieszczęsna dotknęły Kraj, w którym mieszkamy. Wydawać się te wszystkie fakty powinny powodować przeoranie sceny politycznej we wczorajszych wyborach. Nic takiego jednak nie nastąpiło
.
Status Quo został o zachowane. Jedyna praktyczna zmiana została przeprowadzona na lewicy, tkz. stara lewica postkomunistyczna została wymieniona (częściowo) na lewice obyczajową. Jest to o tyle groteskowa sytuacja, iż za tą zmianą stoi człowiek wydający przed kilkoma laty umiarkowanie konserwatywny „Ozon”. Oprócz tej zmiany trudno dostrzec inną jakościową zmianę na polskiej sceny politycznej.
Mamy, więc zjawisko gdzie z jednej strony dramatyczna wydarzenia w sferze politycznej nie przekładają się na zmiany na tej scenie politycznej. Mój wniosek z tej sytuacji następujący: jeżeli generalnie wyborcy nie zmieniają, preferencji swych preferencji oznacza że generalnie, te dramatyczne rzeczy o których pisałem (Smoleńsk, kryzys, niekompetencja) wcale wyborcą nie przeszkadzają. A przynajmniej nie przeszkadzają na tyle, aby nie zagłosować na tych samych polityków, ale przynajmniej nie iść na wybory. Nic takiego jednak się nie stało. Racje ma bloger wislamisci pisząc: http://wislamisci.salon24.pl/352794,popierajacy-po-maja-wszystko-w-dupie
Wnioski z tak zarysowanej sytacji wydają się zasadnicze, a zwłaszcza do PIS i dla miłośników tej partii. Ponieważ jest tak że dobrze zdiagnozowane przez zwolenników słabosci Siły Przewodniej nie przeszkadzają jej wyborcom oznacza że PIS nie powróci do władzy. A na pewno już nie powróci pod przywódctwem Jarosława Kaczyńskiego.
Jak zwolennicy tej partii tłumaczą przyczyny kolejnej porażki swojej partii? Najcześciej podawaną przyczyną porazki PIS jest propaganda antypisowska prowadzona w tkz. „wiodących mediach”. Ten argument jest argumentem w znacznym spopniu prawdziwy, jednak pokazuje jak dalece obecny PIS jest partią bezradną. Jeżeli bowiem przewaga PO jest przewagą w mediach, to w jakich warunkach miała by się ona zmienić. Co miał by się stać aby media miały by stać się bardziej obiektywne. Nie widzę takiej możliwości. Po niedzielnych wyborach spodziewałem się wniewielkieko zwyciestwa PIS. Po tak słabych i żenujących rządach partia opozycyjna nie zdołała pokonać swojego przeciwnika. Co by musiało nastąpić aby PIS wygrało któreś z kolei wybory?


Komentarze
Pokaż komentarze