0 obserwujących
88 notek
182k odsłony
  3164   0

Nieprzytomna Szwedka i znajomość angielskiego

 
Sprawa Szwedki, która po operacji w Gdańsku zapadła w śpiączkę jest kompromitacją nie tylko dla osób zaangażowanych w cały nielegalny proceder prowadzenia operacji na „krzywy ryj”, ale także jest kompromitacją dla Gdańskiego Uniwersytetu Medycznego, a to może mieć dużo dalej idące i boleśniejsze konsekwencje niż kary, które spotkają nieuczciwych medyków i ich współpracowników.

 

Osobom niezorientowanym w temacie przypomnę krótko. Szwedzka telewizja SVT w programie „Uppdrag granskning” ujawniła sprawę młodej Szwedki, która zdecydowała się poddać operacji powiększenia biustu. Całość została zaaranżowana przez firmę „Medica Travel” i dzięki niej kobieta trafiła do Pomorskiego Centrum Traumatologii. Za operację zapłaciła równowartość 10 tys. złotych. Problemy pojawiły się po operacji – pacjentka nie wybudziła się ze znieczulenia ogólnego. Obecnie jest w stanie wegetatywnym. Z relacji jej narzeczonego wynika, że został on pozostawiony sam na sam z nieprzytomną narzeczoną zaraz po operacji. Na OIOM została przeniesiona dopiero po kilku godzinach. Do tego czasu nie opiekowała się nią żadna pielęgniarka. Wkrótce też okazało się, że cały proceder był nielegalny, że oficjalnie ludzie ci nigdy w szpitalu nie przebywali. Sam szpital nie ma i nie miał w ogóle uprawnień do przeprowadzania takich operacji, a lekarze nie byli nawet w nim zatrudnieni. Teraz jeszcze dowiadujemy się, iż być może fałszowano też dokumentację medyczną. Oczywiście stało się to od razu pierwszym tematem dla szwedzkich mediów, gdzie nie ma dnia by czegoś o służbie zdrowia nie mówiono. Teraz natomiast można pokazać obywatelom jak to się kończą próby ufania szpitalom w krajach trzeciego świata (bo tak jest Polska tam często postrzegana). Od razu puszczono wypowiedzi szwedzkich lekarzy i pielęgniarek, które tłumaczyły, że w Szwecji po operacji ZAWSZE pacjent trafia na OIOM i jest pod opieką DWÓCH pielęgniarek, podczas gdy w Polsce kobieta ta była skazana jedynie na opiekę narzeczonego. Do tego dochodzi fakt, iż wszystko było nielegalne, a sama firma Medica Travel to jakaś maleńka firma krzak, której adres to adres czyjegoś mieszkania w bloku! Na dodatek mówimy tu o nie o jakimś pojedynczym lekarzu co coś tam gdzieś na lewo robił w swoim gabinecie, ale o całym przemyśle wręcz. O tym co się dzieje musiało wiedzieć pełno osób – od salowych, poprzez sekretarki siedzące w recepcji i ruchu chorych po pielęgniarki asystujące w operacjach. I wszyscy to zgodnie akceptowali. To byłoby może zrozumiałe w jakimś Uzbekisatnie, ale nie kraju należącym do UE. Słowem: wstyd, żenada i obciach.

A wstyd będzie jeszcze większy, gdy Szwedzi dojdą do tego „co” kryje się za Pomorskim Centrum Traumatologii. A jest to nic innego jak Szpital Wojewódzki przy ulicy Nowe Ogrody - tyle że po jakiś tam przekształceniach różnego rodzaju (stąd ta dziwaczna nazwa). A natomiast Szpital Wojewódzki (obecnie PCT) był i jest od wielu lat powiązany organizacyjnie z Akademią Medyczną w Gdańsku (obecnie zwaną Uniwersytetem Medycznym). W Szpitalu funkcjonują bowiem kliniki będące częścią AMG, a ich pracownicy są pracownikami naukowymi AMG.

Tak, ni mniej ni więcej – partnerem biznesowo-medycznym jednostki powiązanej z gdańską AM jest grupka hochsztaplerów z firm w stylu Medica Travel. Być może bowiem takich firm, z którymi współpracują tamtejsi medycy i naukowcy jest więcej – ta została ujawniona tylko dlatego, że doszło do tragedii.

Oczywiście można uznać, że to jednostkowy przypadek, że oszustwa zdarzają się wszędzie, że zawsze znajdą się jacyś nieuczciwi ludzie.To prawda, choć skala tego zjawiska i ilość osób w to zaangażowanych raczej wskazuje, że jednostkowym przypadkiem to to raczej nie jest. Można by uznać, że jest to po prostu sprawa dla prokuratora i Izby Lekarskiej, a AMG nie ma co w to mieszać. Można by było tak zrobić, gdyby nie to co ujawnił ostatnio TVN24, a mianowicie ankietę anestezjologiczną, którą wypełniała pacjentka przed opercją.

 

Język angielski w wydaniu gdańskim...

Ankieta przygotwana została w trzech językach: polskim, angielskim i szwedzkim. Ankieta ta jest sygnowana u góry nazwą Szpitala Wojewódzkiego – szpitala będącego powiązanego organizacyjnie z AMG. I ta ankieta właśnie jest kompromitacją dla tej uczelni i wszelkich jej pracowników i absolwentów, którzy kiedykolwiek trzymali ją w rękach.

Już pierwsze pytanie „Czy leczy się pan(i) ostatnio?” jest przetłumaczone w zastanawiający sposób jako ang. „Are you healthy?”/szw. „ar du frisk?” (‘czy jesteś zdrowy’).

Pytanie nr 5 „Czy dobrze zniósł Pan(i) znieczulenie?” (w odniesioniu do wcześniejszych operacji) przetłumaczone zostało jako „Are you fully recovered from these operations/Har du helt aterhamtad dig ifran dessa operationer?” co znaczy mniej więcej ‘czy w pełni (zdrowo) wyszedłeś z tych operacji?’.

Lubię to! Skomentuj35 Napisz notkę Zgłoś nadużycie

Więcej na ten temat

Komentarze

Inne tematy w dziale