Wybory w Polsce 2050. Petru za burtą, jest faworytka

Redakcja Redakcja Polska 2050 Obserwuj temat Obserwuj notkę 8
Kto zostanie następcą Szymona Hołowni? W drugiej turze wyborów o stanowisko przewodniczącego Polski 2050 powalczą Katarzyna Pełczyńska-Nałęcz i Paulina Hennig-Kloska. Z rywalizacji odpadli m.in. Ryszard Petru, sondażowy faworyt oraz Joanna Mucha. Pierwszy etap wygrała Pełczyńska-Nałęcz.

Pełczyńska-Nałęcz lekkim faworytem

Katarzyna Pełczyńska-Nałęcz, obecna ministra funduszy i polityki regionalnej, swoją kampanię oparła na haśle odbudowy Polski 2050 jako realnej siły politycznej. Po pierwszej, zwycięskiej turze dziękowała konkurentom i podkreślała wagę jedności wokół konkretnych spraw, a nie personalnych sporów.

W swojej wizji stawia na równomierny rozwój całego kraju, a nie wyłącznie dużych miast, innowacyjność oraz silny, ale odpowiedzialny społecznie biznes. Akcentuje też potrzebę przejrzystego państwa działającego w interesie obywateli. Zapowiedziała, że w razie zwycięstwa będzie aktywnie zabiegać o odzyskanie zaufania wyborców. 


Hennig-Kloska obawia się o wyniki wyborów 2027

Paulina Hennig-Kloska, ministra klimatu i środowiska, nie zamierza oddać drugiej tury bez walki. Już po ogłoszeniu wyników pierwszego głosowania zaprosiła do współpracy Joannę Muchę, Ryszarda Petru oraz Rafała Kasprzyka – kandydatów, których wcześniej pokonała. Publicznie pogratulowała też Pełczyńskiej-Nałęcz, zapowiadając twardą rywalizację w finale.

W niedzielnym wystąpieniu w Gnieźnie przekonywała, że Polska 2050 musi pozostać realną alternatywą na scenie politycznej. Ostrzegała, że wynik wyborów w 2027 roku zadecyduje o dalszych losach rządu demokratycznego, a brak mobilizacji elektoratu może otworzyć drogę ugrupowaniom radykalnym, często posługującym się antyunijną i prorosyjską retoryką.

Przed decydującym głosowaniem istotne znaczenie mają deklaracje przegranych kandydatów. Ryszard Petru i Rafał Kasprzyk zapowiedzieli już, że w drugiej turze poprą Paulinę Hennig-Kloskę. Joanna Mucha zapowiedziała rozmowy z obiema finalistkami, nim podejmie decyzję.

Hennig-Kloska, pytana o ryzyko rozpadu ugrupowania po wyborze nowej liderki, uspokajała, że nastroje w partii są lepsze, niż sugerują media, a skala wewnętrznej polaryzacji bywa przeceniana. Jej zdaniem, członkowie Polski 2050 oczekują przede wszystkim dialogu i współpracy po zakończeniu wyborów. 


Polska 2050 w głębokim kryzysie

Lider i założyciel ugrupowania, Szymon Hołownia, we wrześniu zapowiedział rezygnację z funkcji przewodniczącego. Jednocześnie ubiegał się o stanowisko Wysokiego Komisarza Narodów Zjednoczonych ds. Uchodźców, które ostatecznie objął były prezydent Iraku Barham Ahmed Salih.

Polska 2050 powstała po wyborach prezydenckich w 2020 roku, w których Hołownia zajął trzecie miejsce z wynikiem 13,87 proc. W 2023 roku ugrupowanie startowało wspólnie z PSL-em w ramach Trzeciej Drogi, uzyskując 14,4 proc. głosów. Po rozwiązaniu koalicji w czerwcu 2025 roku sondaże stały się znacznie mniej korzystne – większość badań wskazuje dziś, że zarówno Polska 2050, jak i PSL balansują poniżej progu wyborczego z poparciem 1-2 proc. Elektorat partii Hołowni został "wchłonięty" zdaniem politologów przez Koalicję Obywatelską. 

Dodatkowym tłem dla obecnych wyborów jest wcześniejsza rekomendacja Rady Krajowej, by Pełczyńska-Nałęcz objęła funkcję wicepremiera. Mimo poparcia kierownictwa partii i klubu parlamentarnego, ugrupowanie nie uzyskało tego stanowiska, a samo głosowanie ujawniło wyraźne podziały wewnątrz formacji. 17 stycznia odbędzie się Rada Krajowa Polski 2050, która wybierze czterech członków zarządu partii.  

 

Fot. Katarzyna Pełczyńska-Nalęcz/Paulina Hennig-Kloska/PAP

Red. 

Udostępnij Udostępnij Lubię to! Skomentuj8 Obserwuj notkę

Komentarze

Pokaż komentarze (8)

Inne tematy w dziale Polityka