Właśnie na żywo mam okazję obserwować na czym polega w tym kraju histeria. Jak się ją wymyśla i rozkręca.
Wczorajsza informacja o tym że w ministerstwie pojawił się PROJEKT rozporządzenia który zmienia kanon obowiązujących lektur.
Nie pierwszy raz zresztą, ostatnia taka zmiana miała miejsce 30 listopada ubiegłego roku. Wtedy też ministerstwu i Giertychowi oberwało się za C.L Lewisa, i Narnię. Wiadomo chrześcijański wydźwięk tej książki był bardzo nie w smak.
Jakkolwiek po wczorajszej informacji o tym że w nowym kanonie zabraknie określonych autorów. Wybuchła histeria. Główną sprężyną była niezawodna GW. Która dała temat jako informację dnia, i nie zapomniała opatrzyć zdjęciem podpalanych książek, i grafiką ministra Giertycha wrzucającego ksiązki do ogniska.
Obraz wart jest wprawdzie tysiąca słów. Ale tych także nie zabrakło: „indeks Giertycha" , tak opatrzone te PROPOZYCJE zmian.
Skoro jednak taki indeks ma być teraz to należy podać wszystkie poprzednie, w końcu poprzedni ministrowie też nie dopuszczali pewnych książek do kanonu, jedne faworyzowali a drugie nie.
Oczywiście nie zapomniano o oburzonych licealistach, i gimnazjalistach, którzy przez te zmiany stracą nagle możliwość logicznego rozumowania, i nie będą potrafili przeczytać dodatkowej ksiązki, czy dwóch czy trzech.
Osobiście pamiętam, że w latach szkoły podstawowej i liceum, namiętnie czytałem to co było poza obowiązkowymi pozycjami, często te obowiązkowe zaniedbując.
Że ta akcja to tak naprawdę wielka blaga przekonałem się zupełnie kiedy przeczytałem o tym i o tym. Księgarze tak naprawdę mają głęboko w ......wiadomo gdzie które książki będą a których nie będzie. Kieruje nimi „mały partykularny interesik" bo książki stoją na półkach, i nagle może się okazać że nikt ich nie kupi bo nie ma na nie zapotrzebowana.
Oczywiście cała akcję - a jakże - ubrano kolejny obywatelski protest przeciwko faszystowskim rządom, opatrzono odpowiednimi hasłami, tak żeby „ciemny lud" nie zorientował się przypadkiem, że to nie chodzi o zachowanie ich w kanonie lektur, a pozbycie się zalegających pozycji z półek.
Bo o to w kraju gdzie większość obywateli, nie tylko nie czyta, ale także nie kupuje książek - jest strasznie trudno. Szczególnie jeśli idzie o taką literaturą. Która przecież łatwa nie jest.
Ale ciemny lud to kupi i oburzony knowaniami Giertycha, poleci kupować Fausta i Kafkę, i Gombrowicza, i innych. I może nawet jeden z drugim przeczyta, zanim odstawi na półkę żeby się zakurzyło.
Za to ministrowi Giertychowi szczerze dziękuję.



Komentarze
Pokaż komentarze (4)