Jutro derby Krakowa. Nie trzeba być wielkim fanem piłki nożnej, albo sportu w ogóle żeby wiedzieć co to znaczy.
Wystarczy być zwykłym obywatelem, który mieszka w pobliżu jednego albo drugiego stadionu, żeby naocznie przekonać się o tym jak wielką "miłością" pałają do siebie poprzebierani w klubowe koszulki ludzie- którzy przez głupich dziennikarzy nie wiadomo dlaczego nazywani są pseudokibicami, huliganami, albo zadymiarzami, tudzież innymi określeniami, które nijak do nich nie pasują. A pasuje jedno, mianowicie - bandyci.
Niedawno bandyci z Krakowa wybrali się na polowanie do Kielc, gdzie zabili jedną i ciężko zranili drugą osobę. Rok albo niecały rok temu po meczu na ulicy został również zasztyletowany mężczyzna, związany z którymś z klubów.
Czy w tym roku będzie podobnie, możemy się tylko domyślać. Ja bardzo chciałbym żeby wszystkie emocje zakończyły się na piłkarskim widowisku, ale szczerze mówiąc nie bardzo w to wierzę. Bo w Krakowie niestety tradycją jest to że oprócz meczu jest burda ofiary, lub coś podobnego.
A tradycja jak wiadomo to rzecz święta.



Komentarze
Pokaż komentarze (1)