Witam serdecznie !
Szanowni Państwo
Jako iż jest to mój premierowy wpis na blogu Salonu24, to w ramach dobrych manier, czuję się zobowiązany do powiedzenia kilku słów o sobie i przedstawienia motwów mojej przyszłej działalności.
Daniel Sołtysik, 27 lat, magister historii, pochodzę z Jaworzna - 100 tys. miasta położonego pomiędzy Katowicami i Krakowem. Moje wynurzenia chciałbym potraktować jako okazję do wymiany poglądów na sprawy, które mnie w jakis sposób nurtują, bolą albo zwyczajnie ciekawią. Interesuje mnie dość szeroka paleta tematów; od religii poprzez historię, politykę, sport i muzykę; jednakże raczej będę się skupiał na trzech pierwszych. Myśl o uzwenętrznieniu swoich myśli w postaci bloga towarzyszyła mi od dobrych paru lat, ale zawsze jakoś trudno było mi się zebrać na coś więcej niż komentowanie tekstów innych osób. Niedawno skończyłem studia i jestem w trakcie poszuiwania pomysłu na życie lekkie, łatwe i przyjemne :) Daje mi to pewien manewr czasowy na udzielanie się na blogu w stopniu jaki by mnie zadowalał. Wybierając Salon24 jako platformę dla swych myśli kierowałem się przede wszystkim stosunkowo wysokim poziomem kultury wypowiedzi oraz niskim poziomem trollingu. Wiem, że tutaj nie zawiodę się na swoich rozmówcach oraz poznam wielu ciekawych i inteligentnych ludzi.
Mój światopogląd trudno zawrzeć w jednym czy dwóch słowach. Jestem praktykującym katolikiem oraz szeroko rozumianym prawicowcem, a zatem kolejnym wrzodem na zdrowym organiźmie europejskiego postępactwa. Nie mam żadnego ulubieńca wśród przewijających się w mediach polityków. Generalnie nie trawię lewicy, szczególnie tej postpezeteerowskiej i delikatnie mówiąc nie przepadam za koalicją rządzącą. Pan Kaczyński i jego quasi-prawicowe otoczenie to również nie do końca postacie z mojej bajki, chociaż w moim rankingu zajmują oni znacznie wyższą lokatę niż miłościwie nam panujący duet. Nie podzielam dosyć popularnych na forach internetowych zachwytów nad Panem Januszem Korwin-Mikke, chociaż uważam go za człowieka, który w wielu sprawach ma dużo racji. Moje poglądy to taki prawicowy miks jogurtowy, którego w żaden sposób nie da się utożsamić z konkretnym człowiekiem - ostatecznie to moje poglądy, a nie kalka czyichś.
Jako historyk, a zatem ktoś dosyć dobrze obeznany z tematem transformacji systemowej większość bolączek naszego państwa upatruję w nierozliczeniu się z demonami PRL, które co i rusz dają nam o sobie znać. W kwestiach gospodarczych uważam za właściwy kierunek maksymalne pomniejszenie roli państwa i postawienie na samozaradność obywateli. Sceptycznie odnoszę się do UE, która w obecnym wydaniu moim zdaniem musi zabrnąć w ślepy zaułek. Unia gospodarcza: tak. Unia polityczna i sądownicza: absolutnie nie. W kwestiach obyczajowych jestem raczej konserwatystą, nie przekonują mnie dla przykładu głosy twierdzące, iż homoseksualizm to równoprawna orientacja w stosunku do hetero czy, że in vitro to skok cywilizacyjny na miarę wynalezienia koła. Jestem przeciwnikiem legalizacji aborcji i eutanazji, uważając zarazem, że przywrócenie kary śmierci to właściwy krok na drodze do polepszenia bezpieczeństwa i poczucia sprawiedliwości w naszym kraju. Generlanie jestem za zaostrzeniem kar za czyny "ciężkiego kalibru" i złagodzeniem penalizacji za przestępstwa drobne.
W warstwie czysto ludzkiej mam ponoć opinię człowieka upartego, bezkompromisowo broniącego swoich przekonań. Postaram się Was jednak upewnić, drodzy salonowicze, że nie taki Sołtys straszny jak go malują :) Jestem nietolerancyjny, przyznaję. Co więcej tolerancyjność traktuję zgodnie z pierwotnym znaczeniem tego słowa (łac. tolere = cierpliwie znosić, ścierpieć) nie jako jakąś tam cnotę, tylko pewnego rodzaju słowo-klucz (jak antysemityzm, faszyzm czy poprawność polityczna) mające oddzielić obywateli "oświeconych" od "Ciemnogrodu", ergo tych, którzy śmią się tolerowaniu wszystkiego i wszędzie sprzeciwiać.
Nigdy nie ma się drugiej szansy, żeby zrobić na kimś pierwsze wrażenie. Mam nadzieję, iż mnie się to udało, również wobec tych z Was, którzy widzą świat nieco inaczej. Liczę, że przeprowadzimy niejedną pouczającą potyczkę słowną. Na koniec tej przydługawej już nieco introdukcji, życzę Wam wszystkim w nowym 2012 roku mniej tolerancji, a więcej zdrowego rozsądku i dociekliwości.
Pierwszy merytoryczny tekst wrzucę na dniach - serdecznie zapraszam do czytania, komentowania oraz dzielenia się sugestiami.



Komentarze
Pokaż komentarze (17)