SOLTYS SOLTYS
343
BLOG

Czasy rozkwitu lewicowej nowomowy

SOLTYS SOLTYS Polityka Obserwuj notkę 3

Witam serdecznie

Posród dyskutujących za pośrednictwem Internetu istnieje prawo Godwina stwierdzające, iż: "Wraz z trwaniem dyskusji w Internecie, prawdopodobieństwo przyrównania czegoś lub kogoś do nazizmu, faszyzmu, bądź Adolfa Hitlera dąży do 1." Krótko mówiąc, kiedy przeciętnemu internaucie, zaczyna brakować rzeczowych argumentów w dyskusji, to prędzej lub później nazywa swojego przeciwnika faszystą. Z tego względu ustalono, iż samo użycie argumentum ad Hilterum w publicznym dyskursie oznacza jego faktyczny koniec, zaś przegranym jest osoba, która się do rzeczonego argumentu odwoła.

Formułując swoje prawo, początkowo mające być zapewne niewinnym żartem, Godwin nie mógł spodziewać się, iż zdiagnozowana przezeń choroba po kilkunastu latach nabierze niespotykanej skali i za pośrednictwem sieci rozprzestrzeni się również "w realu". W nadużywaniu słów 'faszyzm', 'nazizm' itp. brylują oczywiście wszelkie lewicowe i lewicujące media, których tylko przez litość nie będę wymieniał. Okazuje się, iż dzisiaj niemal każdy wyraz twardego stanowiska czy radykalizmu zaprezentowany przez prawicowego polityka można podciągnąć pod 'faszyzowanie'. Każde krzywe spojrzenie na Żyda  to oczywiście antysemityzm, wysysany ponoć w kraju nad Wisłą już z mlekiem matki. W rzeczywistości antysemityzm w ścisłym, niepopulistycznym sensie tego słowa, zresztą podobnie jak faszyzm, są w naszym kraju zjawiskami marginalnymi. Podciąganie wszystkich ludzi nieprzepadających za obcymi pod faszystów jest w mojej ocenie celowym zabiegiem mającym skierować sympatie społeczne na jedyny właściwy tor. Temat faktycznego i urojonego antysemituzmu w naszym narodzie jest na tyle rozległy, że poświecę mu jeden z kolejnych wpisów, aby nie rozwlekać kilku wątków naraz.

Kiedy człowiek słucha głosów, nazywających kogo popadnie faszystą i żydożercą, to zastanawia się ilu ludzi zdaje sobie sprawę z faktu, iż Hitler nie był żadnym prawicowcem tylko socjalistą, a zatem przedstawicielem myśli lewicowej? Ilu z nas wie, iż fuhrer podobnie jak Lenin pełnymi garściami czerpał z dzieł Marksa, z tą tylko róznicą, że interpretował je nie globalnie, ale w kontekście własnego narodu. Lenin i jego następcy chcieli otoczyć lewicową wrażliwością cały świat, Hitler mierzył nieco niżej. W przedwojennych Niemczech NSDAP określano jako prawicę tylko dlatego, że alternatywą byli komuniści, będący jeszcze bardziej na lewo. Przeciwstawienie się kominternowskiemu internocjanolizmowi czyniło skrajny nacjonalizm naturalnym kierunkiem w którym podążyli hitlerowcy. Przenoszenie bardzo precyzyjnego określenia 'faszyści' na takie organizacje jak np ONR jest nie tylko niesprawiedliwe, ale również (niestety) świadcącze o bardzo ubogiej wiedzy historycznej osób takie tezy wygłaszajacych (zapewne czerpanej z Wikipedii).

Słuchając wypowiedzi niektórych przeciwników ostatniego Marszu Niepodlegości (z którch sporą grupę stanowiły osoby publiczne, aktorzy, piosenkarze etc.) przecierałem oczy ze zdumienia nad ich niewiedzą i pojęciowym poplątaniem. Nie jestem zagorzałym fanem Obozu Radykalno-Narodowego, ale szanuję cenę krwi jaką przedstawiciele tej organizacji zapłacili za walkę o niepodlegość naszej ojczyzny. ONRowcy byli przez faszystów mordowani podobnie jak Żydzi, zatem gdzie tu logika w określaniu obu tych grup wspólnym przymiotnikiem? Pojęcia 'narodowiec' i 'faszysta' mają ze sobą tyle wspólnego co 'odwaga' i 'odważnik'. Od umiłowania swojej ojczyzny i uważania jej za najwyższe dobro do wypisywania na murach Żydzi do gazu jest tak odległa droga, iż wrzucanie tych pojęć do jednej grupy skojarzeniowej to jakiś absurd. Trzeba naprawdę kolosalnej niewiedzy albo celowej złej woli, aby głosić tego typu hasła i nie ugryźć się przy tym w język. Oczywistym jest, że w każdym większym zgromadzeniu ludzkim znajdzie się kilku deblili, których jedynym celem jest zadyma, ale nie dajmy się wpuśić w takie uogólnienia, bo inaczej każdego z nasych rodaków musielibyśmy nazywać pijakiem i złodziejem samochodów.

Zwrócmy uwagę na to pojęciowe poplątanie które serwuje nam lewica. Słowo 'radykalizm', mające pierwotnie wydźwięk pozytywny obecnie jest niemal zniewagą, zaś posiadająca negatywny wydźwięk tolerancja awansowała do rangi najwyższej cnoty. Pewno zostane posądzony o 'mowę nienawiści', ale uważam, że każdy racjonalnie myślący Polak, czujący minimalną więź ze swoją ojczyzną, chcąc nie chcąć musi mieć w sobie coś z narodowca. Próby przedefiniowania ludzkiej przynależności poprzez uczynienie z nas wszystkich po primo obywateli UE, a dopiero po secundo swoich państw narodowych, budzą we Mnie wewnętrzny sprzeciw. 

To proste skojarzenie prawicowiec = faszysta jest moim zdaniem świadomie sączone do świadomości mas, podczas, gdy prawdziwy wydźwięk myśli prawicowej pozostaje dla wielu osób nieznany. Dziesięciolecia dominacji socjalizmu na Starym Kontynencie (patrz chociażby parlament europejski) do reszty przeinaczyły sens niektórych pojęć. To dzięki nowomowie, stosowanej przez tzw. postępowców dowiadujemy się, że wszystko co nie lewicowe musi być faszystowskie, albo przynajmniej ku faszyzmowi zmierzać. Tymczasem klasyczna myśl prawicowa opiera się na bardzo prostych zasadach, których wspólnym mianownikiem jest słowo "wolność".

Prawicowiec to liberał, który wierzy, iż państwo powinno mieć minimalny wpływ na funkcjonowanie obywatela, tzn. wkraczać w jego życie tylko w tych obszarach, gdzie jest to absolutnie konieczne. Jest to podstawowy i najważniejszy dydonans z myślą lewicową, gdzie jak wiemy, reguluje się urzędowo nawet krzywiznę bananów, aby ta przypadkiem nie odbiegała od unijnych norm. Z dużą dawką wolności wiąże się oczywiście większa odpowiedzialność za swoje czyny. Jeśli jakiś urzędnik defrauduje państwową własność to na jego pomyłki nie składają się wszyscy obywatele, ale odpowiada on za nie swoim majątkiem. Element przywiązania przejawianego wobec  ojczyzny jest tylko skromną składową myśli prawicowej, a nie jej głównym składnikiem. Elementu ów uczepiły się oczywiście wszystkie środowiska lewicowe, czyniąć go płaszczyzną  łączacą prawicę z socjalistą Hitlerem. Niestety spora część społeczeństwa kupiła to łopatologiczne skojarzenie jako prawdę objawioną i tak powtarzane przekłamanie jest obecnie powszechnie uznawane za realny stan rzeczy. Pozostaje mi tu jedynie przywołać ponownie prawo Godwina. Brak ci rzeczowych argumentów, więc widzisz wszędzie faszystów = debatowanie z Tobą nie ma sensu, bo jesteś przegranym już na starcie.

Pozdrawiam, Sołtys

SOLTYS
O mnie SOLTYS

Nowości od blogera

Komentarze

Pokaż komentarze (3)

Inne tematy w dziale Polityka