Nie tak dawny występ Pani minister sportu Joanny Muchy u Tomasza Lisa odbił się szerokim echem w Internecie, gdyż ta nagle oświadczyła zdumionym telewidzom, iż chce aby zwracać się do niej per "ministra". Językoznawcy już dostatecznie mocno zrównali z ziemią ten pokracznie brzmiący zwrot, dlatego nie chcę iść tym tropem, ale raczej spojrzeć na zagadnienie feminizmu z szerszej perspektywy.
Pierwsze feministki (tzw. pierwsza fala) walczyły o równouprawnienie kobiet (prawo wyborcze etc.). Po osiągnięciu tego celu kolejne fale stopniowo redefiniowały i poszerzały swoje postulaty, stawiając na (nierzadko sztuczne) zwiększanie udziału kobiet w różnych obszarach życia. Sęk w tym, iż moim zdaniem dzisiejsza Europejka ma zbliżone możliwości robienia kariery jak dzisiejszy Europejczyk. Twierdzenie, iż istnieje jakaś niepisana samcza umowa nakazująca płci brzydkiej forować samą siebie na kluczowe stanowiska jest moim zdaniem absurdalne. Wydaje mi się, iż spora część działaczek tego ruchu tak naprawdę nie wierzy w głoszone przez siebie poglądy, ale na tych poglądach jest zwyczajnie zbyt wiele do ugrania pod wzgledem finansowym. Dlatego w moim odczuciu można postawić znak równości pomiędzy feminizmem, a działalnością np. partii zielonych. Na wmawianiu kobietom, że są na każdym kroku dyskryminowane można zarobić nie gorzej niż na przykuwaniu się do drzew czy walce o prawa homoseksualistów do posiadania dzieci. 99% problemów wytwarzanych przez te ruchy tak naprawdę nie istnieje (globalne ocieplenie to chyba najjaskrawszy przykład), albo istnieje w skali micro. Tymczasem z niewiadomych mi powodów (choć mogę się ich z dużym prawdopodobieństwem domyślać) te sprawy pojawiają się w mediach z niesłabnącą regularnością. Ni z tego, ni z owego okazuje się, że co druga kobieta to tak naprawdę zakamuflowana feministka (a co drugi facet to zakamuflowany gej, ale to już temat na osobny wywód).
Tymczasem jakby na złość z mojej obserwacji wynika, iż wielu kobietom lepiej się pracuje w męskim otoczeniu i odwrotnie. Kobieta i mężczyzna nie mają być tym samym, ale sie nawzajem uzupełniać, bo tak zostaliśmy ukształtowani przez naturę. Delikatna Pani nie nadaje się do podnoszenia szaf, podobnie jak dwumetrowy facet nie będzie najlepszy w szydełkowaniu. Nikt tak nie pocieszy syna jak matka, ale nikt lepiej nie nauczy go twardych reguł życia od ojca. Działanie na przekór naturalnym predyspozycjom każdej z płci ma taki sam sens jak zwalczanie prawa grawitacji w życiu codziennym, z tą różnicą, iż na tym drugim póki co nie da się zarobić.
Ponadto, o ile mi wiadomo nikt nie zabrania kobietom studiowania odlewnictwa czy mechatroniki, to one same nie znajdują w tych kierunkach swojej pasji. Podobnie jest w polityce - cała masa kobiet zwyczajnie się nią nie interesuje i przymusowe wtłaczanie płci pięknej do życia publicznego jest drogą donikąd. Osobiście bardzo chciałbym zobaczyć więcej pań w polityce, ale nie widzę żadnego sensu w stosowaniu w tym celu sztucznych regulacji. Charakterystyczne dla lewicowej myśli dążenie do zrównywania wszystkiego i wszystkich w odniesieniu do płci jest nie tyle pożyteczne co szkodliwe dla kobiet. W świecie gentlemanów kobieta winna być przepuszczana w drzwiach, całowana po rękach i noszona w ramionach, a nie zaganiana na przodek.
Śmiem twierdzić, iż wyrwanie kobiet z domu i przymuszenie ich do pracy ponad siły w kopalniach i fabrykach (komuna) było bestialstwem dokonanym na podstawowej komórce społecznej, którą w każdej zdrowej cywilizacji jest rodzina. Tym samym tropem, mającym na celu rozbijanie rodzin, idą niestety wszelkie ruchy lewicowe z feministkami na czele. Rodzina stanowi ostatni bastion, który trzeba zdobyć, aby wreszcie mogły nastać czasy kolorowej cywilizacji, gdzie hasło "róbta co chceta (jak chceta i z kim chceta)" zastąpi zdrowy rozsądek. Po takiej kuracji społecznej nie pozostanie nam już nic innego jak tylko poczekać na napierającą zewsząd falę muzułmanów, która bardzo szybko uzmysłowi lewicującym "pożytecznym idiotom (i idiotkom)" gdzie ich miejsce. Nie wiem jak innym, ale Mnie się tam specjalnie do kolorowej Europy nie spieszy.
Pozdrawiam, Sołtys



Komentarze
Pokaż komentarze (1)