SOLTYS SOLTYS
472
BLOG

Polepszenie emerytury czy wciskanie taniej bzdury?

SOLTYS SOLTYS Polityka Obserwuj notkę 14

Miało być o feministkach, manifach i innych dziwactwach, ale rozterki babo-chłopów schodzą na drugi plan, ustępując miejsca tematowi emerytur. Otóż nie przestaje mnie zadziwiać prezentowane przez rząd stanowisko, iż jedyną metodą wyjścia z czekającej nas emerytalnej zapaści jest przedłużenie okresu naszej pracy do magicznej liczby 67 lat. Pomińmy samo to ilu z nas faktycznie będzie w stanie w tym wieku pracować w miarę wydajnie, gdyż jest to rozważanie na osobną dyskusję. Znacznie istotniejszym problemem jawi mi się usilne pozostawanie inżynierów finansowych przy systemie, który się totalnie nie sprawdził.

Śpiewka jest od lat ta sama: dłużej żyjemy (o zgrozo), krócej pracujemy (o zgrozo bis) i produkujemy za mało dzieci.  Unikaniem pracy (która wszak leży na ulicy i wystarczy ją podnieść), niechęcią do posiadania gromadki dzieciaków i zbyt długim życiem sprawiliśmy, że nasz idealny system emerytalny zaczyna się chwiać w posadach. Jesteśmy winni i powinniśmy to odpracować. Winni nie mogą być przecież twórcy tego chorego systemu, opierającego się na życzeniowym myśleniu, że rodzących się musi być zawsze więcej niż umierających.

I tutaj kryje się moje pytanie do autorów tej reformy. Skoro system jest wadliwy i aby móc na nim cokolwiek ugrać musimy pracować dłużej, to jaką mamy gwarancję, że za kolejne 20 lat nie trzeba będzie zmuszać ludzi, aby pracowali do 70-tki lub jeszcze dłużej? Dlaczego jedynym ratunkiem ma być wydłużanie czasu pracy, może lepiej skupić się na zmianie samego systemu, albo dać przyszłym emerytom możliwość rezygnacji ze składek i samodzielnego oszczędzania. Jeżeli coś się okazało bublem to po co inwestować dalej w to rozwiązanie, może pora aby jacyś ekonomiści wymyślili coś lepszego i zaczęli to wdrażać póki jeszcze się da?

Przyznam szczerze, iż gdyby obecnie dano mi możliwość nie płacenia składek na ZUS to dobrowolnie nie oddałbym tej instytucji ani złotówki, bo wiem, iż z powrotem dostanę może 30 groszy. Proste przeliczenie tego ile zostawiamy w ZUSie w stosunku do tego co państwo nam zwraca w postacie emerytur nie pozostawia wątpliwości, iż samodzielne inwestowanie tych pieniędzy czy choćby chowanie ich w skarpecie jest bardziej opłacalne niż uiszczanie składek. Przekonuje się nas, że to wszystko dla naszego dobra, ale nie bądźmy naiwni. Jeżeli coś jest obowiązkowe to z definicji nie może być dobre i nie może jakiemukolwiek dobru służyć.

Lata lewicowych rządów w Europie wytresowały nas, przekreśliły samo-zaradność obywatela, zastępując ją  szeregiem instytucji, dotacji, fundacji, regulacji i innych tego typu gniotów. Nie oszukujmy się, żaden urzędnik nie zadba o Twoje oszczędności lepiej niż Ty sam. Gdyby odprowadzanie składek na ZUS było istotnie tak wspaniałe jak się nam to wmawia, to nie byłoby potrzeby do nich przymuszać. Gdyby te składki gwarantowały takie kokosy jak się to sugeruje, to przecież ludzie waliliby do zusowskich pałaców drzwiami i oknami. Tymczasem albo mi się wydaje albo ZUS jest instytucjonalnym wrogiem publicznym nr 1.

Obecny system emerytalny to nic innego jak okradanie obywatela pod płaszczykiem pomocy jego finansom w odległej i niepewnej przyszłości. Składka emerytalna to nic innego jak kolejny podatek po PIT, CIT, akcyzie, inflacji i masie innych wymion przez które jesteśmy regularnie dojeni. System ten pokazał, iż dąży w ślepą uliczkę i moim zdaniem najważniejszym aspektem przewalającej się przez media dyskusji nt. emerytur powinno być nie zastanawianie się ile mamy pracować tylko według jakiego systemu mamy uzyskiwać przyszłe świadczenia emerytalne. Może rządowi spece ala minister Vincent-Rostowski dla odmiany zaprezentują nam nie wybór pomiędzy mniejszym złem tylko pomiędzy złem, a dobrem?

Wmówiono nam, że gdyby nie system emerytalny to wielu ludzi przepiło wszystkie swoje dochody i zostało z niczym. Na ratunek ciemnemu obywatelowi wyruszyła oczywiście banda urzędasów, którzy za "skromny" procent jego dochodów zadbają o niego na starość. Nikt nie zadał sobie prostego pytania. A co ma do tego państwo, że moją wolą jest przepić cały dochód? Dlaczego ktoś miałby na siłę uszczęśliwiać paru idiotów nie potrafiących oszczędzać i tym samym skazywać całe społeczeństwo na partycypowanie w niewydolnym i nieudolnym systemie przymusowych emerytur. Zachęcam jeszcze raz każdego z Was do przeliczenia sobie ile oddajemy w ciągu swojego życia na ZUS, a ile dostajemy w zamian. Jak sobie to uzmysłowimy to wielu z nas pomyśli sobie: „No tak, my nie przepijaliśmy, to ktoś przepijał nasze." A było to przepijanie z zakąską, bo skoro nasza składka emeryturalna to dla państwa czysty zysk, to jakim cudem ZUS świeci permanentnymi pustkami i musi być dofinansowywany z budżetu państwa?

Jestem w tych sprawach bliżej laika niż specjalisty, ale wydaje mi się, że nadeszła pora zadawania głębszych pytań niż:  "Do ilu lat będe musiał pracować?" Zachęcam każdego do spojrzenia na ten problem również z innych perspektyw, bo jeżeli cała sprawa zostanie zaklepana, to będzie za późno na ucieczkę od tego systemu i jego zgubnych konsekwencji. Uważam, że każdy człowiek rozpoczynający swoją karierę zawodową powinien mieć wybór czy chce zawierzyć państwu (ZUS) czy może woli oszczędzać na własną rękę wzorem premiera Pawlaka. Państwo i jego rozmnażające się przez pączkowanie instytucje udowodniły, że nie potrafią należycie zadbać o nasze pieniądze. Może pora wreszcie wyrzucić tą bandę darmozjadów na zbity pysk i wziąć sprawy w swoje ręce?

SOLTYS
O mnie SOLTYS

Nowości od blogera

Komentarze

Pokaż komentarze (14)

Inne tematy w dziale Polityka