Kilka dni temu przeszło tornado przez Rzeczypospolitą z powodu guzika, o którym wspomniał premier na konferencji prasowej. Chodziło o dziennikarkę, która przyszła w skąpym stroju w paski, wyróżniając się z tłumu dziennikarek i przykuwając oczy dziennikarzy, szczując ich odkrytymi na maxa gołymi ramionami.
Ponieważ lewica pragnie zaistnienia w mediach tak jak zbłąkany podróżnik wody na pustyni, trzeba mi było odczekać kilka dni wypełnionych wyciem feministycznych środowisk kobiecych, ujadaniem, rwaniem włosów z głowy i rozpaczaniem, że jak tak mógł premier potraktować kobietę... podle, seksistowsko, sugerując jej coś... rozpaczaniem z powodu schamienia polskiej sceny politycznej oraz skandalicznym i niedopuszczalnym zachowaniem głowy naszego rządu.
Nie dziwimy się specjalnie histerii naszych środowisk politycznych, gdyż przyzwyczaiły nas do tego w przeciągu ostatnich dziesięciu lat. Jednak premier na wszelki wypadek zadzwonił do tej prawie gołej, w paski dziennikarki i ją przeprosił, gdyby poczuła się obrażona. Ona sama wolała na ten temat się nie wypowiadać... i słusznie gdyż afera rozpętana przez wściekłe baby ośmieszyła przede wszystkim ją samą.
A kto chce być kojarzony z szalonymi kobietami palącymi staniki i chcącymi aborcjować się na raz-dwa-trzy?
Feministki polskie to taki dziwny twór... w zasadzie dążą do równouprawnienia i nerwy mają, że faceci podobno są w lepszej sytuacji. W zasadzie feministki tylko gadają i chodzą na manifestację przekonując, że Warszawa to kobieta, że chcą być księdzem i wytykają, że woźna zarabia 1100 a poseł facet 11000 - sugerując, że poseł baba zdecydowanie mniej.
Jednak problem feministek polega na tym, że same nie szanują kobiet. Jeszcze niedawno doszło do przykrej rozmowy na temat roli kobiet w kościele i nadgorliwa feministka powiedziała, że kobiety w kościele mają sporo podłóg do umycia, wywołując konsternację wśród obecnych w studio gości.
Wykorzystanie działalności charytatywnej w ramach kościoła, do wytknięcia trudnej roboty wymagało sporo taktu i determinacji ze strony feministycznej aktywistki. W końcu rolą kobiet wyzwolonych nie jest pomaganie umierającym i bezdomnym oraz sprzątanie po nich... trzeba walczyć z tym procederem! Niech faceci się takimi rzeczami zajmują!
Nikt nie wie dlaczego feministki czują się wyzwolone, może dlatego, że... no właśnie?
Dlaczego?
Dlatego, że tylko wyzwolona kobieta może założyć swój biznes i utrzeć nosa męskiej konkurencji?
Dlatego, że tylko kobieta wyzwolona bez wątpliwości dokonuje aborcji kiedy chce?
Dlatego, że tylko kobieta wyzwolona może być w związku partnerskim, gdzie pełnione role niekoniecznie muszą być rozumiane kulturowo?
Dlatego, że kobieta wyzwolona może zrezygnować z małżeństwa i chowania dzieci, w zamian za życie z inną kobietą?
Czy tylko kobieta wyzwolona może dostać szału na myśl o tym, że zwróciła uwagę jakiegoś mężczyzny? To jak poderwać kobietę wyzwoloną skoro wypowiedzenie słowa "guzik" wywołuje skandal narodowy? Jak wyglądają amory do takiej lalki?
O co tak właściwie chodzi tym dziewuchom z ruchu feministycznego skoro część z nich jest pohajtana i pewnie gotuje obiad albo raz na tydzień chwyci odkurzacz do ręki?
O co chodzi tym babom, skoro uwłaczaniem ich człowieczeństwa jest wychowanie dzieci i pozostanie kobiety w domu?
O co im chodzi, skoro wszystko kojarzy im się z molestowaniem seksualnym... czy gdyby premierem była kobieta słowa o guzikach także byłyby skandalem?
*****
Feministki nie szanują siebie i nie szanują kobiet, które wypełniają swoje role kulturowe. Feministek nie widać w przytułkach dla bezdomnych ani w hospicjach przy myciu podłóg. Nie widać ich przy organizacjach charytatywnych niosących pomoc ludziom niepełnosprawnym - także kobietom. Nie widać ich w więzieniach dla kobieth ani w domach dla samotnych matek. Nie widać wśród wykluczonych kobiet.
Nie dla nich taki świat.
Dla nich jest polityka i męskie parcie na świecznik. Protest przeciwko (tu wpisz co chcesz i nie zapomnij o słowie "facet") i spacerowanie po ulicach miast z transparentami. Żądania gdy zostały pominięte w jakimś politycznym spotkaniu i wścieklica publiczna gdy ktoś je jednak zauważy.
Feministki zapomniały, że dzisiaj każda kobieta ma wybór swojej drogi życiowej, że może czuć się świetnie w roli matki swojej gromadki, ale może też wybrać drogę bezwzględnej biznesłomen. To czy będzie myła gary to kwestia ustalenia obowiązków w związku , albo kupienia zmywarki by uniknąć konfliktu i rozstania z powodu brudnej szklanki.
To kwestia samodzielnego wyboru, a nie przekonywania kobiet do swojego zdania. A już na pewno nie podnoszenie larum w obronie innej kobiety, która też ma głos, ręce i rozum. Bo w tym wszystkim okazało się, że najgłupiej teraz ma ta prawie goła w paski dziennikarka.
Nie przypominam sobie żeby feministki ruszyły z odsieczą przeciw prezesowi gdy ten na pytanie o dwie posłanki odpowiedział, że nie ma zwyczaju rozmawiać o butach. Nie przypominam sobie ogólnopolskiej afery o określeniu innej posłanki ładną, ale mającą niewiele do powiedzenia.
A szkoda.
Szkoda, że tryb przypuszczający i mętne gadanie o tym, co się powinno zrobić, co należy zrobić nie przekłada się na realną i bieżącą pomoc kobietom w dniu dzisiejszym. Że gadanie o podnoszeniu kary dla damskich bokserów jakoś nie rozwiązuje problemów kobiet bitych.
Szkoda, że kobiety bite muszą szukać pomocy w ośrodkach prowadzonych nie przez aktywistki feministyczne, tylko przez kobiety, które według feministek, mają w kościele przypisane role do mycia podłóg.
Kto powiedział: po czynach ich rozpoznacie?
alex


Komentarze
Pokaż komentarze (23)