alex.sorga alex.sorga
419
BLOG

Nasze małe plusy...

alex.sorga alex.sorga Rozmaitości Obserwuj notkę 0
Nałóg.
 
Najgorszy przyjaciel człowieka, toksyczny towarzysz, który za swoją obecność wystawia zawsze rachunek… ceną jest utrata zdrowia, zmarnowane życie, czasami śmierć.
 
W tym toksycznym związku pojawiał się także trzeci element. Małe, bezbronne, niczego nie świadome istoty, które przychodziły na świat już z skazane na „wiernego” towarzysza.      
 
Porzucone przez matki, kiedyś trafiały zazwyczaj do szpitali zakaźnych, potem do sierocińców. Ich rodzicielki zazwyczaj po urodzeniu znikały, albo podrzucały wózek gdzieś w parku. Nawet jeżeli trafiły wraz z dzieckiem do ośrodka odwykowego szybko z niego uciekały.
 
A dzieci nikt nie chciał, każdy się ich bał… Lekarze wszystko robili w gumowych rękawiczkach i maseczkach na twarzy.  Sądy patrzyły podejrzliwie – w końcu tyle dzieci jest w sierocińcach… dlaczego ktoś chciałby adoptować właśnie takie, ze stygmatem nieznanej choroby?
 
Mogły liczyć tylko na rodzinny z zagranicy. Podobno tam to było normalne, że dziecko chore się brało do adopcji, ale u nas? Sam fakt, że z domu dziecka już mógł być z wyrokiem, chore z domu dziecka to już tylko kłopot, a już śmiertelnie chore… po co? Żeby się bać, żeby się zarazić?
 
Wtedy jeszcze nikt nie wiedział co to za choroba, ale kojarzyła się z najgorszym środowiskiem, najgorszą patologią i ulicą.  
 
Dzieci z plusem
 
Jest ich kilkaset w naszym kraju. Mają po kilka, kilkanaście lat. Ich doświadczenia pokazują jak bardzo zmienia się nasze społeczeństwo, jak bardzo dorośleje, jak bardzo staje się odpowiedzialne za  los innych.
 
Dzisiaj dzieci z plusem już nie rodzą się tylko w patologicznych rodzinach, nie są przypisane tylko do matki narkomanki… dzisiaj wystarczy jedna, nic nie znacząca noc, jedna mała zdrada by zafundować swojej rodzinie strach i zwątpienie.  
 
Zazwyczaj to ona jest wierna, a on zaraził się podczas przelotnej nocy. Nic nie powiedział bo i noc niewiele znaczyła i nawet nie ma kontaktu z tą, która odjęła mu zmysły na kilkanaście minut… Nie przyznaje się do zdrady, ponieważ swoją żonę kocha, po co jej stres zadawać i ból, przecież tamto nic nie znaczyło…
 
I to jest właśnie powód nieszczęścia. Gdyby żona wiedziała, że jest zarażona to dziecko pewnie urodziłoby się zdrowe… cesarskie cięcie, niekarmienie piersią wystarczy by dziecko pozostało zdrowe.
 
Ale mimo tego małżeństwa często nie rozpadają się i oboje rodzice przystępują do wykonywania swoich zadań… Te dzieci, które los przeznaczył z powodu choroby do domu dziecka, znajdują rodziny zastępcze. Dzisiaj w pierwszej kolejności dziecko z plusem dostaje polska rodzina. Bardzo często dobrze sytuowana polska rodzina… tak jakby ludzie chcieli podziękować za to, że osiągnęli więcej niż inni.
 
Jak mu to powiedzieć?
 
Strach powstrzymuje przed powiedzeniem prawdy. Rodzice prawdziwi i przybrani wymyślają powody, dla których dziecko musi brać leki cały czas: a to anemia, a to chora wątroba, serce, a to witaminy…
 
Bo co ma właściwie powiedzieć?
 
Że to ona (mama) zaraziła, a mamę  - tata,  ponieważ nie potrafił utrzymać wacka w dyscyplinie? Albo, że prawdziwa mama ćpała i zostawiła je w parku ponieważ chore było, a w ogóle to pewnie nawet nie wiedziała, że je ma?
 
Ciągłe rozdarcie.
 
Jednak często mówią. Mówią, gdyż dzieciak bystry jest i sobie wcześniej czy później wygoogluje swoją chorobę po nazwach leków… Jeżeli jest przygotowany do konfrontacji z prawdą zazwyczaj przyjmuje ją spokojnie, jeżeli nie – zaczynają się problemy…
 
Po wypowiedzeniu prawdy pojawiają się obawy, co będzie gdy dowiedzą się przyjaciele, szkoła… różnie przecież bywa.
 
Czasami nie ma sensacji, ale zdarzyło się, że pani nauczycielka „dostała stresa” i nie mogła prowadzić zajęć przez małe dziecko, które posadziła w osobnej ławce dla bezpieczeństwa – dziwne, gdyż nauczycielowi powinien obcy być stres z powodu choroby ucznia.
 
Wtedy zaczyna się akcja szukania nowej szkoły, szkoły, która zaakceptuje, nie będzie się bać zarażenia… przecież szybciej zaraża gruźlica, a mimo to nikt nie sugeruje zmiany szkoły z powodu gruźlicy.
 
W końcu szkoła się znajduje, znajdują się nowi przyjaciele. Gdyż zaczynamy jako społeczeństwo normalnieć. Przestajemy się wzdrygać na samą myśl, że ktoś ma HIV-a, że może będzie chciał nas ugryźć, albo mieszać się z nami braterstwem krwi.
 
Choroba jak choroba… gorsze się zdarzają.  
 
   *****
 
Ale problem pozostaje. Nie dlatego, że choroba jest przerażająca – ona tak spowszechniała, że dla nastoletnich dziewcząt większym strachem jest ciąża niż zarażenie wirusem… Ona tak spowszechniała, że młodzi nastoletni chłopcy świadczący usługi seksualne mężczyznom nie wkalkulowują w swoje zachowania ryzyka zarażeniem.
 
Problem jest w tym, że nastolatki te dołączą do grona plusów i tak rozpocznie się anonimowa walka na śmierć i życie. Walka, w którą wplątany może być każdy kto skorzysta z przygodnej przyjemności bez zabezpieczenia.
 
To one teraz mogą zarażać...
 
alex



alex.sorga
O mnie alex.sorga

.................................... ............................................ .....

Nowości od blogera

Komentarze

Pokaż komentarze

Inne tematy w dziale Rozmaitości