Zastanawiam się czym jest tolerancja skoro niektórzy piszą o szeroko pojętej swojej, a zarazem zaznaczają, że nie ma czegoś takiego jak „mniejszość sexualna” ponieważ sex jest tylko heterosexualny. Z góry ustalony – służący tylko do prokreacji…
Ponieważ każdy gatunek ma na celu przetrwanie, a to oznacza rozmnażanie…
Samiec i samica…
On i ona…
Reszta jest tylko odmiennością i to odmiennością niezgodną z naturą. Autorzy publikowanych artykułów często chcą otrzymać przykłady ze świata zwierząt pisząc, że tam nie zdarzają się przypadki homikowania,. Ponieważ wiedzą, że one jednak są więc piszą: „tylko proszę mi nie mówić o…” i tutaj podają przykłady z tegoż świata zwierząt, które mówią, że homiki zdarzają się wśród ślimaków, gadów, płazów i ssaków też. Ale, że nie jest to normalne.
Więc jest to niezgodne z naturą czy też nie?
*****
Myślę, że sporo jest tutaj pomieszania pojęć.
Sex ma na celu także prokreację.
Sex ma na celu także zabawę.
Sex ma na celu także rozładowanie stresów.
Wszystko zależy od okoliczności.
Jeżeli dana grupa znajduje się na wskutek tragicznych okoliczności (wojna, katastrofa) zdziesiątkowana to naturalne jest, że nie będzie czasu na igraszki w łóżku tylko na ciężką harówę związaną z odradzaniem umierającego gatunku. A jeżeli zaś gatunek żyje sobie spokojnie i dostatnio, niekoniecznie musi się rozmnażać: tutaj mamy prawo wyboru - jedni kopulują inni baraszkują.
I to jest właśnie wolność podpierzynowa.
Bo gdyby tak naprawdę chodziło tylko o przetrwanie, rozmnażające się bez żadnej kontroli narody w Afryce, Chinach czy malutkiej Palestynie byłyby wzorcowym przykładem dla Europy. A nie są…
Dlaczego?
Ponieważ ta archaiczna definicja sexu jako „produkcji” jest symbolem biedy i wojen. Tam gdzie jest za dużo ludzi następuje selekcja w postaci konfliktów, ludobójstwa i wiecznego strachu kolejnych pokoleń.
Więc nie zamykajmy proszę dyskusji o prawach mniejszości sexualnych do chęci organizowania kolorowych parad czy też „walki osób prywatnych o spore pieniądze czy splendor”. To ostatnie kojarzy mi się z siedzącą okrakiem na każdej barykadzie posłanką Senyszyn,która oprócz gorącego poparcia nie jest skora do pomocy twórcom barykad ani komukolwiek.
W prawach mniejszości sexualnych mieści się poziom kultury społeczeństwa. Każdy obywatel ma prawo związać się z osobą którą kocha i która wyraża na to zgodę. Mamy do czynienia z dorosłymi ludźmi, którzy chcą być razem, nawet do końca swojego życia.
Jakie mamy prawo im tego zabraniać? Każdy ma prawo wyboru czy chce mieć dzieci czy też nie… i nie bójmy się, że nagle wszystkie zalegalizowane pary homikowe ustawią się w kolejce do ośrodków adopcyjnych, podobnie jak nie wszystkie pary heterosexualne mają na to ochotę.
To indywidualny wybór…A nawet jeżeli staną w tej kolejce to co? Czy to oznacza, że dzieci z takiego związku będą źle wychowane? To też zależy tylko od ludzi podejmujących funkcje rodzicielskie. Nie trzeba być homikiem by okazać się zupełnie niezdolnym do bycia ojcem lub matką. A na to mamy przykłady właśnie ze związków heterosexualnych, żyjących zgodnie z prawem naturalnym i dbającymi o przetrwanie gatunku… płodzącymi dla giertychowego becikowego, a nie dla radości wychowywania, gwarantujących swoim pociechom przemoc i brak poczucia bezpieczeństwa.
*****
Parady takie jak ostatnie są przede wszystkim zabawą, ale w naszym kraju maja ponadto wydźwięk tożsamościowy. Ważne jest, że homiki nie boją się wyjść na ulicę i pokazywać, ważne że zaczyna się debata publiczna...
To także debata o wolność i równość wszystkich obywateli, bo ci obywatele także płacą podatki i wnoszą znaczny wkład w rozwój naszego kraju. Więc w imię jakich wartości pozbawiamy ich praw do zakładania rodziny?
alex
PS. nazwa "homiki" to żartobliwe określenie grup homoseksualnych, zaczerpnięte ze strony internetowej tychże.


Komentarze
Pokaż komentarze (3)