alex.sorga alex.sorga
441
BLOG

W kolejce do grobu...

alex.sorga alex.sorga Kultura Obserwuj notkę 3
Przemysł muzyczny jest taką fabryką do produkcji gwiazd mniejszego lub większego formatu. Przemysł muzyczny daje gwarancję na swój towar – zazwyczaj kilka lat, potem różnie już bywa. Towar może się przeterminować albo po prostu ulec uszkodzeniu.
 
To tak jak z mięsem w markecie… gdy zaczyna więdnąć stosuje się wszelkie metody by miało wygląd, zapach i mogło jeszcze trafić na talerz. A że przy kolejnym podtrzymywaniu  świeżości mięso jest martwe, mimo tego, że jeszcze leży na półce - to już zupełnie inna sprawa.
 
Klienci mają jednak gwarancję, że podany towar na talerzu nie rozpadnie się, a gdy jednak rozpadnie to market zamieni na inny…
 
I tak też jest w przemyśle muzycznym.
 
Wylansowane przez menadżerów gwiazdy i wykochane przez publiczność i fanów top starsy chcą czy też nie, muszą być zwarte i gotowe do tego by nie zejść z czołówek list przebojów i gazet. Trasy koncertowe są prawdziwą rzeźnią, gdyż nie dają szansy na wypoczynek a i cały sztab krążących naokoło gwiazdy satelitów musi mieć rozrywkę zapewnioną.
 
Byłoby przecież niegrzeczne nie stawić się na imprezie z okazji sukcesu gwiazdy, zorganizowanej dla niej i mającej ją wypromować jeszcze bardziej…
 
Trudno się podnieść z łóżka po takim promocyjnym maratonie, ale zawsze się znajdzie ktoś kto poda antidotum na zmęczenie.
 
Tak działa ten system.
 
Pamiętamy Presleya, któremu najpierw podawano środki na sen, a rano środki na dojście do siebie po śnie.
 
Zawsze przy gwieździe jest ktoś z paczuszką białego proszku albo innych środków dopingujących do pracy dla przemysłu. Nikt się temu nie dziwi, nikt nie protestuje, nikt nie zgłasza na policję… każdy chce mieć pod ręką koło ratunkowe na wypadek kompletnego doła i wizji odszkodowań dla pracodawcy na wypadek niedyspozycji.
 
W tym przemyśle nie ma miejsca na sentymenty. Albo się płynie, albo idzie na dno.
 
Kto z nas pamięta gwiazdy, które nie wytrzymały presji rynku i popłynęły w stresie na dno?
 
Nikt.
 
Pamiętamy tylko tych, którzy odeszli na zawsze, dołączyli do jakiś głupich klubów – także stworzonych dla potrzeb marketingowych.
 
Klub27.
 
Co to jest?
 
Worek do którego wrzuca się wszystkich dwudziestosiedmioletnich artystów, którzy nie dali rady żyć w stresie i wybrali najprostszą drogę do samounicestwienia.
 
Możemy przycupnąć w takim klubie i popłakać nad ukochanym artystą, którego sami cuckaliśmy niemiłosiernie czytając z wypiekami na twarzy najnowsze skandale i wyczekując najnowszego singla. Możemy popłakać nad marnym losem naszego muzycznego ideału, ideału, który wybuczeliśmy na koncercie za to, że nie trzymał się na nogach i nie zaśpiewał naszej ulubionej piosenki. I możemy dyskutować o jego depresji, o tym, że nikt nie wyciągnął pomocnej dłoni, że wszyscy biernie przyglądali się samozagładzie artysty…
 
I jaki z tego wniosek?
 
Żaden.
 
Po opłakaniu artysty i dyskusjach w mediach nad przyczynami jego śmierci, kreowaniu teorii spiskowych i pytaniach „dlaczego musiało do tego dojść”, po wypuszczeniu na rynek ostatnich zlepków niedokończonych utworów – rynek wyrzuci następny produkt, z jakąś datą gwarancji i przydatności do spożycia.
 
A my znowu z wypiekami na twarzy usiądziemy nad brukowcami w oczekiwaniu na kolejny skandalik z życia gwiazd, będziemy czekać niecierpliwie na kolejny singiel i koncert i wybuczymy po raz kolejny gwiazdę, gdy nie zaśpiewa naszej ulubionej piosenki.
 
I popatrzymy z ciekawością na moment gdy się zatoczy na scenie, albo upadnie.
 
Jutro będzie o tym na pewno w gazecie…
 
Jeżeli jutro nastąpi.
 

alex 

 

 

kto następny do grobu?

alex.sorga
O mnie alex.sorga

.................................... ............................................ .....

Nowości od blogera

Komentarze

Pokaż komentarze (3)

Inne tematy w dziale Kultura