9 obserwujących
84 notki
106k odsłon
1458 odsłon

A. Duda i R. Trzaskowski a "racja stanu". Czy interes państwa ma znaczenie dla kandydatów?

Wykop Skomentuj138

1. Dla osób przysłuchujących się - nawet niezbyt uważnie -  obecnej debacie prezydenckiej, uderzające jest chyba jedno. To znaczy wiele może zaskakiwać, dziwić, śmieszyć, powodować zażenowanie ale tym co mentalnie UDERZA, powoduje, że stajemy i zaczynamy się poważnie zastanawiać i pytać: "o co chodzi?" jest stosunek obu kandydatów do czegoś co tradycyjnie nazywa się "racją stanu" - nadrzędnego interesu politycznego i ekonomicznego społeczności mieszkającej w państwie, a konkretnie mówiąc: "polskiej racji stanu". Uderzające jest to, że politycy kandydujący na stanowisko Prezydenta danego kraju mogą mieć w tej kwestii zasadniczo różne podejścia. To znaczy uderzające jest oczywiście to, że jeden z kandydatów oficjalnie, jawnie i ostentacyjnie głosi hasła i zapowiada działania, które z polską "racją stanu" nie mają nic wspólnego (moim zdaniem oczywiście). 

2. Wybory jakie mamy przed sobą są rzeczywiście wyborami, w których, z jednej strony mamy obecnego Prezydenta, odwołującego się wprost do "interesu polskiego państwa", społeczeństwa, narodu, zapowiadającego wspieranie polityki umacniającej ekonomiczną i polityczną pozycję Polski w Europie i świecie a z drugiej strony mamy kandydata odwołującego się do kilku, kilkunastu - mniej lub bardziej drobnych - grup i ich partykularnych interesów, które z - tradycyjnie rozumianą - racją stanu nie mają nic wspólnego. Bo do tego sprowadza się właściwie program R. Trzaskowskiego: likwidacja TVP Info, legalizacja małżeństw homoseksualnych, rzecznik praw zwierząt, legalizacja medycznej marihuany, nadanie koniom statusu zwierząt towarzyszących...itp. i do tego OSTENTACYJNE LEKCEWAŻENIE I SPRZECIW WOBEC INWESTYCJI, KTÓRE - NAWET SYMBOLICZNIE - PODKREŚLAJĄ POLSKĄ NIEZALEŻNOŚĆ I NASZE AUTONOMICZNE INTERESY. R. Trzaskowski występuje w obecnych wyborach w roli jakiegoś europejskiego (światowego?) urzędnika, który wręcz krzyczy: "ja nie reprezentuję polskich interesów, one mnie wcale nie interesują!". I nie ma w tym żadnego przypadku. Pogląd "po co nam CPK jeśli mamy w Berlinie?", "zablokuję przekop Mierzei Wiślanej" R. Trzaskowski prezentuje od wyborów samorządowych w Warszawie a stanowisko w tej kwestii M. Kidawy - Błońskiej dowodzi, że jest to pogląd i postawa charakterystyczna dla całego środowiska politycznego (PO + Nowoczesna) a nie tylko ich prywatne fanaberie.

3. Koalicja Obywatelska jako środowisko, i jej przedstawiciel w wyborach prezydenckich, nie pozostawiają nam w tek kwestii żadnych wątpliwości. Tak jak kiedyś sprzeciwiali się wpisaniu budowy drogi Via Carpatia w plan finansowania ze środków unijnych, repolonizacji Banku PKO SA, organizacji Wojsk Obrony Terytorialnej, zakupu nowoczesnych samolotów dla najważniejszych osób w państwie, połączeniu funkcji prokuratora generalnego i ministra sprawiedliwości i reform sądownictwa (niezależnie od ich efektów) - czyli tych działań, które państwo polskie wzmacniały, tak teraz - konsekwentnie - sprzeciwiają się budowie przekopu Mierzei i budowie CPK (niezależnie od tego czy akurat w momencie niepewności w branży transportu lotniczego  jest to inwestycja finansowo optymalna). NIE MA TU ŻADNEGO PRZYPADKU. Nie wiem właściwie dlaczego nikt nie zapytał R. Trzaskowskiego czy jest także przeciwny budowie gazociągu Nord Stream 2, bo mógłby jeszcze mocniej uwydatnić poglądy różniące go od stanowiska obecnego rządu i swoje geopolityczne sympatie.

4. Z drugiej strony, z kolei, mamy środowisko polityczne i jego kandydata, które nie tylko odwołuje się do haseł o racji stanu i silnego państwa ale hasła te - czasem mniej a czasem bardziej - konsekwentnie wprowadza. Wymieńmy chociażby inwestycję Baltic Pipe i wcześniejszy Gazoport, który wkrótce uniezależni nas od dyktatu cen i szantażu gazowego Rosji. Dodajmy do tego system gazociągów i dróg szybkiego ruchu (Via Carpatia, A1) w stronę południa Europy, kształtujący nowy, ekonomiczny i polityczny, połączony obszar Międzymorza realizującego swoje własne interesy, często odrębne od interesów starych państw Unii. Dodajmy do tego politykę zwiększania nakładów na obronność i budowy stałych baz wojsk USA zapewniających nam militarne bezpieczeństwo oraz politykę gospodarczą i walkę z podatkowymi patologiami mającą na celu zwiększenie finansowej siły państwa. A na końcu wspomnijmy o diametralnie różnej polityce historycznej i kształtowania naszego wizerunku na arenie międzynarodowej, walki z krzywdzącymi stereotypami.

5. W działaniach obecnego rządu jest wiele takich, które mogą budzić zdziwienie i irytację. Budzić mogą wiele wątpliwości co do ich racjonalności ekonomicznej. Czy na przykład budowa CPK jako "koła zamachowego gospodarki" jest lepszą obecnie inwestycją niż rozwój programu Mieszkanie+, który gdzieś całkiem stanął i rząd o nim zapomniał? Rozwój której inwestycji przyniesie więcej korzyści polskiej gospodarce i społeczeństwu?  W działaniach tych jest wiele absurdalnych opóźnień - na przykład dopiero po 3 latach rządów PiS uświadomił sobie, że polski przemysł obronny nie posiada zdolności samodzielnej produkcji amunicji (każdego kalibru) bo nie posiadamy nowoczesnej fabryki prochu i musimy go sprowadzać z zagranicy a dopiero w 2019 roku Premier podpisał umowę z Mesko na dofinansowanie tej inwestycji. Ma potrwać kolejne 3-5 lat. Jak to się ma do ekscytacji M. Błaszczaka z podpisania kolejnych umów z USA na "hajmałsy" i "efy-35"?  Dodajmy do tego obietnice budowy promów dla PŻB (które zgodnie z obietnicami już powinny pływać), samochodów elektrycznych i innych zapowiedzi wyśmianych już przez opozycję. Polityka PiS z pewnością daje wiele powodów do krytyki i sporów nawet wśród jej zwolenników (temu poświęcę oddzielną notkę) i TRZEBA TO ROBIĆ - SPIERAĆ SIĘ I  KRYTYKOWAĆ bo dla tej polityki OBECNIE WŁAŚCIWIE NIE MA ALTERNATYWY. MOŻE KIEDYŚ W PRZYSZŁOŚCI, MOŻE WKRÓTCE POJAWI SIĘ JAKIŚ "LEPSZY PiS", który da gwarancje skuteczniejszego dbania o "rację stanu"? Jednak...

6. ...Najbliższe wybory znowu przeniosą nas do czasów z 1989 roku kiedy to wybory polityczne decydowały o wyborze diametralnie różnych dróg rozwoju kraju. Jedna droga prowadzi do Polski, w której jej interes jako państwa i jej narodu się nie liczy a liczy się jakiś "interes europejski", definiowanych przez największe kraje UE a Polska ma w tę Europę i i jej interesy się "wtopić"- droga druga to mozolne (czasem zadziwiająco wolne i nieudolne) odbudowywanie silnej państwowości zdolnej wytyczać i realizować własne cele i interesy z zamożnością społeczeństwa włącznie. To co UDERZAJĄCE W TYCH WYBORACH TO SKALA POPARCIA DLA KANDYDATA, KTÓRY CHCE NAS POPROWADZIĆ PIERWSZĄ DROGĄ. Ludzkie postawy i wybory potrafią jednak być naprawdę zadziwiające...

Wykop Skomentuj138
Ciekawi nas Twoje zdanie! Napisz notkę Zgłoś nadużycie

Więcej na ten temat

Salon24 news

Co o tym sądzisz?

Inne tematy w dziale Polityka