15 obserwujących
126 notek
188k odsłon
  851   0

Czy Polsce grozi wojna z Rosją? Na marginesie polskiej "logiki zbrojeń".

1. Czytając komunikaty i artykuły związane z "operacją specjalną" prowadzoną przez Rosję na terytorium Ukrainy wielokrotnie możemy natknąć się na sugestie, lub wprost formułowane stwierdzenia, że wkrótce po Ukrainie następna w kolejce (do "operacji specjalnej") będzie Polska. Opinie te pojawiają się w mediach bynajmniej nie od czasu ataku na Ukrainę ale - często - przy okazji kontrowersyjnych, drogich zakupów uzbrojenia dokonywanych ostatnio głownie w USA - chociażby przy okazji zakupu czołgów Abrams, których "pilny" zakup motywowany był zagrożeniem ze strony Rosji. W związku z tym Abramsy "pilnie" mają się pojawiać w polskich siłach zbrojnych dopiero od 2025 roku (można by zasadnie pytać czy to jeszcze będzie przed wojną z Rosją czy już po wojnie? - tym bardziej, że pojawienie się czołgów w kraju nie oznacza gotowości operacyjnej oddziałów w nie wyposażonych). Jednak rok temu tłumaczono nam publicznie, że Abramsy to jedyne czołgi, które mogą pojawić się w polskiej armii "JUŻ" i będą "odstraszać przeciwnika" bo "potrafią wykonywać różne manewry"...

2. Ale zostawmy na moment tajemnice kontraktów zbrojeniowych podpisywane przez Ministra M. Błaszczaka i przejdźmy do kwestii elementarnych, podstawowych. Zastanówmy się nad pytaniem czy obecna zakupowa, militarna  gorączka, ten zakupowy pospieszny chaos (być może jest to tylko chaos informacyjny) jest rzeczywiście uzasadniony? Tu jedno dodatkowe zdanie uzasadnienia na temat opinii o "zakupowego chaosie". Co przez to rozumiem? Dowiedzieliśmy się niedawno, że Min. M. Błaszczak podpisze niebawem umowę w Korei Płd. na zakup 180 czołgów K2 dla wojska polskiego z opcją na zakup licencji i produkcję kolejnych egzemplarzy "spolonizowanej" wersji czołgu przez polski przemysł. Dowiedzieliśmy się, że pierwsze czołgi K2 mogą trafić do Polski JUŻ W TYM ROKU! No cóż, to decyzja wzmacniająca armię i polski przemysł obronny (jeśli tak rzeczywiście będzie wyglądała realizacja) i oczekiwana przynajmniej od kilku lat - jako realizacja programu "Wilk"...tylko jak w tym kontekście wygląda sens zakupu czołgów Abrams za blisko 5 mld USA - które mają się pojawiać dopiero od 2025 r. ? Będzie to trzeci, dodatkowy, niezwykle kosztowny w utrzymaniu czołg po Leopardach 2 (modernizowanych) i wprowadzanych "polonizowanych" koreańskich czołgach K2, które produkowane w polskich fabrykach powinny stać się polskim czołgiem podstawowym (i przy założeniu, że pozbędziemy się wszystkich czołgów posowieckiej konstrukcji). Trudno też nie skomentować zapowiedzi zakupu koreańskich haubic K-9 (około 150 - jak donoszą media) w sytuacji gdy sami oddajemy dziesiątki tego typu haubic Ukrainie. W konsekwencji możemy mieć sytuację, że polskie wojsko będzie posługiwało się sprzętem koreańskim (z koniecznością koreańskiego serwisu i dostaw części) a polskie fabryki będą produkowały haubice dla Ukrainy. Jeśli ktoś potrafiłby racjonalnie wyjaśnić zalety tego rozwiązania to pewnie wiele osób byłoby wdzięcznych. Ja przyznam się ŻADNYCH zalet takiego rozwiązania nie widzę.

Ale wróćmy do pytania zasadniczego. Czy rzeczywiście zagraża nam, Polsce, RYCHŁY militarny atak Rosji, który te chaotyczne, niezwykle kosztowne zakupy w USA i Korei jakoś by uzasadniał? No tu oczywiście należałoby wyjaśnić jak rozumiemy słowo "militarny atak" i co oznacza termin "rychły". Nie wdając się w te dłuższe rozważania należałoby powiedzieć, biorąc trzeźwo pod uwagę obecną sytuację militarno - gospodarczą Rosji, że prawdopodobieństwo takiego militarnego ataku w perspektywie najbliższych 3-5 lat jest, właśnie dziś, o wiele niższe niż w latach wcześniejszych (za rządów W. Putina). A teraz kilka punktów uzasadnienia:

3. Przede wszystkim zmienia się klimat międzynarodowy i postrzeganie Rosji w krajach E. Zachodniej. Po lipcowym szczycie NATO w Madrycie Rosja uznana została za największe zagrożenie dla bezpieczeństwa i pokoju w strefie Euroatlantyckiej, co wymusiło decyzje dotyczące zwiększenia nakładów na politykę obronną także w tych krajach, które wcześniej ostentacyjnie się od tego odżegnywały (Niemcy). Wniosek z tego jest taki, że bezpieczeństwo poszczególnych krajów NATO znacznie wzrasta przez gwarancje i rosnące możliwości silniejszej i szybszej kolektywnej reakcji Sojuszu Północnoatlantyckiego.

4. Ponadto siły NATO - w ciągu kolejnych lat - wzrastały będą nie tylko w wyniku wzrostu nakładów na obronność (w przypadku niektórych krajów "znacznych nakładów") ale także dzięki wejściu do NATO dwóch nowych państw: Szwecji i Finlandii. Być może na sytuację bezpieczeństwa Włoch i Hiszpanii ma to wpływ marginalny jednak w przypadku Polski jest to zmiana zasadnicza. Wejście tych krajów do NATO całkowicie zmienia sytuację w basenie  M. Bałtyckiego, czyniąc z nas nie jedyne państwo "lewej flanki" NATO a "jedno z państw..." - odciążając nas - w dodatku - od pilnej modernizacji naszej floty bałtyckiej (jeśli ktoś uważał, że jest to jakaś polska pilna potrzeba wojskowa).

Lubię to! Skomentuj24 Napisz notkę Zgłoś nadużycie

Więcej na ten temat

Komentarze

Inne tematy w dziale Polityka