O krzywdach wyrządzanych narodom kaukaskim pisał już jeden z największych pisarzy wszech czasów - Lew Tołstoj. Bojownicy o wolność z tych terenów nie mają zbyt dużo innych możliwości zwrócenia uwagi świata na swoje zniewolenie. Oczywiście, potępiamy wszyscy terroryzm, giną niewinni ludzie, decydenci są na ogół bezpieczni. Warto jednak wziąć pod uwagę, że terroryści to najczęściej młodzi ludzie, którym wymordowano rodzinę, zgwałcono siostry, bito i wykańczano w więzieniach...
Jedyną, moralnie czystą drogą prowadzącą do zlikwidowania zjawiska terroryzmu w wydaniu kaukaskim - jest dekolonizacja tych krajów. Nasilenie represji przyniesie skutek odwrotny, w skrajnym wypadku może doprowadzić do całkowitej eksterminacji narodów. Pytanie, czy cywilizowany świat dalej będzie "klepał po plecach" przedstawicieli tego jednego z nielicznych już, ale za to największego niedemokratycznego państwa - z lekka tylko podkolorowanego dawnego Związku Sowieckiego.
Polityka "resetu" - naiwnego Obamy, polityka przyjaźni, jaką w stosunku do Putina uprawia Berlusconi, Tusk z Komorowskim, częściowo także Merkel, tak samo jak polityka przyjaźni z Łukaszenką - okazała się wielkim niewypałem, utwierdziła tylko owych uzurpatorów w swoich racjach. Odwrót jest trudny, jeżeli raz wpuściło się nieopatrznie na salony ludzi nieodpowiednich, to nie można ich wyrzucić bez przyznania się do błędu. Zbyt dużo tych nierozliczonych błędów.


Komentarze
Pokaż komentarze (1)