Janusz40 Janusz40
596
BLOG

Takiego mamy premiera

Janusz40 Janusz40 Polityka Obserwuj notkę 5

                 Liderem zostaje zazwyczaj krzykacz wiecowy - w myśl zasady: "im głupszy, tym głośniejszy", doradcy, animatorzy - nawet takiego wysuwają, myśląc, że będą manipulować kukiełką, której jedyny walor, to umiejętność zyskania poklasku tłumu. Zazwyczaj te rachuby zawodzą - pupilek zrywa się z uwięzi, nabiera siły, doradców nie potrzebuje, czasem ich po prostu unicestwia.

                 Przykładów jest dużo; Mussolini, Hitler, Wałęsa, Łukaszenka, Tusk. Z ostrożności procesowej - przykłady dotyczą tylko mechanizmu stawania się liderem partyjnym, nie przyszłych przestępczych dokonań.

                 Oczywiście, nadrzędnym celem każdego jest zdobycie władzy, później władzę się umacnia. Następnym etapem jest (w efekcie otoczenia się pochlebcami) besserwisserstwo, potem kabotyństwo i faza najgroźniejsza - szał Cezarów - opisany już w Starożytności.

                 Przy okazji potwierdzają się znane prawdy: nikomu nie udało się wytłumaczyć durniowi, iż jest głupi, tylko dziecko widzi, że król jest nagi (bo tych, którzy myślą i widzą, już się wyrzuciło). Wyrzuciło się przecież m. in. prof. Z. Gilowską, J. M. Rokitę.

                 Przedstawiony mechanizm jest o tyle ciekawy, że ów lider jest przeważnie największym nieukiem, pozbawionym kindersztuby i zdolności do rozumienia sacrum. Np. Wałęsa, jako jedyny z dawnych bojowców Solidarności nie opanował literackiego języka, nie podwyższył ani o jeden stopień swojego nędznego wykształcenia, Tusk, jako jedyny w polskim parlamencie, nie przyswoił sobie form poprawnego i grzecznego (kulturalnego) zwracania się do słuchaczy w trakcie przemawiania; nie zna on zwrotu: "proszę państwa". "szanowne panie posłanki i szanowni panowie posłowie"; zamiast tego używa prostackiego zwrotu "wy", lub zwraca się po prostu w "drugiej osobie". Nie wiem, czy wszystkich razi to tak samo; dla mnie, którego uczyli wyłącznie nauczyciele i profesorowie "przedwojenni", jest to nie do przyjęcia.

                 Ostatnia przemowa w sejmie "naszego premiera" była popisem zakochanego we własnym głosie "jedynego sprawiedliwego", którego prawie każde zdanie było sformułowane wbrew prawom logiki (jest to opinia prof. Uniwersytetu Warszawskiego wykładającego retorykę, którą wysłuchałem dzisiaj w radiu TOK FM). Z jaką swadą była wygłaszana, z jakim przekonaniem o wyłączności na posiadanie racji. To już wyraźny początek patologii. Pomimo tego posłowie PO zachowywali się jak wynajęci klakierzy. 

                  To wszystko jest smutne; mam nadzieję, że polskie społeczeństwo nie postawi na "opatrznościowego męża" w rodzaju Łukaszenki, Putina, Kadafiego, takich egzotycznych kacyków jak Amin, Castro, koreańskich "ojców narodu", lub innych jeszcze uzurpatorów.

Janusz40
O mnie Janusz40

Wbrew wymienionym papierom jestem humanistą. Piszę od kilkudziesięciu lat - przeważnie do szuflady. Kieruję się maksymą: Amicus Plato, sed magis amica veritas. Gotów jestem zawsze wysłuchać i odpowiedzieć na rzeczowe argumenty.

Nowości od blogera

Komentarze

Pokaż komentarze (5)

Inne tematy w dziale Polityka