Kluczem do sukcesu wyborczego jest ogadnięcie preferencji najszerszego elektoratu. Tzw. "zelazne elektoraty" są określone; preferencje politykow też; M. Jurek - aborcja, W. Pawlak - KRUS, D. Tusk - piłka nożna itd. Ale co interesuje tych, którzy - jak dotąd - nie zamierzają wcale głosować; tych jest najwięcej. I nie mają zamiaru głosować, gdyż kandydaci artykułują ich problemy niewystarczająco ostro, a niektórzy pomijają milczeniem, od żadnego nie usłyszeli tego, co chcieliby usłyszeć.
A co takiego jest najgorszą rzeczą w naszej rzeczywistości? Myślę, że odpowiedź jest wystarczająco oczywista, by była dla kogokolwiek zaskoczeniem. Otóż jest to kwestia zatrudnienia, szczególnie zatrudnienia młodych ludzi kończących naukę i ogólnie - zatrudnienia na przyzwoitych warunkach z dobrą, stabilną pensją - nie na warunkach tzw. śmieciowych. Walczy o to wprawdzie szef PPP, ale geneza jego roszczeń ma proweniencje socjalistyczne. Walczy także PIS, który ponadto identyfikuje przyczynę tego stanu rzeczy. Przyczyną generalną jest nadmierny fiskalizm państwa, czyli podatki oraz nadmiernie wysokie koszty pracy i obciążenia pracodawców. Ponadto panujący powszechnie system korporacyjny powoduje frustracje i wykluczenia, niechęć do zdobywania konkretnego wykształcenia, skoro nie widać szansy na zatrudnienie w Polsce.
Ekonomiści wiedzą oczywiście, że bezrobocie maleje wraz ze zmniejszeniem kosztów pracy, wraz ze zmniejszeniem podatków obciążających przedsiębiorców; są jeszcze inne czynniki wpływające dodatnio bądź ujemnie na stopę bezrobocia, ale te wymienione działają zawsze. PO, która na sztandarach ma liberalizm gospodarczy - zapewne posiada wiedzę w tym względzie, ale efekty dla dochodów państwa na skutek stworzenia przyjaznych dla przedsiebiorczości warunkow - mogą być odłożone w czasie, a potrzeby budżetowe nie mogą wszak czekać.
Potrzeb budżetowych rządzący obóz władzy ma ogrom; trzeba było zatrudnić dodatkowo w administracji 75 tysięcy nowych pracowników (premier Tusk przyznał "rozbrajająco", że przegrał z biurokracją). Podłoże tego wzrostu zatrudnienia w administracji jest prawdopodobnie inne; nie ma pewniejszego elektoratu, niż administracja i ich rodziny (przecież nowa władza mogłaby dokonać jakichś zwolnień, czy redukcji). Za taką ilość głosów warto wydać 4 miliardy zł. roczne (tym bardziej, że nie ze swojej kieszeni). Te 4 mld. zł., to są pieniądze wydane na konsumpcję, nie na inwestycje. Premier potrzebuje pieniędzy na najdrożej budowane stadiony świata, na orliki; teraz planuje świetliki - dokładne odwzorowanie socjalistycznych domów kultury, czy świetlic gromadzkich. Takie "tloczenie" do mas kultury (w tym fizycznej), to komunistyczne wyobrażenia, które walnie przyczyniły się do tej kultury upadku. - to nastepne kilka mld. zł. - wyrzucone w błoto.
Wsród obciążeń pracodawców - szczególnie dokuczliwe jest płacenie "zasiłku chorobowego" do 33 dni rocznie - w sytuacji, gdy opłaca on jeszcze składkę zdrowotną na zatrudnionego; praktycznie 95 % obciążen z tytułu zwolnień lekarskich pokrywają pracodawcy. W połączeniu z innymi ociążeniami ubezpieczeniowymi i podatkowymi - powstaje sytuacja, która wyklucza zatrudnienie jakiegokolwiek pracownika w oparciu o umowę o pracę bez określenia okresu zatrudnienia w przypadku małych firm, które mogyby zatrudnić kilku - kilkunastu pracownikow. Choroba kilku z nich skutkowałaby plajtą firmy. Stąd takie powodzenie "śmieciowych" umów. Zupełnie zgodnie z prawem można zatrudniać na różne sposoby pracowników - nie płacąc za nich obciażeń podatkowych i ubezpieczenioych. Ewidentnie tracą na tym dochody państwa. Nastepna sprawa - podatek dochodowy; jego koszty poboru przekraczają 50 % wartości sciąganego podatku. Niektórzy postulują całkowitą rezygnację z poboru tego podatku; to oczywiście błąd (są ludzie i firmy osiagające ogromne dochody i nie ma powodu z nich rezygnować). Optimum byłaby rezygnacja z opodatkowania dochodów nie przekraczajacych średniej krajowej - to mogłoby spowodować lepszy rozwój firm i możlwość redukcji etatów w urzędach skarbowych.
Obniżenie składki rentowej, jaką przeprowadził PIS za swoich rządów było pociągnięciem błogosławionym dla rozwoju gospodarczego w nastepnych latach. Czas na odważne dalsze decyzje w tym kierunku.
Wspomniany korporacyjny układ, jaki wszechwładnie zapanował w strukturach naszego państwa powoduje utrudniony dostęp do niektórych zawodów, szczególnie tych lukratywnych. Następuje "dziedziczenie" stanowisk, poszczególne korporacje zawodowe nie dopuszczają do zwiekszenia ilości koncesji (uprawnień), gdyż im jest ich mniej, tym ich usługi są droższe. Skutkuje to w wielu wypadkach utrudnieniami w rozwoju gospodarczym i wykluczenie często lepszych na korzyść swoich. W efekcie mamy do czynienia z drenażem mózgów na dużą skalę, co znowu degraduje możliwości rozwojowe Polski.
Wybierajmy w dalszym ciągu tych, którzy skazują nas na bezrobocie, albo na nedzną płacę i "kombinowanie".
Wybierajmy tych, którzy podpisali umowy na wydobycie gazu łupkowego nie gwarantujące nam należnych zysków, umożliwiających sprzedaż koncesji na rzecz Rosjan.
Wybierajmy Donalda Tuska, który podpisał skrajnie niesprawiedliwy i krzywdzacy Polske (jedynie Polskę) - pakiet klimatyczny (bez odpowiednich renegocjacji pakietu - energia elektryczna zdrożeje o 60 % i wyroby produkowane przez nasze zakłady wytwórcze przestana być konkurencyjne.)


Komentarze
Pokaż komentarze (3)