W debatach wyborczych i w związku z projektem budżetu na przyszły rok - min. Fedak i min. Rostowski nawiązali do systemu emerytalnego i do zmian niedawno wprowadzonych, zmniejszajacych składkę wpłacaną za pośrednictwem ZUS do OFE z 7,3 % do 2,3 % wynagrodzenia brutto.
Rostowski z żalem powiedział, że za reformę ZUS rząd zabrał sie zbyt późno (byłoby wiecej pieniędzy w budżecie), ale obawiano się veta prezydenta L. Kaczynskiego. Min. Fedak wywiodła, że wzrost długu publicznego za rządu PO-PSL, to odprowadzone do OFE środki finansowe. Ciekawe postawienie sprawy; oczywiście - coś w tym jest - trochę tylko nie zgadzają się rachunki. Cały zgromadzony przez wszystkie OFE kapitał to obecnie 225,9 mld. zł., (w maju było trochę wiecej - 236,8 mld. zł), a przecież nie był on gromadzony tylko w czasie tej kadencji; ponadto suma przekazywanych składek była jednak dużo mniejsza od aktualnej kwoty aktywów. Pomijając ostatni okres spadków na giełdzie związanych ze światowym kryzysem - to środki gromadzone w OFE - mogły (zgodnie z ideą kapitałowego systemu emerytalnego) uczestniczyć w części w wolnej grze rynkowej i zarabiać. Tak też robiły i wyniki były na tyle dobre, że w pewnym okresie aktywa wszystkich OFE dorównywały prawie sumie składek płaconych do ZUS w ramach I filaru (12,22 % wynagrodzenia brutto). Wynika z tego że min. Fedak w żadnej mierze nie zlikwidowałaby długu zaciągniętego przez rząd (300 mld. zł) środkami z OFE - może w 40 %.
Całkowite przejęcie aktywów OFE (jednoznaczne z likwidacją tych funduszy) - wzorem Wegier - łączyłoby się z koniecznością pewnych odszkodowań z tytułu zerwania umów. Przede wszystkim jednak oznaczałoby całkowite odejście od kapitałowego (jak dotąd częsciowo) systemu emerytalnego na rzecz systemu partycypacyjnego. Może z tego tytułu stratni byliby póżniejsi emeryci. W każdym razie poczucie płatnikow składek emerytalnych pogorszyłoby się; obecnie są posiadaczami indywidualnych kont na których pokazane są kapitały, które przyszłą emeryturę gwarantują. Poczawszy od maja br. na te konta wpływa skromne 2,3 % wynagrodzenia, ale łącznie z tym co było przedtem - coś jednak jest. Wirtualne konta jakie oferuje ZUS - dość kiepsko przemawiają do wyobraźni.
Uważam jednak, że likwidacja OFE (przy założeniu odpowiedzialnej polityki wszystkich kolejnych rządów) - jest korzystna w ostatecznym rachunku także dla przyszłych emerytów. Wszystkich nas kosztuje zbyt drogo "kupowanie" pewnego zadowolenia przyszłych emerytów z faktu iż posiadają rzeczywiste konta emerytalne. W rzeczywistości wysokośc emerytury w decydującym stopniu zawsze zależeć będzie od stanu finansów państwa. Przejecie - wzorem premiera Orbana - aktywów OFE, pozwoliłoby na znaczące obniżenie zadłużenia krajowego. Obsługa tego zadłużenia, to obecnie 40 mld. zł. rocznie. Jest to lichwiarski haracz, który ciągnie w dół całą narodową gospodarkę. Wielkość długu nie byłaby groźna, gdyby nasze obligacje skarbowe miały rentowność wyraźnie niższą od przyrostu PKB, tymczasem mają wyraźnie wyższą - to pętla zadłużenia, to grecki wariant.
Jak można wytłumaczyć te ambiwalentne postawy rządu. Były ogromne dyskusje, w wyniku których pozostawiono jednak owe 2,3 % składki dla OFE, pozostawiono także zgomadzono dotąd kapitały. Tłumaczy to uniwesalna zasada; jak nie wiadomo, o co idzie - idzie o pieniądze. Jakie pieniądze i dla kogo? Rzecz jest stosunkowo prosta.W ustawie o OFE jest zapisane prawo do odpisu z aktywów OFE kwoty wynoszącej 0,05 % wartosci tych aktywów - MIESIĘCZNIE - za zarządzanie funduszami przez Powszechne Towarzystwa Emerytalne (PTE). Skromniutki wskaźnik 0,05 % od 230 mld. zł. daje miesięcznie - 115 mln. zł., rocznie - 1mld. 380 mln. zł.
Z moich analiz wynika, ze prowadzenie indywidualnego konta w OFE jest 3 - 4 razy droższe od prowadzenia konta w banku, w którym z natury rzeczy prowadzone sa różne transakcje i stałe, bądź okresowe zlecenia w odróżnieniu od konta w OFE, gdzie program komputerowy realizuje stały algorytm przez kilkadziesiat lat. Te ogromne i niezasłużone pieniądze, to oczywiście zysk owych PTE, sciśle biorąć - zysk ich rad nadzorczych. Tak się złożyło, że w pamiętnej naradzie w sprawie OFE u prezydenta Komorowskiego prawie wszystcy uczestnicy byli lub aktualnie są członnkami tych rad nadzorczych, bądż w inny sposób są powiazani z bankami prowadzacymi OFE.
Narada zatem przypominała stado wilków obradujących w jaki sposób chronic interesy owieczek.


Komentarze
Pokaż komentarze