Premier Tusk walczy z niespotykaną determinacją o wyborcze głosy, gwarantuje stabilizację, odpowiedzialność, doświadczenie, straszy ewentualnością zdobycia władzy przez innych. Tylko PO z nim na czele może przeprowadzić Polskę przez nadciagajacą druga falą kryzysu, tylko on tego potrafi dokonać.
Gdyby przeprowadzić analizę tych wyborczych oswiadczeń:
- Stabilizacja; faktyczny stan panstwa, a przede wszystkim finansów jest mniej więcej znany, nie jest on niestety stabilny, lecz ma wyraźną tendencję ciągłego pogarszania się; między innymi wpływ na ten stan rzeczy ma zatrudnienie ponad 100 tysiecy nowych urzędnikow, powiększenie długu publicznego o 300 mld. zł., którego obsługa dzisiaj to 40 mld. zł., także rozrzutna polityka w inwestycjach infrastrukturalnych i propagandowych - bardzo drogie autostrady (dwukrotnie przynajmniej droższe niż w Niemczech), mosty, stadiony. Za chwilę będziemy mieli najdroższą na świecie energię elektryczną (o tym jeszcze w punkcie pt. - odpowiedzialność). Stabilizacja, to wg Tuska spadek wartości złotówki (rekordowy w UE), co dramatycznie podnosi zadłużenie i koszty jego obsługi. Międzynarodowi inwestorzy dziwnie nisko oceniają tę "stabilizację".
- Odpowiedzialność; właśnie premier podpisał skrajnie nieobiektywny, krzywdzacy Polskę (tylko Polskę) pakiet klimatyczny, który doprowadzi do podniesienia cen energii elektrycznej (ok. 90 %), a co za tym idzie - do załamania krajowej gospodarki. Premier Tusk storpedował budowę tarczy antyrakietowej, powiedział, że silna armia jest nam niepotrzebna, a podległy mu minister po dyletancku przeprowadził reformę wojska i nie potrafił przeciwdziałać (w szerokim znaczeniu tego słowa) - wypadkom lotniczym. W tak "odpowiedzialny" sposób obniżona została zdolność obronna Polski. Premier Tusk wstrzymywał z sukcesem budowę gazoportu w Świnoujściu, nie przeciwdziałał częsciowej blokadzie naszych zachodnich portów. Zyskał miano odpowiedzialnego przywódcy, który potrafi przyjaźn z Rosją i Niemcami przedłożyć ponad narodowy interes. W efekcie tej "odpowiedzialnej" polityki premiera przestaliśmy się liczyć na międzynarodowym forum, czego dowodem jest odbywanie najważniejszych narad dotyczacych strefy Euro bez uczestnictwa naszej prezydencji, odbywanie "szczytu" w sprawie partnerstwa wschodniego bez prezydentów Francji, Czech, bez premierów Anglii, Włoch, Szwecji...
- O doświadczeniu można powiedzieć krótko; w kraju obecny rząd zdobył ogromne doświadczenie w socjotechnice służącej utrwaleniu władzy (nawet Palikot oświadczył, że odszedł z PO, kiedy się przekonał, że Tuskowi idzie tylko o utrzymanie władzy). Międzynarodowe doświadczenie, to udane zabiegi o uzyskanie kolejnych klepnięć po plecach przez możnych w UE. Taki właśnie "odpowiedzialny" - uległy i posłuszny premier odpowiada "starym" unijnym przywódcom.
- Straszenie objeciem władzy przez PIS, jako wielkiego nieszczęścia, to oczywiście zabieg PR, to jednoczesnie szczyty hipokryzji, jeśli wziać pod uwagę choćby ilość badanych bilingów telefonicznych i zakładanych podsłuchów, które za rządów PO osiągnęły rekordowy we wszystkich państwach UE - wynik; wg raportu UE - to 1,3 mln. podsłuchów, to 3 razy więcej niż we Francji i Anglii, a 35 razy więcej niż w Niemczech. O zagrożeniu dla uprzywilejowanych podatkowo grup społecznych - premier Tusk nie wspomniał, ale to jest rzeczywista przyczyna panicznego lęku przed utratą władzy, przecież to jest właśnie ten mafijno-korporacyjny układ, to dziedziczenie stanowisk, to brak pracy dla wykształconych i zdolnych młodych ludzi; stanowiska są tylko dla swoich, inni niech emigruja, to drenaż mózgów na niespotykaną skalę. Rzeczywiście, można się przestraszyć każdego, kto ten bógosławiony (dla wybrańców) układ chciałby wyeliminować z polskiej przestrzeni publicznej.


Komentarze
Pokaż komentarze (2)