Janusz40 Janusz40
254
BLOG

Praprzyczyna erozji demokracji w Polsce

Janusz40 Janusz40 Polityka Obserwuj notkę 0

          Własciwą praprzyczyną erozji demokracji w Polsce jest prporcjonalna ordynacja wyborcza. Przekonał mnie ostatecznie do tej konkluzji artykuł prof. Tomasza Kaźmierskiego (wykładowcy uniwrsytetu w Southampton)                                                                                                                                                                                                     http://koszalin7.pl/st/jow/jow_012.html ,którego niektóre fragmenty wklejam poniżej:

 

 "Przez 47 lat Włochy były uważane za locus classicus wszystkich wad proporcjonalnej ordynacji wyborczej. Od czasu ustanowienia demokratycznej republiki w 1946 r. aż do głośnego referendum w kwietniu 1993 r. włoscy deputowani byli wybierani z list partyjnych z progiem 2 proc. System ten był przyczyną oszałamiająco częstych kryzysów gabinetowych i zmian rządów. W ciągu tych 47 lat urząd premiera sprawowało aż 18 osób, a zmian na tym stanowisku dokonywano 29 razy.

Proporcjonalność odbiera wyborcom istotny wpływ na skład parlamentu, toteż włoska Izba Deputowanych ewoluowała w ciągu dziesięcioleci w złym kierunku i w latach 80. była już całkowicie kontrolowana przez potężne grupy zorganizowanej przestępczości. Ugrupowania mafijne traktowały sponsorowane przez siebie partie polityczne jak swoją własność i środek do obsadzania parlamentu własnymi ludźmi.

We Włoszech istnieje i aktywnie działa ruch na rzecz jednomandatowej ordynacji wyborczej, który od wczesnych lat 70. przekonywał społeczeństwo o konieczności odrzucenia reprezentacji proporcjonalnej i przyjęcia systemu większościowego, wzorowanego na modelu brytyjskim. Na początku lat 90. ruch Maggioriatario zdołał uzyskać wymagane przez konstytucję poparcie 1,1 proc. elektoratu i zebrać ponad 500 tys. podpisów (na 47 mln wyborców) pod petycją o referendum. Zgodnie z konstytucją propozycja reformy prawa wyborczego mogła więc być przedstawiona do rozstrzygnięcia bezpośrednio narodowi, z pominięciem skorumpowanych i żądnych władzy polityków zasiadających w parlamencie.

Nikt tak naprawdę nie wiedział, co się stanie w ową niedzielę 24 kwietnia 1993 r., nie znano prawdziwego stanowiska zwykłych obywateli Italii i trudno było przewidzieć, jak będą głosować. Siedzące w kieszeniach grup polityczno-gospodarczych media w większości albo nie znały prawdziwej opinii Włochów, albo bały się o niej informować. "La Repubblica" ogłosiła werdykt nie zostawiający najmniejszych nadziei na sukces referendum. Okazało się jednak, że Włosi dobrze wiedzieli, o co toczy się gra i jak wysoka jest stawka.

Do referendum poszło ponad 80 proc. uprawnionych, czyli prawie 40 mln osób, a przygniatająca większość: 95,6 proc. głosujących, opowiedziała się za odrzuceniem proporcjonalności. Ruch Maggioriatario odniósł wielki triumf. Partie polityczne nie dały całkowicie za wygraną i uchwalona w następstwie referendum nowa ordynacja wyborcza stanowi, iż jedynie 75 proc. miejsc w parlamencie obsadza się w wyniku wyborów w okręgach jednomandatowych."

                                                 =================================

"W 1946 r., po międzywojennych doświadczeniach z ordynacjami proporcjonalnymi w niektórych krajach kontynentalnej Europy, francuski konstytucjonalista Maurice Duverger sformułował znane prawa o efektach socjologicznych ordynacji wyborczych: - jednomandatowe okręgi wyborcze (JOW) sprzyjają wytworzeniu parlamentów zdominowanych przez dwie partie; - reprezentacja proporcjonalna prowadzi zwykle do parlamentów wielopartyjnych i gabinetów koalicyjnych. Wszyscy anglosascy członkowie grupy G-7: Wielka Brytania, USA i Kanada, czyli najpotężniejsza gospodarczo i najstabilniejsza politycznie grupa krajów świata, ma właśnie systemy dwupartyjne dzięki JOW. Te trzy kraje stosują najstarszy w dziejach ludzkości i najprostszy system wyborczy PNM.

Działanie pierwszego prawa Duvergera, odnoszącego się do ordynacji jednomandatowych, jest bardzo proste. Brutalna rzeczywistość zasady PNM zmusza partie o zbliżonych programach do grupowania się w celu zmniejszenia ryzyka całkowitej klęski wyborczej. Wyobraźmy sobie np., że w jakimś okręgu wyborczym jest 40 tys. wyborców o umiarkowanych, ale zróżnicowanych poglądach i 25 tys. - o jednolitych poglądach ekstremalnych, np. komunistów. Jeśli umiarkowani wyborcy podzielą się na dwie partie o mniej więcej równym poparciu, to wybory wygra kandydat ekstremistów. W następnych wyborach partie "umiarkowanych" nie popełnią już prawdopodobnie tego samego błędu i będą dążyły do połączenia się. Jeśli nawet tego nie zrobią, to słabsze stronnictwo "umiarkowanych" zostanie wyeliminowane przez własnych zwolenników, którzy będą głosować taktycznie na silniejszych "umiarkowanych", aby zapobiec ponownemu zwycięstwu ekstremistów.

Jak zauważył ponad 50 lat temu Duverger, nie ma więc żadnego, celowo konstruowanego systemu dwupartyjnego. Dwupartyjność jest bowiem naturalnym i z socjologicznego punktu widzenia mechanicznym skutkiem jednomandatowości. Po kilku kadencjach parlament dowolnego kraju, jeśli jest złożony z posłów wybieranych w okręgach jednomandatowych, będzie najprawdopodobniej zdominowany przez dwie partie.

Dwupartyjność jest oczywiście efektem bardzo pożądanym. Zapewnia ona stabilność rządów, czytelną odpowiedzialność ministrów za popełniane błędy, a jednocześnie organizacyjną sprawność zarówno partii rządzącej, jak i będącej w opozycji. Zauważmy, że w krajach anglosaskich partie opozycyjne już przed wyborami mają swoich kandydatów na stanowiska ministerialne i informują o tym wyborców. W Wielkiej Brytanii i Kanadzie po każdych wyborach nazwiska premiera i wszystkich ministrów znane są już kilka godzin po zamknięciu lokali wyborczych. W USA wiadomo, która partia wygrała wybory i zdominowała Izbę Reprezentantów jeszcze przed zamknięciem wszystkich lokali wyborczych. Trzygodzinna różnica czasu występująca w tym wielkim kraju powoduje, że kiedy mieszkańcy wybrzeża Pacyfiku jeszcze głosują, w większości okręgów gęsto zaludnionych stanów wschodnich kończy się już liczenie głosów i ogłasza wyniki.

Wybory jednomandatowe są tanie, liczenie głosów trwa zaledwie kilka godzin, a jak widać na przykładach Wielkiej Brytanii i Kanady, wyłoniony w ich następstwie rząd realizuje swój program natychmiast i jest bardzo sprawny.

Sprawność i efektywność są ważnymi zaletami okręgów jednomandatowych, ale nie są to zalety najważniejsze. Najistotniejsze cechy jednomandatowości to ochrona wolności oraz skuteczny nadzór nad publicznym majątkiem przez wypełnienie istotnego wymagania demokratycznego sposobu sprawowania rządów: oddanie mechanizmów kontrolnych w ręce obywateli.

Najlepiej skomentował ten aspekt jednomandatowości Karl Popper. Według jego teorii demokracja istnieje tam, gdzie obywatele mogą łatwo usunąć złych polityków z parlamentu w drodze głosowania. Głosowania na listy partyjne w okręgach wielomandatowych praktycznie pozbawiają wyborców tej możliwości, gdyż skład parlamentu określony jest metodą nominacji partyjnych. Wyborcy nie mają istotnego wpływu na skład osobowy tak wybranego parlamentu. Według Poppera jedynie jednomandatowe okręgi wyborcze gwarantują, że demokracja nie będzie podlegała erozji."

 

            Proporcjonalność sprzyja spetryfikowaniu układów rządzacych; silniejsze partie, o ile nie popelnią istotnych blędów - przy pomocy pieniędzy z budżetu - mogą doskonale i bezkarnie sprawować władzę przez wiele lat; całkowicie bez zwiazku ze swoją przyadatnością i kompetencjami. Oczywiście, będą się bronić przed systemem JOW, ale istnieje jeszcze możliwość powszechnego referendum i jest to chyba jedyna droga prowadząca do przywrócenia rzeczywistej demokracji w Polsce. Podnoszone niebezpieczenstwo kupowania sobie fotela np. senatora (na przykładzie Stokłosy) - okazało sie iluzoryczne w ostatnich wyborach do senatu. W ostatecznym rachunku, to spolaryzowane partie będą promować swoich kandydatów (ale wybieranych w JOW).

 
Janusz40
O mnie Janusz40

Wbrew wymienionym papierom jestem humanistą. Piszę od kilkudziesięciu lat - przeważnie do szuflady. Kieruję się maksymą: Amicus Plato, sed magis amica veritas. Gotów jestem zawsze wysłuchać i odpowiedzieć na rzeczowe argumenty.

Nowości od blogera

Komentarze

Pokaż komentarze

Inne tematy w dziale Polityka