Większość Polaków nie interesuje sie polityką; od polityki mają polityków. Głosują na tego, kto zapewni im "ciepłą wodę w kranie" i stabilizacje socjalną. Oczywiście - ciepła woda, to symbol szeroko pojętego dobrobytu. Niesamowitą sztuką obecnego obozu władzy było ugrutowanie w swiadomości powszechnej , że tak własnie jest. Większość Polaków nie śledzi cyfr obrazujacych stan finansów panstwa. Precyzyjne i udokumentowane analizy specjalistów trafiaja w próżnię. Ale oczywiście nie należy ustawać w walce o uświadomienie spoleczeństwa, jaki jest rzeczywisty stan państwa. A stan państwa jest diametralnie różny od przedstawianego w propagandzie sukcesu z jaką mamy nieustannie do czynienia.
Argumnty rzeczowe do ludzi jednak trafiają, ale są oni wyczuleni szczególnie na sprawy, które ich przede wszystkim interesują, czyli na bezrobocie - zwłaszcza wśród młodych ludzi kończacych naukę w szkołach i szczególnie w dostępie do niektórych zawodów. Drugą sprawą jest niepraworządność w stosunku do ludzi w konfrontacji z układem mafijnym powiązanym z organami władzy, szczególnie w mniejszych ośrodkach.
Chciałbym sie odnieść do rzeczywistego stanu finansów panstwa, jakze odmiennego od przedstawionego przez układ rządzący. Zadłużenie państwa wynosi ok. 800 mld.zł. - dług ten oscyluje wokół ostrożnościowego progu 55 % PKB, jego obsługa wynosi rocznie 40 mld. zł. Słynne zadłużenie z epoki Gierka to 15 mld. $, póżniej dołożył Jaruzelski i łącznie z odsetkami - na progu nowego ustroju - dług wynosił 40 mld $. W latach osiemdziesiatych Polska przestała spłacać swoje zobowiazania; później nastapiła redukcja i rozłożenie na raty, które Polska będzie spłacać do 2024 r. Ale czasy Gierka, to był renesans, to było otwarcie na świat, budowa huty Katowice, produkcja FIATA 125, telewizorów, magnetofonów, podróze - nie tylko do Bułgarii. Ale w tamtym systemie nie pomogła nawet propaganda sukcesu - gospodarka sie załamała, kiedy okazało sie, że raty z odsetkami trzeba spłacać.
Obecny czas względnej prosperity, to 300 mld.zł.pomocy unijnej (wywalczonej przez rząd PIS) i drugie 300 mld. zł. o które zwiększył się dług publiczny. Te pieniądze wpompowane w inwestycje infrastrukturalne i pomagające budżetowi zapewniły wzrost gospodarczy - społecznie odczuwalny. Był rzeczywiście pewien spokój społeczny; ten szczęsliwy czas kończy sie jednak nieuchronnie; już tempo wzrostu gospodarczego zmniejszyło się; to wina ogólnoświatowego kryzysu. Premier Tusk obiecuje, że wywalczy dla Polski dalsze 300 mld. zł. dotacji unijnych. To mało prawdopodobne, gdyż przyjęty tzw. szesciopag właśnie wprowadza dyscyplinę polegającą na tym, że panstwa nie dotrzymujace ostrożnościowych progów - pieniędzy z Unii nie dostaną. Polska ma deficyt wdatków publicznych w wysokośći ok. 8 % (graniczny - to 3 %) ,owe 300 mld. zł. są bardzo iluzoryczne.
W zasięgu ręki są pewne rozwiazania, pewne reformy srtrukturalne, które mogłyby zrównowazyc finanse państwa (dokończenie reformy emerytalnej, likwidacja KRUS, podwyższenie wieku emerytalnego, likwidacja OFE, likwidacja przywilejów podatkowych dla określonych grup społecznych itp). Nic się jednak w rej mierze nie robi. Odsunięcie w czasie powołania nowego rządu, to faktyczna rezygnacja z reform, które - jak wiadomo - rozpoczyna się w początkowym okresie objęcia rządów. Czym można tłumaczyć taką politykę? - "Jakoś to będzie", nie - raczej obawa przed narażeniem się jakiejś wpływowej grupie zawodowej, czy elitom finansowym, którym w gruncie rzeczy rząd służy i którym podlega. A może mamy do czynienia z szatanskim planem - własnie doprowadzenia Polski do stanu, kiedy "musi" rozpocząć kroki naprawcze - w myśl unijnych dyrektyw i wówczas podniesie się VAT do 25 %, obetnie pensje i emerytury, tłumaczac, że to nie my, tylko ci z Brukseli (bo wstrzymaja wszelkie dotacje). Plan jednocześnie asekuracyjnliwy) i perfidny w stosunku do społeczenstwa; lepiej poczekać i dalej golić naród bez zbędnych perturbacji.
Niedola polega na niedostrzeganiu tej [ppolityki przez ludzi, których kosztem realizuje sie interesy wybranców. Ostatnie manifestacje "oburzonych" napawaja pewnym optymizmem. Młodziez hodowana przez odpowiednie programy szkolne i przez środki "matołeckiego" przekazu - na mięso wyborcze - zauważyła, że konfitury wypracowane na tej "zielonej wyspie" nie sa dzielone sprawiedliwie. Dobrym przykładem, z czym "oburzeni" walczą - jest fakt przylotu prywatnymi samolotami dyrektorów upadających banków po wielomiliardowe dotacje (pożyczki) rządowe i później przyznanie sobie kilkuset milionowych premii. Na naszym podwórku też ma to miejsce. Np. na OFE - rady nadzorcze PTE zarabiaja rocznie ok 2 mld. zł. - do podziału wsród tych samych ludzi, którzy tak ofiarnie i społecznie radzili premierowi i prezydentowi w rozpisanych na głosy spektaklach. Przypominało to naradę wilków "pochylajacych się z troską" nad losem owieczek.
Nie ma najmniejszych szans, by ci dobrze ustawieni i dobrze prosperujący ludzie dobrowolnie wyrzekli się swoich prerogatyw. Chyba tylko ten ogólnoświatowy ruch "oburzonych" może doprowadzić do likwidacji tych patologii.


Komentarze
Pokaż komentarze (6)