W mediach sprzyjajacych rządzacej koalicji, a także w niezależnych - króluje temat dotyczacy wewnętrznych rozgrywek w PIS, trochę o Bonieckim, oczywiście o szczęsliwym awaryjnym lądowaniu; nieco mniej o wewnętrznych sprawach innych partii. Zasadniczo, dyskusja medialna dotycząca spraw krajowych, sprowadza się do rozważań o wynikach wyborczych, kto i jakie ma szanse na przyszłość, kto zasiądzie w rządzie, kogo Tusk wymanewruje, czy La Passionaria PO będzie dysponentką laski marszałkowskiej? Wydawać by się mogło, że w Polsce potrzebne są wyłącznie igrzyska.
Nawet na tym niezależnym portalu - gdyby policzyć ilość notek "politologicznych" i odnieść do całości - wyszłoby zapewne, że ponad 90 % piszących, to "politolodzy". Owszem, pisuje czasem jeden politolog - Flis i inny przemianowany na ornitologa - to wszystko.
Tymczasem mam nieodparte wrażenie, że rzeczywistość dopadnie nas szybciej niz to sobie wyobrażamy. Pewno, partie nie musza już teraz zabiegać o głosy wyborców, nie muszą udawać, jak to wnikliwie mają się zajmować problemami ludzkimi, już teraz nie muszą. Siłą rozpędu, w dalszym ciągu zajmuja się walka z politycznymi przeciwnikami. Sprawy rzeczywiście istotne dla państwa, dla społeczeństwa, dla poszczególnych grup zawodowych i wiekowych - leżą. Lider zwycięskiej partii zarządził dodatkowe wakacje, nawet nie kryjąc powodu; mianowicie ważniejsze dla niego od spraw krajowych są potencjalne splendory miedzynarodowe zwiazane z prezydencją.
Prezes Fundacji Batorego - Aleksaner Smolar (przecież sprzyjający PO) ostro skrytykował Tuska za odkładanie w czasie wdrożenia tak potrzebnych krajowi reform. Ostatnio prezez NBP - prof. Belka wypowiedział zdanie, że Polska może dużo zyskać, ale i stracić, jeżeli nie wdroży oczekiwanych reform poprawiajacych publiczne finanse.
Wszyscy wiemy co nalezy zrobić, problem tylko jak? Sprawy sa oczywiście trudne, ale nikt nie powinien sądzić, że rządy to rzecz łatwa. Dla uzdrowienia polskiej gospodarki potrzeba trzech rzeczy:
- Zmniejszyć znacząco zadłuzenie.
- Zlikwidować (zmniejszyć przynajmniej do poziomu 3 % PKB) deficyt wydatków publicznych.
- Zlikwidować (zmniejszyc przynajmniej do "naturalnego" poziomu ok. 3%) bezrobocie.
By tego dokonać - potrzebne są działania poprawiające zarówno dochodową, jak i wydatkową stronę budżetu, potrzebna jest całkowita przebudowa systemu emerytalnego w Polsce (w tym KRUS i OFE), potrzebna jest likwidacja wszelkich ulg podatkowych, potrzebna jest likwidacja bizantyjskich atrybutów władzy (w tym przynajmniej 80 % samocodów służbowych), potrzebne jest radykalne zmniejszenie kosztów pracy (w tym inaczej rozłożone obciażenie z tytułu ponoszenia kosztów zasiłku chorobowego). Potrzebne sa renegocjacje w sprawie katastrofalnego dla Polski pakietu klimatycznego, podpisanego nieodpowiedzialnie przez premiera Tuiska.
Ponadto prócz "starych" zaniedbań dotyczacych obronności kraju (potrzeba dalszych 50 samolotów bojowych i kilkudziesieciu śmigłowców uzbrojonych w nowoczesne rakietki), bezpieczenstwa energetycznego, służby zdrowia i oświaty - pojawiaja się "nowe". Mam na myśli karygodne zaniedbanie przy podpisywaniun umów na poszukliwanie i eksploatację gazu łupkowego; obecny stan prawny może pozbawić nas spodziewanych zysków z wydobycia gazu. Itp., itp...
Są sprawy, odkładanie których, to rosnące problemy, to wykładniczo rosnace trudności przy ich rozwiazywaniu. Strategia odkładania, to najgorsza z możliwych do przyjecia. Tymczasem festiwal trwa; byle nie okazał się festiwalem na Tytanicu.


Komentarze
Pokaż komentarze (2)