W erze wszechogarniajacego PR, w erze w której obóz władzy walczy na dalekich przedpolach z wszelkimi przejawami działania mogacego wzmocnić politycznego przeciwnika - jest rzecza oczywistą, iż akcja walki z planowanym marszem niepodległościowym była szczegółowo zaplanowana przez wyspecjalizowane służby bezpieki. Organizowanie bójówek zostało już przetrenowane na Krakowskim Przedmieściu w czasie akcji firmowanej przez naiejakiego Tarasa. Propagandowe przygotowanie akcji ma miejsce własciwie od zawsze na łamach GW i w TFN. Spece od koncesjonowanych pogromów i prowokacji wymyślili dodatkowo "wsparcie" międzynarodowe. Nie było trudno przy pomocy specjalnie hodowanej m.in. przez Zdrojewskiego - lewackiej grupy Sierakowskiego "zaprosić" młodych Niemców którzy oficjalnie odżegnuja się od rasizmu i ksenofobii, a w rzeczywistości - hasło 'Deutschland, Deutshland uber alles" - jest u nich ciągle aktualne.
Czując namacalnie poparcie policji "Antifa" zaczęła sobie postępować bez żadnych hamulców; wiadomo z jakich elementów rekrutuje sie takie bojówki. Teraz władza ma kłopot; oczywiście - oficjalnie to policja walczyła z huliganami niezależnie od politycznego zabarwienia. Szeregowi policjanci niekoniecznie musieli być wciagnięci w arkana tej bezpieczniackiej akcji. Dla uważnego obserwatora politycznych wydarzeń - nie ulega wątpliwości, iż cała akcja "Antify" była zorganizowana przez władze, a że trochę wymkneła się z pod kontroli - to dowodzi indolencji władz nawet na tym polu. Zresztą w takich przypadkach prawda, o ile nie jest dla wszystkich widoczna, jak na dłoni, to i tak wychodzi na jaw; pojawiaja sie bezsporne dowody; efekt jest zazwyczaj dość odległy od zaplanowanego.
Ubolewanie przedstawicieli obozu rządzącego nad niskim stanem kultury obywatelskiej w czasie narodowego święta, przypomina ubolewanie czekisty palącego bibliotekę na przeszkadzajacych mu miłośników książek


Komentarze
Pokaż komentarze