Rzepa prawdopodobnie wkrótce przestanie być kupowana przez ludzi pragnących niezależnych opinii nie skażonych poprawnościową ideologią. Personalna czystka w redakcji, to koniec udawania; rzeczywista linia polityczna właściciela gazety stała się widoczna - jak na dłoni.
Kupujemy gazety, dzienniki głównie z racji na ich codzienny ładunek informacji - jakże potrzebny do poruszania się w tym rozpędzającym się świecie. Bezwiednie przy tym jesteśmy indoktrynowani. Typowym przykładem jest GW - kiedyś miała prawie monopol w kraju. Przechowuję w archiwum odpowiedź pisemną od redakcji GW (z ery bezinternetowej - z przed ok 22 lat) - nader pokrętną, zdradzającą polityczny interes Michnika. Rzecz jasna - od tego czasu przestałem ją kupować.
Zakupienie Rzepy przez Hajdarowicza oznaczało oczywiście przekształcenie poczytnego dziennika w rządową gadzinówkę, wykorzystanie sprawnego zespołu redakcyjnego i przyzwyczajeń czytelników, by stosunkowo małym kosztem uzyskać - jakże przydatny do socjologicznych celów - tytuł gazety.
Początkowo deklaracje właściciela były uspokajające, nie ma zamiaru narzucać ideologii dziennikarzom. Szydło wyszło jednak z worka; Hajdarowicz odsłonił sie całkowicie - nawet Kuczyński ubolewa, że może przez to gazeta stracić czytelników. Rzecz jasna - gazeta, w której panuje rządowa cenzura, to periodyk agitatora; może jeszcze siłą przyzwyczajenia będzie jeszcze kupowana, lecz jej zmierzch jest nieuchronny. Siłą politycznego dziennika jest jej niezależność. Ale mocodawcy Rzepy może wliczają w koszty własne nawet jej upadek - wolą to niż szerzenie nieprawomyślnych poglądów
Swoją drogą, ciekawe jak ustosunkował się właściwy urząd podatkowy do nieujawnionego (przed zakupem gazety) majątku Hajdarowicza.


Komentarze
Pokaż komentarze (8)