38 obserwujących
1019 notek
606k odsłon
675 odsłon

Polskość, to wielkość i duma

Wykop Skomentuj40

          W dniu flagi pokażmy, że jesteśmy dumni ze swojego narodu. Polskość, to wielkość i duma, to wspaniała polska tradycja walki o niepodległość" naszą i waszą". Warto sobie przypomnieć niektóre powody do tej dumy.

          Nikt tyle nie zrobił tyle w budowaniu właściwej polityki historycznej Polski, jak prezydent US Donald Trump. Żaden z szefów innych państw nie dał Polsce i Polakom tak wysokiej oceny. W dodatku zrobił to prezydent najpotężniejszego państwa na świecie. Słowa Pani premier Beaty Szydło (iż jest dumna z faktu bycia Polką) znalazły niespodziewanie najsilniejsze poparcie, jakiekolwiek można było sobie wymarzyć.

         "Polska jest krajem bohaterów", "Polacy zawsze walczyli w obronie wartości, wartości cywilizacyjne Europy, walczyli o jej chrześcijańskie korzenie". „Polacy nigdy się nie poddali, pomimo, że na ponad 100 lat utracili niepodległość" (może to nie są dosłowne cytaty, ale treść jest niepodważalnie zgodna z przekazem prezydenta Trump'a). Poprzestanę na tych kilku.

          W historii Polski i Polaków wiele razy znaczący przedstawiciele innych państw i narodów wyrażali się pochlebnie o Polakach; warto o tym pamiętać. Każdy sąd wypowiadany nie przez Polaka ma wielokrotnie większe znaczenie - z natury rzeczy posiada przymiot bezstronności, przymiot historycznej prawdy. Wszyscy przedstawiciele władz innych państw przede wszystkim mówią o swoich narodach, o swoich dokonaniach - to zrozumiałe. Ale jeśli jednak poczuwają się do oddania czci i wyeksponowania zasług innych, to muszą zajść nadzwyczajne przyczyny, muszą zaistnieć nadzwyczajne fakty i czyny prowokujące do takich ocen. Jakże często bohaterskie czyny i dokonania naszych rycerzy i żołnierzy nie były docenione, jakże często celowo skazywano je na zapomnienie. Tym bardziej musimy cenić to, co jednak zostało zauważone i musimy to znać i pielęgnować. Inne narody nie zaniedbują swojej polityki historycznej i starają się gloryfikować mizerne czasem osiągnięcia a jednocześnie wybielać rzeczy wstydliwe.

         Było jednak więcej wspaniałych ocen wartości polskiego żołnierza i polskich osiągnięć na polu nauki i kultury europejskiej.

        Już w pierwszym obszernym opisie państwa Mieszka I dokonanym przez emisariusza (wywiadowcę - szpiega) kalifa Cordoby - Ibrahima ibn Jakuba z 965 r. jest podana liczba wojowników (zaciężnych) armii Mieszka I: było ich trzy tysiące (Arabowie doskonale umieli liczyć), a każda setka ich warta była w boju tyle ile dziesięć secin innych. Kronikarz dokładnie opisuje jeszcze zaopatrzenie rodzin owych wojowników. To na owe czasy była prawdziwa armia potężnego państwa, a nie "drużyna" jak to określają niektórzy historycy (z Bożej łaski).

         Niekwestionowanym przez nikogo "Pierwszym niepokonanym rycerzem Europy był Zawisza Czarny herbu Sulima z Grabowa". Mało kto wie, że Krzyżowiec Bolesław Wysoki (Przystojny) - syn Władysława Wygnańca też był słynnym niepokonanym rycerzem, co wykazał w wielu rycerskich potyczkach.

          O wartości polskiej husarii przekonały się czterokrotnie liczniejsze wojska szwedzkie pod Kircholmem kiedy to hetman Karol Chodkiewicz dał im przesławne lanie. Jeszcze większą wiktorie odniósł hetman Stanisław Żółkiewski pod Kłuszynem pokonując siedmiokrotnie liczniejszą armię cara W. Szujskiego (ze szwedzkimi posiłkami) - w wyniku czego Moskwa ukorzyła się przed Polakami; carem został został syn króla Zygmunta LII Wazy - Władysław IV.

        Kiedy Kara Mustafa zbliżał się z armią liczącą samych wojowników grubo ponad 100 tysięcy (i drugie tyle ciurów obozowych) do Wiednia - zarówno Papież, jak i cesarz Leopold słali błagalne listy do "Lwa Lechistanu" - naszego króla Jana III Sobieskiego pisząc, iż samo nazwisko Waszej Królewskiej Mości sprawi, że wszystkie wojska austriackie i niemieckie nabiorą ducha do walki, bez którego nawet nie podejmą się obrony miasta. Nie zawiedli się na niezwyciężonym hetmanie, później królu. "Venimus, vidimus - Deus vicit" - napisał po bitwie Jan III Sobieski do papieża.

         Kiedy generałowie raportowali Napoleonowi, że wąwozu Samosierra nie da się zdobyć, że to niemożliwe - odpowiedział: "Niemożliwe dla moich Polaków? - Zostawcie to Polakom". Kozietulski ze swoimi szwoleżerami "potwierdził" słowa Bonapartego.

O Bitwie Warszawskiej, "Cudzie nad Wisłą" wspomniał Prezydent Trump w swojej przepięknej przemowie. T wówczas po raz drugi Polacy uratowali Europe przed bolszewicką barbarią. I nie są to słowa na wyrost; angielski polityk pisarz i ambasador lord D'Abernon zaliczył ją do 18 najważniejszych bitew w historii. Warto sobie uzmysłowić, że wszyscy byli zafascynowani wówczas "pierwszym państwem sprawiedliwości społecznej" - i to nie tylko robotnicy na całym kontynencie, także intelektualiści. Robotnicy angielscy sabotowali produkcje uzbrojenia dla walczącej Polski, czescy kolejarze nie przepuszczali transportów z bronią i amunicją. Ogłupienie było powszechne. Oczywiście ludobójstwo stalinowskie miało miejsce później. Węgry pomogły nam dostawami amunicji, Francja wyposażyła "Błękitną Armię" gen. Hallera. Cały naród polski się zmobilizował; to nie tylko Piłsudski; polityczną pracę wykonywał premier Witos, wspaniałą sztabowo-wojskową - gen. Rozwadowski. W polu dowodzili świetni generałowie: W. Sikorski, Śmigły Rydz, Sosnkowski, Haller.

Wykop Skomentuj40
Ciekawi nas Twoje zdanie! Napisz notkę Zgłoś nadużycie

Więcej na ten temat

Salon24 news

Co o tym sądzisz?

Inne tematy w dziale Społeczeństwo